03.01.2006 Wersja do druku

Miedzy radością a grozą

Był to rok, w którym mieszały się wydarzenia o wartości ujemnej i dodatniej, dobre i złe. Lubelska kultura falowała pomiędzy radością i grozą, którą np. fundowała nam głupota urzędników - pisze Andrzej Molik w Kurierze Lubelskim.

Zaczął się rok 2005 dla lubelskiej kultury fatalnie. Odszedł od nas na zawsze Władysław Panas (...) Umarł twórca nowej mitologii naszego miasta, autor cudownego "Oka cadyka", wytrawny znawca i propagator twórczości Czechowicza i Schulza, który doprowadził do ożywienia stosunków z Drohobyczem, rodzinnym miastem autora "Sklepów cynamonowych" i wciąż, prawie rok po śmierci wydaje się osobą niezastąpioną, bo był Władek Panas postacią charyzmatyczną, wielką. Ta strata rzuciła cień na cały mijający rok, ale - jak to w życiu bywa - mieszały się w nim wydarzenia o wartości ujemnej i dodatniej, dobre i złe. Lubelska kultura falowała pomiędzy radością i grozą, którą np. fundowała nam głupota urzędników. Na jednej szali można położyć spektakularny, bodaj największy w 120-letniej historii teatru sukces Osterwy - zdobyte w doborowym towarzystwie nagrody na I Festiwalu "Dramaty Narodów" w Krakowie, które przypadły "Dziadom" [na zdjęciu] w reż

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Będziemy pamiętać

Źródło:

Materiał nadesłany

Kurier Lubelski nr 303/30.12

Autor:

Andrzej Molik

Data:

03.01.2006

Tematy w toku