Moroz: Muszę powiedzieć, że mierząc się z „Alicją w krainie snów” w reżyserii Wawrzyńca Kostrzewskiego, odczuwam kłopot.
Skrzydelski: Odwagi. Bądź bezwzględny. Oczywiście tylko i wyłącznie dla dobra teatru.
Moroz: Żartujesz, a sprawa zdaje się poważna, choć w Ateneum obejrzeliśmy spektakl dla młodzieży. Ale właśnie: czy możemy go uczciwie ocenić, skoro nie jesteśmy właściwymi odbiorcami tej propozycji?
Skrzydelski: Pytanie: czy na pewno nie jesteśmy? Autorzy scenariusza na podstawie „Alicji w krainie czarów” Lewisa Carrolla, Małgorzata Sikorska-Miszczuk i Kostrzewski, swoją opowieść czynią mroczną, nasycają ją niepokojem i nasączają aluzjami do współczesności, zatem czy nie oferują teatru nadającego na różnych falach, zarówno dla nastolatków, jak i dorosłych? Dla mnie to rzecz do oglądania przez młodzież wraz z rodzicami. Kostrzewski jako reżyser zakłada sytuację, w której teatr ma być dobrą okazją do tego, by pokazać sobie własne lęki i obawy, obgadać temat. Bo chyba dzisiaj jest tak, że czasu na rozmowę nikt w domu nie ma za dużo. I chodzi o to, by zrobić to właśnie razem, a scena miałaby w tym pomóc.