26.07.2021, 11:45 Wersja do druku

Mayerling w baletowej odsłonie

"Mayerling" Ferenca Liszta w chor. Kennetha MacMillana w Teatrze Wielkim - Operze Narodowej w Warszawie. Pisze Joanna Sibilska w portalu Teatrologia.pl.

fot. Ewa Krasucka

30 stycznia 1889 roku w pałacyku myśliwskim w austriackim Mayerlingu rozegrała się tragedia: od strzału z pistoletu, z ręki arcyksięcia Rudolfa zginęła jego kochanka, baronówna Maria Vetsera. Kilka godzin później samobójstwo popełnił sam Rudolf. Okoliczności ich śmierci zostały skrzętnie ukryte przed światem, spowijając na lata całunem tajemnicy. Po latach przyczyny śmierci 31-letniego następcy tronu stały się obiektem badań historyków, ale nadal istnieją różne hipotezy dotyczące okoliczności śmierci dwojga kochanków. Austriacka love story trafiła kilkakrotnie na ekrany, ale najbardziej znaną wersją pozostaje film w reżyserii Terence’a Younga z muzyką Francisa Lai, który powstał w 1968 roku na podstawie powieści Mayerling Claude’a Aneta i Arcyksiążę Michela Arnolda. Niezapomnianymi odtwórcami głównych ról byli Omar Sharif i Catherine Denevue. Dziesięć lat później powstał pełnospektaklowy balet Mayerling autorstwa Kennetha MacMillana (1929-1992), brytyjskiego tancerza i choreografa. Należał on do pierwszego powojennego pokolenia angielskich tancerzy, którego edukacja przebiegała w szkole przy Sadler’s Wells Ballet[1], kierowanej przez Ninette de Valois, założycielki brytyjskiego baletu narodowego i mentorki MacMillana. Mimo bardzo dobrze zapowiadającej się kariery tanecznej artysta zarzucił ją z powodu niszczącej tremy i przekierował zainteresowania w stronę choreografii. Debiutował w 1953 roku kompozycją choreograficzną zatytułowaną Somnabulism do trzech utworów jazzowych Stana Kentona w aranżacji Johna Lanchbery’ego. Środkami tanecznej pantomimy opowiedział o trójce młodych ludzi, którzy w śnie nękani są niepokojem, przeczuciami i monotonią. Sześcioosobowy zespół wystąpił w maskach, uzupełniając obraz sennych fantazji. Za sprawą Ninette de Valois MacMillan otrzymał propozycję przygotowania choreografii Dances Concertantes Igora Strawińskiego. Premiera odbyła się w Sadler’s Wells Ballet w 1955 roku, otwierając 26-letniemu tancerzowi drogę do kariery. Był to bowiem sukces, który przy okazji ułatwił MacMillanowi podjęcie decyzji o zakończeniu kariery tanecznej. Scenografię i kostiumy zaprojektował Nicholas Georgiadis, który odtąd niemal stale współpracował z MacMillanem. W 1956 zespół baletowy otrzymał przywilej królewski noszenia nazwy Royal Ballet i w tym samym roku MacMillan przygotował spektakl Noctambules. Muzyka została zamówiona do scenariusza MacMillana i skomponowana przez Humphreya Searle’a, ucznia Antona Weberna. Tym razem MacMillan przedstawił serię epizodów opowiadających o Hipnotyzerze, który w odwet za szyderstwa publiczności wprowadza ją w prawdziwy trans, spełniając marzenia kilkorga osób spośród niej. Po przebudzeniu czują się one oszukane i wychodzą. W przedstawieniu nie uczestniczył zespół baletowy, a MacMillan skoncentrował swoją uwagę na solistach, którzy mieli za zadanie intensywnie przekazać powierzone im zadania aktorsko-taneczne. Treść kolejnego baletu MacMillan oparł na Dzienniku Anny Frank. Spektakl nosi tytuł The Burrow (Nora) i powstał do muzyki Franka Martina. MacMillan pokazał temat raczej unikany w ujęciu tanecznym. W jednej z ról wystąpiła Lynn Seymour, która odtąd stała się muzą choreografa, a ich współpraca trwała kolejne dwadzieścia lat, zwieńczona rolą Marii Vetsery w Mayerlingu. Pod wpływem Le Blé en Herbe Colette i Domu anioła Beatriz Guido MacMillan stworzył w 1960 roku choreograficzny obraz zatytułowany The Invitation do muzyki Matyasa Seibera, w którym odważył się pokazać scenę gwałtu. Recenzenci uznali przedstawienie za najlepszą dotychczasową pracę MacMillana, a Lynn Seymour w roli Dziewczyny za niezwykle utalentowaną artystkę, której delikatny i zarazem wyrazisty ruch łączył się z doskonałym aktorstwem. Najbardziej znanym i zarazem pierwszym pełnospektaklowym baletem Kennetha MacMillana był Romeo i Julia do muzyki Sergiusza Prokofiewa, który powstał w 1965 roku z okazji obchodów 400-lecia urodzin Williama Szekspira. MacMillan znał wersję rosyjskiego choreografa Leonida Ławrowskiego z występów gościnnych baletu Teatru Bolszoj z Moskwy z 1956 roku, a zapałał chęcią wystawienia własnej wersji po obejrzeniu realizacji swojego szkolnego kolegi Johna Cranko, który od 1961 roku kierował Stuttgarter Ballett. W swojej wersji MacMillan pragnął przełamać konwencje baletowe: nie chciał tworzyć scen wymuszających oklaski, różnicował oświetlenie głównych postaci w zależności od sytuacji scenicznej (nie dlatego, że są najważniejsze), pragnął pokazać losy kochanków, będących na łasce patriarchalnego systemu, przy czym udało mu się scalić elementy popisowe z tańcami zespołowymi i uzyskać efekt niemal filmowy. Choreograf planował, że na premierze zatańczą artyści, z którymi stale współpracował, czyli Lynn Seymour i Christopher Gable, ale wystąpiła także inna znakomita para: Margot Fonteyn i Rudolf Nurejew, którzy zajmowali wówczas miejsce gwiazd w zespole Royal Ballet. W rezultacie kurtynę podniesiono 43 razy, potwierdzając