03.07.2008 Wersja do druku

Musical Superstar

Musicale niemal wyparły operetkę z polskich scen, teraz skutecznie konkurują
z teatrem dramatycznym. W ostatnich czasach kolejnymi prapremierami nadrabialiśmy światowe zaległości. Ale muzyczny świat ucieka coraz szybciej - pisze Piotr Sarzyński w Polityce.

Głównie za sprawą stołecznego teatru Roma w ostatnim dziesięcioleciu mogliśmy wreszcie zobaczyć na żywo kilka megaprodukcji, które podbijały świat w poprzednich dekadach. A zatem "Miss Saigon" (światowa premiera w 1989 r.), "Koty" (1981), "Upiora w operze" [na zdjęciu] (1988) i - z rekordowo krótkim poślizgiem - "Taniec wampirów" (1997). Honorową funkcję nadrabiającego zaległości szef Romy Wojciech Kępczyński przejął po Jerzym Gruzie, który w latach 1983-1991, kierując gdyńskim Teatrem Muzycznym, wystawił brawurowe wersje "Nędzników", "Jesus Christ Superstar" (Piekarczyk z TSA fantastyczny jako Jezus), "Skrzypka na dachu" (chyba lepszy od wersji filmowej). Tę listę polskich wersji superprzebojów wszech czasów uzupełnił później jeszcze o "Hair" jego następca, kierujący teatrem do dziś Maciej Korwin. No, i "Evita" oraz "Rocky Horror Show" w Teatrze Rozrywki w Chorzowie. Można więc powiedzieć, że wyrównywanie musicalowych porachunków z histo

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Musical Superstar

Źródło:

Materiał nadesłany

Polityka nr 27/5.07.

Autor:

Piotr Sarzyński

Data:

03.07.2008

Tematy w toku