01.09.2017 Wersja do druku

Narodowy Stary Teatr musi być ponad podziałami

- Polska nie ma liczby mnogiej, a to znaczy, że w teatrze nie ma miejsca na ksenofobię, wykluczenie, pogardę, tworzenie dwóch Polsk - mówi Marek Mikos, od 1 września dyrektor Narodowego Starego Teatru w Krakowie, w rozmowie z Beatą Kołodziej z PAP.

PAP: Jaki będzie Stary Teatr Marka Mikosa? Marek Mikos: To będzie Teatr Pani, mój, tego Pana i tej Pani, którzy siedzą przy stoliku obok. Teatr zespołu Starego Teatru. Nie tylko aktorów i nie tylko reżyserów. Teatr, który jest punktem odniesienia. Szanujący tradycję, ale w oczywisty sposób sięgający do niej przez poszukiwanie adekwatnej, nowoczesnej formy. Nie będzie czegoś takiego jak "teatr Marka Mikosa", w znaczeniu jednej, upodobanej przez mnie estetyki. Ja jestem tylko jego współwłaścicielem, wraz z 38 milionami pozostałych Polaków. I, rzecz jasna, od 1 września dyrektorem. Mam wyraźną, autorską wizję Starego Teatru - jako sceny szanującej tradycję, a jednocześnie szukającej wciąż nowych środków wyrazu. Bo teatr, w antyku, czasach szekspirowskich, czy dzisiaj - jest zawsze "tu i teraz" i nieodmiennie służy komunikacji, ratowaniu ludzi. By móc to robić skutecznie, posługuje się niesprowadzalnym do niczego innego, własnym językiem. PAP: C

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał własny

PAP

Autor:

Beata Kołodziej

Data:

01.09.2017

Tematy w toku