EN
18.07.2022, 13:08 Wersja do druku

Mimowie, akrobaci i klauni na ulicach Jeleniej Góry

XXIX Międzynarodowy Festiwal Teatrów Ulicznych w Jeleniej Górze. Po drugim i trzecim dniu pisze Merwan w portaliku24.pl.

„Don Kichot” Teatru HoM z Tychów, fot. Magda Pytlarz / mat. organizatora

Przy skandalicznie skromnym budżecie najbardziej rozpoznawalna impreza Jeleniej Góry, XXXIX Międzynarodowy Festiwal Teatrów Ulicznych po raz kolejny pokazał, że magia teatru wydarza się niezależnie od prestiżu sceny i finansowych dotacji. W sobotę (16.07) i niedzielę (17.07) na widzów czekało wiele wrażeń z udziałem festiwalowych artystów: Teatru HoM, klauna Tobiego, V.O.S.A., Lwowskiego Teatru Woskresinnia, Krzysztofa Kostery, Teatru Czerwona Walizka, grupy tancerzy ognia i światła Irrbloss oraz Teatru Klinika Lalek.

Prezentowane spektakle były przeznaczone dla każdego: młodego i dorosłego widza, bez względu na wiek. Ponadto dobrano je tak, aby nie było bariery językowej w odbiorze. Wystąpili kuglarze, mimowie, akrobaci, clowni, muzycy i aktorzy.

Dziecięca publiczność owacjami i zachwytem w oczach przyjęła ekscentryczny pokaz pt. „Tobi Show" w wykonaniu clowna Tobiego, czyli Tobiasza Cichońskiego z Cichego Teatru w Karpaczu. Zabawna interaktywna forma składała się z serii interesujących etiud. Poczynając od żonglerki piłkami, maczugami, aż do mrożącej krew w żyłach próby z nożami. Teatr HoM, założony w 2014 w Tychach z inicjatywy Katarzyny Kabus i Jakuba Kabusa, pokazał dwa różne spektakle. Po południu wystawił opowiedziane techniką klasycznej pantomimy „Ukryte", inspirowane twórczością Tima Burtona, o bajkowym świecie emocji wyczarowanym z marzeń i snów małego chłopca. A późnym sobotnim wieczorem zaprezentował „Don Kichota" wg powieści Miguela de Cervantesa. To było niezwykłe monumentalne widowisko plenerowe oparte na klasycznych technikach teatru ulicznego z muzyką na żywo w wykonaniu Michała Czachowskiego, jednego z najbardziej rozpoznawanych i utytułowanych krajowych gitarzystów flamenco, i saksofonisty – Michała Sosny.

Byli więc szczudlarze, gigantyczne machiny, ogień i interakcja z widzem. Z kolei entuzjastycznie przyjęta przez widzów czeska grupa teatralna V.O.S.A. z Pragi (Nikol Šneiderová, Jonáš Janků) za pomocą gigantycznego koła przedstawiła uliczne widowisko pełne humoru, akrobacji i tańca pt. „C'est la... Wheel!" (reż. Štěpán Benyovszky); piękną, momentami zabawną i wzruszającą opowieść o pewnej letniej miłości, która zaczęła się jak na huśtawce, aż w końcu poleciała wysoko w chmury. A wieczorem artyści Lwowskiego Akademickiego Teatru Voskresinnia wystawili nastrojową i poetycką „Suitę dla dwojga". Był to niezwykły bal z tancerzami w barwnych kostiumach na szczudłach.

W niedzielnym repertuarze znalazł się pokaz sztuki cyrkowej Krzysztofa Kostery, absolwenta Państwowej Szkoły Sztuki Cyrkowej w Julinku, który nie bez przyczyny odbył się pod nazwą „Niebezpieczne rzeczy". Do elementów show należało rzucanie niebezpiecznymi, ostrymi narzędziami (maczety, siekiery) czy żonglowanie na drabinie ekwilibrystycznej plus układ choreograficzny z wykorzystaniem monocykla–żyrafy. Publiczność z emocjami i uwagą obserwowała każdy ruch cyrkowca.

Teatr Czerwona Walizka z Rafałem Biesiadą, czyli klaunem Rufim Rafim na czele, który już wielokrotnie robił zamieszanie w przestrzeni publicznej w trakcie jeleniogórskiego festiwalu, pokazał spektakl familijny „Historie rodzinne", uliczne show pełne gagów z elementami teatru przedmiotu, cyrku, slapsticku i improwizacji oraz muzyki na żywo. Na wysokości zadania stanęła też świetna grupa tancerzy ognia i światła Irrbloss z Kamiennej Góry z programem „no.id".

Trzeci dzień 39. Międzynarodowego Festiwalu Teatrów Ulicznych zakończyło widowisko „Kosmiczna podróż Guliwera" Teatru Klinika Lalek z Wolimierza. Reżyser Wiktor Krzysztof Wiktorczyk tym razem postawił na własną interpretację powieściowej klasyki, biorąc na warsztat słynne „Podróże Guliwera" Jonathana Swifta. Pełna ironii satyra z wątkami fantastycznymi stała się punktem wyjścia do stworzenia uniwersalnej opowieści. Kiedy Guliwer zamustrował się na statek nic nie zapowiadało tak dziwnego rozwoju sytuacji. Tymczasem w jednostkę uderzyło i zatopiło ją, wielkie Kosmiczne Jajo – przesłanie dla ludzkości. Guliwer uratował się, wyrzucony przez morze na brzeg Krainy Liliputów, ciągle zwaśnionych i toczących między sobą liczne wojny. Jajo znalazło się tam również, ale szybko okazało się, że tylko Guliwer może ponownie umieścić je na niebie wśród gwiazd, inaczej przepowiednia o nadchodzącej erze miłości i wzajemnego szacunku nie spełni się. Wartka akcja sprawiła, że spektakl z zainteresowaniem śledzili i młodsi, i starsi widzowie, zaś jego kolejnym atutem była świetna muzyka autorstwa znanego jazzmana i sidemana Włodzimierza Kiniorskiego, stałego współpracownika Kliniki Lalek. Trudno też było nie dostrzec głównego bohatera, bowiem Guliwer liczy dobre 4 metry wzrostu, znajduje się na 9–metrowym wysięgniku, a animował go aż ośmioosobowy zespół. Cała historia kończy się więc szczęśliwie, w rytm przeboju „Aquarius" z musicalu „Hair" i z przesłaniem, że wraz z nową epoką astrologiczną, Erą Wodnika, nadchodzi czas pokoju i miłości.

Tytuł oryginalny

Mimowie, akrobaci i klauni na ulicach Jeleniej Góry

Źródło:

www.portalik24.pl
Link do źródła

Autor:

Merwan