Logo
5.05.2012 Wersja do druku

Mordo piękna nieprzeciętna

- Byłem kiedyś ładnym chłopcem. Delikatną urodę miałem, dopiero potem moje paskudztwo mi na twarz wyszło, brutalność i pospolitość. Dawałem dziewczynom autografy jako Marek Grechuta - mówi aktor ANDRZEJ GRABOWSKI.

Donata Subbotko: I co, panie Andrzeju, "jest dobrze, ale nie najgorzej jest"? Jak wypada bilans uniesień i upadków? Andrzej Grabowski: Upadków i uniesień to ja miałem w życiu tyle, że jedne i drugie są gówno warte. Jak jest upadek, to znaczy, że będą wzniesienia, jak wzniesienia, znaczy będzie upadek, sinusoidalni życie idzie. Trzeba wierzyć w siebie. Człowiek bez wiary powinien się leczyć, iść do doktora i powiedzieć: mam tu 200 zł, proszę mi przywrócić wiarę w siebie. Ja wierzę. Osiągnąłem 60 lat, chlubnie czy niechlubnie. I nie powiem, że jeszcze wszystko przede mną, bo byłbym palantem - o, aktor czeka na rolę życia. Może nic nie jest przede mną, a może wszystko. Parę lat temu miał pan wypadek i podobno uśmiercili pana w radiu, a kogo za życia uśmiercą, ten będzie żył długo. - Mam nadzieję, że geny mam po mamie, która żyła 93 lata. Jest zresztą piękna anegdota związana z jej wiekiem. Pod koniec życia spytała moją c�

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Mordo piękna nieprzeciętna

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Wyborcza nr 100/28-29.04.

Autor:

Donata Subbotko

Data:

05.05.2012