Logo
Recenzje

Mixtape Witkacy

18.03.2026, 09:06 Wersja do druku

„Ogólne zamieszanie, czyli cały staje się maszyną” w reż. Natalii Mazurkiewicz-Szafarskiej w Teatrze Przypadków Feralnych w Krakowie. Pisze Piotr Gaszczyński w Teatrze dla Wszystkich.

fot. mat. teatru / Facebook Stowarzyszenie Kultury Akademickiej Instytut Sztuki

„Ogólne zamieszanie, czyli cały staję się maszyną” w Teatrze Przypadków Feralnych to kompilacja trzech utworów Witkacego, których głównym spoiwem jest gorączkowe poszukiwanie sensu życia. Zarówno „Szalona lokomotywa”, „Bzik tropikalny”, jak i „Kurka wodna” przedstawiają ludzi patrzących w głąb siebie – nie w skupieniu, refleksji, ale w ekstremalnych doznaniach wszelakiej maści. Próba zmieszczenia tego wszystkiego w jednym, krótkim spektaklu jest decyzją odważną, ale czy nie karkołomną?

Choć w przedstawieniu mamy wymienione konkretne postaci: Edgar (Filip Maryniak), Lady (Justyna Czort), Julia (Paulina Józefowska), Korbowski (Michał Orzyłowski), Kurka (Maria Pilch), to tak naprawdę są one umowne – lawirują gdzieś pomiędzy motywami, fragmentami z poszczególnych, wziętych na warsztat utworów. Oczywiście dość łatwo można uchwycić główną oś wydarzeń, niemniej jednak spektakl pomyślany jest bardziej jako koncept niż typowa dramatyczna akcja.

Trzeba zaznaczyć, że jest to najbardziej „wypasiony” projekt Feralnych. Multimedia, użycie AI – to coś, czego do tej pory nie uświadczyliśmy na tej scenie (a już na pewno nie w takiej dawce). Jest taki świetny film „Wszystko wszędzie naraz”, w którym kontrolowany chaos i świadome przebodźcowanie mają wywołać w widzu efekt terapii szokowej. W „Ogólnym zamieszaniu…” jest podobnie: aktorzy pędzą lokomotywą, by za chwilę celować do siebie i widowni z pistoletów, znikają, wychodzą, wchodzą bocznym wejściem, walczą ze sobą, całują się, tańczą i śpiewają. Jedność w wielości, jak powiedziałby Witkacy. Wiadomo, że kolejne przekraczanie własnych granic jest jedyną szansą na metafizyczną pobudkę.

Czy zatem jest to dobry spektakl? I tak, i nie. Wszyscy występujący świetnie czują się w groteskowej estetyce. Nie można odmówić twórcom pomysłowości, zmysłu scenograficznego i kostiumowego. Wobec tego dlaczego kręcę nosem? Bo w moim odczuciu Teatr Przypadków Feralnych przez ostatnie lata wyspecjalizował się w umiejętnym grzebaniu w klasykach absurdu (vide: Ionesco, Mrożek). Zrobienie przedstawienia z trzech dramatów, z których każdy z osobna zasługuje na swoją osobną premierę, spowodowało tyle, że mamy do czynienia z szaloną kompilacją – ciekawą, ale powierzchowną. Śledząc od dawna pracę Feralnych, jestem pewien, że poradziliby sobie z każdym z tych utworów na swój oryginalny sposób. Trzy wieczory, potrójna wygrana, jackpot.

Przez moją słabość do Witkacego mimo wszystko polecam zajrzeć na małą scenę ukrytą w jednej z kamienic na krakowskim Rynku. Z tegoż samego powodu apeluję do Teatru Przypadków Feralnych o to, by następnym razem z czułością rozczłonkować naszego zakopiańskiego geniusza na mniejsze, bardziej szczegółowe części. Zaręczam – opłaci się!

Głównym producentem spektaklu, który zrealizowany został w ramach grantu KPO, jest Stowarzyszenie Kultury Akademickiej Instytut Sztuki.

6/10

Tytuł oryginalny

Mixtape Witkacy

Źródło:

Teatr dla Wszystkich

Link do źródła

Autor:

Piotr Gaszczyński

Data publikacji oryginału:

18.02.2026

Sprawdź także