sukces MacMillana i zespołu. Choreograf czuł się jednak zawiedziony działaniami dyrekcji, odmówiono mu bowiem realizacji baletu do muzyki Pieśń o ziemi Gustava Mahlera, uznając, że muzyka Mahlera nie powinna być tańczona. Gdy mimo sukcesu Romeo i Julii dyrekcja nadal nie chciała wyrazić zgody, w sukurs przyszedł John Cranko, który zaproponował wystawienie baletu z jego zespołem w Stuttgarcie. Niemiecka publiczność, rozumiejąca niemieckie teksty pieśni wchodzące w skład Pieśni o ziemi, znakomicie przyjęła choreografię, która stała się lustrzanym odbiciem emocji niesionych przez utwór Mahlera. Cykliczność życia i nieuchronna śmierć zostały przedstawione w tańcu Marcii Haydée – Kobiety, Raya Barra – Mężczyzny i Egona Madsena, który wcielił się w postać „Der Ewig” – „Odwiecznego” rozumianego jako Posłańca śmierci. Jest on obecny w każdej z sześciu pieśni, by na końcu, trzymając się za ręce z Kobietą i Mężczyzną, kroczyć powoli w stronę rampy przy zapadającej kurtynie. Sukces baletu był ogromny i sześć miesięcy później spektakl został wystawiony w Royal Ballet! W latach 1966-69 MacMillan pełnił funkcję dyrektora i choreografa Deutsche Oper w Berlinie, po czym wrócił do Londynu, gdzie na siedem lat objął stanowisko dyrektora Royal Ballet. W 1971 opracował rozszerzoną wersję choreograficzną baletu Anastasia do utworów Piotra Czajkowskiego i Bohuslava Martinů (jednoaktowa powstała w Berlinie w 1967). Spektakl ten opowiadał historię domniemanego ocalenia córki ostatniego cara Mikołaja II, jej życie do wybuchu rewolucji październikowej i czas izolacji w szpitalu psychiatrycznym, do którego trafiła z objawami amnezji, podając się za ocalałą córkę Romanowów- tytułową Anastazję. Trzy lata później, w 1974, MacMillan zaproponował londyńskiej publiczności pełnospektaklowy balet Manon do różnych utworów Julesa Masseneta w oparciu o Historię kawalera de Grieux i Manon Lescaut Antoine’a Prévosta. Recenzje po premierze okazały się bardzo krytyczne, za to publiczność przyjęła balet gorącą owacją na stojąco! W rolach głównych wystąpili Antoinette Sibley i Anthony Dowell. Pełne ekspresji duety i choreografia głównej bohaterki dawały wykonawczyniom partii Manon dużo miejsca na własną interpretację i stworzenie aktorskiej wizji roli. Wszystkie cechy choreograficznego warsztatu wypracowanego przez Kennetha MacMillana znalazły odzwierciedlenie w kolejnym jego opusie – Mayerlingu. Myśl o stworzeniu tego baletu pojawiła się cztery lata przed premierą, w 1978 roku. Było to rok po ustąpieniu MacMillana ze stanowiska dyrektora Royal Ballet, kiedy pozostając choreografem mógł skupić się wyłącznie na pracy artystycznej. Bezpośrednim źródłem literackim baletu była powieść The Eagles Die, którą napisał George R. Marek, a na potrzeby scenariusza baletowego opracowała Gillian Freeman, zaprzyjaźniona z MacMillanem pisarka i scenarzystka filmowa. Zamiłowanie choreografa do kinematografii, mentalna przyjaźń z dramaturgiem i rówieśnikiem Johnem Osbornem, bliskość duchowa z Gillian Freeman i doświadczenia wyniesione z opracowywania baletów fabularnych przyniosły w rezultacie mroczne widowisko o różnych stanach samotności i poczuciu odrzucenia. Trzyaktowy obraz przedstawia bogactwo wiedeńskiego dworu i mechanizmy wypracowanej przez stulecia etykiety, na których tle rozgrywa się dramat jednego człowieka, następcy tronu, którego zewsząd osaczają problemy różnej natury. To Arcyksiążę Rudolf jest głównym bohaterem baletu Mayerling, łamiąc przy okazji baletowy stereotyp o konieczności dominacji w spektaklu tancerki-baleriny. Cztery lata przygotowań do premiery pochłonęła praca nad szczegółowym dopracowaniem charakterystyk postaci, które miały swoje historyczne pierwowzory. Dekoracje i kostiumy przygotował Nicholas Georgiadis, a o partyturę zadbał John Lanchbery, który dokonał wyboru i aranżacji spośród trzydziestu utworów Ferenca Liszta. Znając scenariusz Gillian Freeman, Lanchbery wybrał między innymi: początek Symfonii faustowskiej, który uznał za najbardziej odpowiedni do motywu rewolweru, Walc Mefisto nr 1, który zilustrował scenę rozgrywającą się w tawernie; są też węgierskie motywy, jak na przykład Csárdás obstiné świetnie zastosowany jako tło relacji Rudolfa z węgierskimi stronnikami autonomii. Do odgrywających kluczowe znaczenie duetów wykorzystane zostały Etiudy transcendentalne nr 12, 3 i 11, a spektakl otwiera i kończy posępny Héroïde funèbre poświęcony przez Liszta bohaterom – ofiarom powstań narodowych. Dzięki umiejętnemu doborowi utworów MacMillan mógł urzeczywistnić swój choreograficzny film historyczny. Wykonawcami prapremiery był zespół Royal Ballet z Lynn Seymour, odtwórczynią roli Mary Vetsery i Davidem Wallem w roli Arcyksięcia Rudolfa. Spektakl został zadedykowany Frederickowi Ashtonowi, wielkiemu poprzednikowi MacMillana, który także w swoim dorobku ma kilka baletów do muzyki Liszta, między innymi Marguerite and Armand, bohaterów powieści Dama Kameliowa Alexandre’a Dumasa. Spójność koncepcji zapewniła Mayerlingowi uznanie, a złożyła się na nią bliska współpraca choreografa, dramaturga, kompozytora i scenografa. Przez lata balet utrzymywał się w repertuarze Royal Ballet, wchodząc w skład kanonu repertuarowego.

