„Marzyciel” Marcina Bartnikowskiego w reż. Łukasza Lewandowskiego z Teatru NN w Lublinie na XV Festiwalu Teatru Dokumentalnego Sopot Non-Fiction. Pisze Agnieszka Górnicka.
„Marzyciel” w reż. Łukasza Lewandowskiego w wykonaniu Daniela Salmana to monodram, który przybiera kształt szczerej i intymnej rozmowy, o poszukiwaniu sensów w świecie sztuki i bezkarnej miłości do teatru. „Piękna lekcja o polskim teatrze”, w kuluarach powiedział Adam Nalepa – jeden z kuratorów XV Festiwalu Teatru Dokumentalnego Sopot Non-Fiction, podczas którego zaprezentowano spektakl o Juliuszu Osterwie (1885-1947) – aktorze, reżyserze, reformatorze, twórcy eksperymentalnej Reduty.
„Czasami są spektakle, które nie są atrakcyjne w rozumieniu wprost, niewiele się tam dzieje, ale dzieje się w ludziach.” W tym zdaniu Daniel Salman, aktor Teatru im. Juliusza Osterwy w Lublinie – inicjator projektu, zawarł istotę „Marzyciela” – niezwykle kameralnego spektaklu, opartego na tekście autorstwa Marcina Bartnikowskiego. Nie jest to ożywiona biografia historyczna Juliana Andrzeja Maluszka (później Juliusza Osterwy), raczej twórcza impresja na temat tego kim był jeden z najciekawszych twórców teatralnych I połowy XX wieku. Przemyślana rekonstrukcja życiorysu, w jego najważniejszych momentach. Sceniczny esej o istocie aktorstwa i realizowaniu marzeń wbrew społecznym oczekiwaniom. Teatr niezwykle intymny, który narodził się z poszukiwań i ciekawości. Daniel Salman rozwija skrzydła powoli. Bawi się z wizerunkiem aktora, tworzy kolejne warstwy autofikcyjnej opowieści, kontekstualizuje biograficzne wątki, wchodzi w rolę akademickiego pedagoga, błyskotliwie wybiegając co chwilę w stronę współczesności. Jego partnerem jest oko kamery i publiczność. Choć aktor stoi na scenie sam, w białej, symbolicznej koszuli Konrada, tworzy polifonię głosów, wcielając się w towarzyszy Osterwy, jego nauczycieli i wrogów. Salman czerpie z formuły teoretycznego traktatu, by za moment na wzór uczciwego wykładowcy, przywołać przykłady z życia wzięte, popierające lub negujące wypowiedzianą tezę. Powiedzieć, że „Marzyciel” to wykład performatywny to za mało. Twórcy świadomie korzystając z definicji „biografii potencjalnej” w niezwykle zabawny sposób projektują możliwe życie współczesne Osterwy, w sytuacji, kiedy jako aktor, musi nagrać popularne self-tape. Za chwilę widzimy jego archiwalne zdjęcia z doklejonym nosem i sztucznymi brwiami w roli Ślaza z „Lilli Wenedy” Juliusza Słowackiego, którą Salman z brawurą parodiuje, wywołując salwy śmiechu na widowni. Wsłuchujemy się w precyzyjnie recytowane słowa Stanisława Wyspiańskiego – monologu Konrada z jego „Wyzwolenia”, interpretowane na kilka sposobów, powtarzane z filmowym, klasycznym lub postdramatycznym zacięciem.
Twórcy nurkują w bogatej dokumentacji bibliograficznej poświęconej życiu Osterwy, zachowanych nagraniach i notatkach, szkicując niezwykle obszerną, faktograficzną ramę. Podążają śladami artysty, przyglądając się rozkwitowi twórcy, który dzięki ciężkiej pracy i wytrwałości, stworzył miejsce nietuzinkowe, gdzie wielkie idee łączyły się z pragmatycznym myśleniem o teatrze zmieniającym świat i świadomość człowieka. To, co zaskakuje w tej biograficznej mapie rozrysowanej przez Marcina Bartnikowskiego, to miejsce na prywatność i metateatralne przemyślenia Daniela Salmana, który niejako wchodzi w dialog z samym Osterwą, polemizuje i konfrontuje się z jego teoriami na temat etosu aktora i misyjności sztuki teatralnej. W tle jest miejsce na politykę i życie rodzinne Osterwy, początki jego przygód z krakowskimi teatrami i kabaretami, przyjaźń z Leonem Schillerem, spotkania ze Stanisławskim, wielkie role m.in. w „Księciu Niezłomnym”, wojnę, krzyżującą zawodowe plany, odejście ukochanej żony, w końcu historię powstania Reduty – pierwszego w Polsce laboratorium teatralnego, funkcjonującego od 1919 roku.
W „Marzycielu” Osterwa jawi się jako niezrozumiany przez jemu współczesnych wariat, gorliwy katolik i krytykant, dla którego istotą teatru staje się spotkanie człowieka z człowiekiem. Nie aktora z widzem, ale ludzi, którzy bez zbędnego kostiumu i rekwizytów, na wpół pustej scenie, będą opowiadać o emocjach – przeżywać je, w sposób autentyczny i wiarygodny. Teatr jako świątynia stojąca na straży wartości, nie teatr jako produkt na usługach komercji i rozrywki. Aktor jako świadomy nadawca i widz, obdarzający go zaufaniem. Salman wyłuskuje z zachowanych pism Osterwy jego szydercze opinie na temat krytyki teatralnej i gry aktorskiej, błyskotliwe refleksje na temat finansowania teatrów, przywołuje idee zawarte w publikowanych manifestach. Przypomina zasady funkcjonowania objazdowego teatru Reduta, który odwiedzał najmniejsze miejscowości i wsie polskie, grywał dla chorych w sanatoriach, docierał tam, gdzie żaden teatr wcześniej nie zawitał.
„Marzyciel” to hołd złożony Juliuszowi Osterwie, ukłon w stronę przeszłości, o której mało kto pamięta. To punkt wyjścia do dalszej dyskusji, na temat spadkobierców Reduty, aktualności praktyk teatralnych wprowadzanych przez Osterwę w codzienność, możliwości tworzenia w dzisiejszym teatrze tego typu wspólnotowości.
W jednej ze scen, Salman, przy rozświetlonej widowni, zadaje pytanie, dlaczego przychodzimy do teatru. Z pewną nieśmiałością widzowie odpowiadają. Nie odważyłam się zabrać głosu. Ale dopowiem: do teatru chodzę, aby zespolić się z podobną wrażliwością, przez którą twórca filtruje rzeczywistość, by zderzyć się z wysiłkiem artysty, który pragnie wgryźć się w tkankę znaczeń, historii i cudzych doświadczeń. Nieco naiwnie zastanowić się, co nas motywuje, aby w tym teatralnym wariactwie trwać.