EN
25.02.2013 Wersja do druku

Na scenie ma być mokro i czerwono

- Szkoła aktorska to zawodówka, teoria jest tylko dodatkiem, ozdobą, do której nikt nie przywiązuje specjalnej wagi. Co roku wypuszczamy w świat kilkadziesiąt osób z wyższym wykształceniem, którzy potrafią tylko grać - mówi GRZEGORZ MAŁECKI, aktor Teatru Narodowego Warszawie.

Dziwny z pana aktor. Taki młody, a krytykuje współczesny teatr, idzie na wojnę z modnymi reżyserami... Grzegorz Małecki: Chodzi panu o to, że zrezygnowałem z roli w "Orestei" Mai Kleczewskiej? I w Teatrze Narodowym wybuchł skandal. - Na dwa tygodnie przed premierą nie znałem swojego tekstu i nie wiedziałem, o czym jest sztuka, a na próbach nie mogłem się niczego dowiedzieć. W końcu nie wytrzymałem i oddałem rolę. Kleczewska to cokolwiek kontrowersyjna reżyserka. - Nie chcę mówić tylko o Mai Kleczewskiej i sytuacji sprzed dwóch lat. W takich sytuacjach aktor często nie rozumie nic i - co gorsza - reżyser też nie wie, po co to wszystko, do czego przedstawienie ma zmierzać. Krytycy to uwielbiają, uznają za przewrotne i ciekawe. - No tak, współczesna sztuka jest rozumiana głównie przez krytyków i jej twórców. Przeciętny widz patrzy na to jak cielę na malowane wrota, nie rozumie niczego, ale głupio mu się przyznać, bo przecież krytyka, bo me

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Na scenie ma być mokro i czerwono

Źródło:

Materiał nadesłany

Rzeczpospolita nr 46/23.02 Plus Minus

Autor:

Robert Mazurek

Data:

25.02.2013

Wątki tematyczne