fot. Ewa Krasucka

Do Polskiego Baletu Narodowego Mayerling zawitał jako pierwsza premiera baletowa po izolacji wynikającej z okresu nasilonej pandemii koronawirusa. Spektakle prezentowano na scenie Teatru Wielkiego – Opery Narodowej w dniach 4 -10 czerwca, z wyłączeniem poniedziałku 7 czerwca. Jak na długą przerwę w występach z publicznością i pracę z baletmistrzami w rygorach sanitarnych zespół bardzo dobrze wywiązał się z zadań od strony technicznej. Naszpikowana trudnościami rola Arcyksięcia Rudolfa zawsze była i będzie dla wykonawców wyzwaniem i mierzeniem się z najwyższym poziomem trudności zarówno w zakresie aktorskim, jak i technicznym, a także partnerowaniach. Te ostatnie dotyczą szeregu duetów, które w choreografii MacMillana stają się skondensowanym studium relacji Rudolfa z kobietami – z Księżniczką Luizą, siostrą Stefanii (żony Rudolfa), ze Stefanią (noc poślubna), z matką, Cesarzową Elżbietą (Sissi), z kochanką Mitzi Kaspar, z kochanką, Hrabiną Larish i z ostatnią kochanką, Baronówną Mary Vetserą. MacMillan, korzystając z tradycji baletowych, w których główne pas de deux (w baletach klasycznych struktura przewidziana dla dwojga głównych solistów) stanowi kulminacyjny i zarazem popisowy punkt baletu, zdecydował, że każdy duet, już bez baletowego podziału na poszczególne elementy pas de deux, będzie opowiadał odmiennymi środkami aktorskimi o związkach Arcyksięcia z każdą z kobiet, które wywarły wpływ na jego życie osobiste. Niezwykłe bogactwo partnerowań, piękne, ale czasami też drastyczne rozwiązania są bardzo trudne pod względem technicznym. Jednak nie pokonanie trudności technicznych jest dla choreografa najważniejsze tylko konsekwentne budowanie roli – każda z wymienionych postaci jest na scenie aktorem-tancerzem, nie odwrotnie! Oczywiście każdy z artystów pragnie i czuje się zobowiązany wykonać swoje zadanie bezbłędnie pod względem technicznym i na pewno jest to słuszna droga, jednak konkretnie w tym balecie na pierwsze miejsce wysuwa się odpowiedzialność za stronę aktorską roli i to bez względu na jej wielkość i czas przebywania na scenie. Są role epizodyczne, które trzeba w sposób przemyślany zagrać. Faktycznie w balecie rządzą zasady dotychczas obowiązujące wyłącznie w teatrze dramatycznym, choć codzienność wymaga lekcji tańca i morderczych prób, które obciążają fizycznie i wpływają na percepcję.

