23.03.2009 Wersja do druku

Nowa dyskryminacja

Teatrowi o homoseksualnej wrażliwości kobiety nie są do niczego potrzebne - pisze w felietonie specjalnie dla e-teatru Marta Cabianka

Podobno teatr współczesny wiele uwagi poświęca tożsamości seksualnej. Podobno cielesność, homoerotyzm, pożądanie to jego ulubione tematy. Badacze teatru z pewnością to potwierdzą. Teatr jest wdzięcznym terenem badań tożsamościowych dyskursów, seksualnych manifestacji, cielesnych przekroczeń. Jest co badać, komentować, opisywać - urodę męskiego ciała, naturę męskiego pożądania i wszelkie odmiany męskiego narcyzmu. Gejowskie niepokoje w teatrze dawno straciły charakter ekscesu. Temat jakby nawet spowszedniał. Należy do mainstreamu. Odmieńcy przestali być odmieńcami, miłość przestała być zakazana, cielesność odsłoniła wszystkie tajemnice. Męska cielesność i gejowska miłość. Bo kobiecą seksualność polski teatr zepchnął na margines. Upodobał sobie wprawdzie pewien soczysty typ dojrzałych kobiet, którym przydziela pewne role, ale one same w gruncie rzeczy wcale go nie interesują. Ani ich niespełnienia, ani pożądanie, ani cieles

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał własny

Materiał własny

Autor:

Marta Cabianka

Data:

23.03.2009

Tematy w toku