Logo
Recenzje

Niewyczerpany żart

13.01.2026, 10:14 Wersja do druku

„Niewyczerpany żart” Davida Fostera Wallace'a w reż. Kamila Białaszka w Teatrze Narodowym w Warszawie. Pisze Rafał Turowski na stronie rafalturow.ski.

fot. Karolina Jóźwiak/ Archiwum Artystyczne Teatru Narodowego

Faktycznie długie.

Ten mało może zachęcający wstęp nie po to, żeby wskazać reżyserowi, gdzie można było poskracać, ale dlatego, że krzesła na Wierzbowej są niezbyt wygodne i po prostu hadko tyle wysiedzieć. Mimo to spektakl oglądało się dobrze, a to czy Wallace przewraca się w grobie czy też ma z tej inscenizacji bekę z zaświatów, jakoś mniej mnie interesuje, porównywać nie będę, bo ponad tysiącstronicowych książek nie czytam. (Czasem coś tracimy również na własne życzenie).

Najkrócej więc mówiąc – rzecz o uzależnieniach, ale raczej nie zabierałbym nastolatka do teatru, żeby się dowiedział, że ćpanie szkodzi zdrowiu, gdyż to nie do końca o tym, a może właśnie zabrałbym, żeby miał/a świadomość, że uzależnić się można od wszystkiego. Uprzedzę również, że moralitet ów jest momentami zupełnie zabawny, jestem fanem np. sceny z duchem ojca z głową w mikrofali, co jest błyskotliwym odniesieniem do tytułu powieści i spektaklu, wziętego z kolei z Hamleta, kiedy ten stoi z czaszką Yoricka itede; w każdym razie w finale nie otrzymujemy morału z  wezwaniem do rozmaitych detoksów. 

Zresztą finał ów wydał mi się najbardziej mętny, ale niewykluczone, że w czwartej godzinie spadła mi przyswajalność.

W dniu, gdym oglądał , p. Hugo Tarres (Hal Incadenza) został ogłoszony laureatem nagrody Nardellego, zdecydowanie zasłużenie, zagrał bowiem w tym przedstawieniu znakomitą rolę posthamletowską (sic), z bardzo trudnego zadania fantastycznie wywiązał się Hubert Łapacz (Orin Incadenza), nie można było oderwać wzroku od znakomitego Roberta Czerwińskiego (Don Gately), a – o Sławomirze Łozińskiej (Avril Incadenza) już nawet nie wspomnę.

Tytuł oryginalny

NIEWYCZERPANY ŻART

Źródło:

www.rafalturow.ski/teatr

Link do źródła

Sprawdź także