22.05.2020 Wersja do druku

Moniuszko przez Glińskiego spostponowany

Chyba nigdy za swej prawie już półtorawiecznej egzystencji w zaświatach twórca polskiej opery narodowej nie czuł się tak źle, jak w roku 2019 - pisze Grzegorz Wiśniewski w Trybunie.

Wierny w swej ziemskiej drodze i w swej twórczości wszystkim wartościom głoszonym przez dzisiejszy obóz rządzący - wzorowy mąż i ojciec licznej rodziny, szczery patriota, głęboko bogobojny, należycie ostrożny wobec wszelkich wątpliwych obcych nowinek - miał przecież prawo żywić nadzieję, że przypadająca w ubiegłym roku 200. rocznica jego urodzin zostanie w ojczystym kraju potraktowana z należytą powagą, tym bardziej, że poprzednie jego okrągłe jubileusze, w latach 1969 i 1972, przychodziły na czas - wedle przez tenże reżim preparowanych wersji polskiej historii - rosyjskiej okupacji. Miał zresztą reżim "prawa i sprawiedliwości" na przygotowanie Moniuszkowskich obchodów niemało czasu - blisko pół dekady; jeśli nawet w jego ekipie od kultury przeważali ludzie, którzy o tym, kiedy żył Moniuszko, mieli pojęcie dość mgliste, przecież raz po raz im o tym publicznie przypominano; świeżo osadzonemu na stolcu ministra kultury, niewykwalifikowane

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Moniuszko przez Glińskiego spostponowany

Źródło:

Materiał nadesłany

Trybuna nr 101 online

Autor:

Grzegorz Wiśniewski

Data:

22.05.2020

Wątki tematyczne