Polski Balet Narodowy wykonał kawał dobrej roboty i komplement nie jest adresowany wyłącznie do solistów, bo każdy zasługuje na pochwałę, tak jak każdy jest ważny w baletach MacMillana. Są w warszawskim spektaklu role bardzo już zaawansowane i dopracowane sceny, należy tylko powiązać działania i dopracować posługiwanie się rekwizytami – wypunktować ich znaczenie w dramaturgii spektaklu. Poważnym niedociągnięciem jest brak ciągłości i konsekwencji w budowie roli głównego bohatera, która dla Kennetha MacMillana ma priorytetowe znaczenie. Wcielali się w nią tancerze różnych pokoleń: pierwszy – David Wall, następnie: Irek Mukhamedov, Robert Tewsley, Sergei Polunin, Steven McRae, Connor Walsh i Friedemann Vogel. Każdy z nich był inny, ale konsekwentnie, od początku do końca budowali swoją rolę, prowadzącą każdym działaniem do tragicznego finału. Sezon teatralny 2020/2021 właśnie się kończy i miejmy nadzieję, że w następnym, zanim spektakl wróci na afisz, znajdzie się czas na pracę aktorską: są trzy obsady i każdy z artystów może pogłębić swoje interpretacje, dać im swoje indywidualne ujęcie. Na pewno można poprawić detale w scenach kameralnych i zespołowych tak, by jedni pracowali na drugich. Popisowe balety XIX-wieczne zostały w repertuarze Polskiego Baletu Narodowego przyćmione Damą kameliową Johna Neumeiera i ostatnią premierą Mayerlinga Kennetha MacMillana. Są to dzieła XX-wiecznych choreografów, utrzymane w podobnym, neoklasycznym stylu, ulokowane w scenerii XIX wieku i nawet mają ten sam rok premiery – 1978. Warto sobie jednak przy okazji przypomnieć pierwsze obsady artystów wybranych przez choreografów, żeby zdać sobie sprawę z tego, co było dla nich najważniejsze. Marcia Haydée jako pierwsza odtwórczyni roli Małgorzaty Gautier i Egon Madsen jako Armand oraz Lynn Seymour w roli Mary Vetsery i David Wall jako Arcyksiążę Rudolf – to są wielkie nazwiska i wielkie kreacje artystyczne. Oglądając nagrania archiwalne z udziałem tych tancerzy możemy dostrzec pewne niedoskonałości techniczne, które wówczas nie przeszkadzały i nie były ważne w przebiegu przedstawienia, bowiem artyści wspaniale odgrywali swoje role. Trzeba sprostać aktorskim wymogom, by można było ten balet oglądać jak fascynujący i wzruszający film. Wtedy będzie bliższy prawdzie niż love story z Sharifem i Denevue w rolach głównych i warto się o tym przekonać, wybierając się na balet Mayerling w nowym sezonie 2021/2022.

Zachętą niech będzie piękna oprawa spektaklu, barwne kostiumy, romantyczna muzyka, które przeniosą w świat cesarstwa Habsburgów oraz walory choreografii Kennetha MacMillana, którego prace nie gościły dotąd w repertuarze polskich teatrów. Mayerling nie tylko zachwyci zmysły, ale także przypomni historię tragicznych kochanków fin de siècle’u.

***

[1] Sadler’s Wells Ballet w 1956 roku został przemianowany na Royal Ballet.

Tytuł oryginalny

Mayerling w baletowej odsłonie

Źródło:

Teatrologia.pl

Link do źródła

Autor:

Joanna Sibilska

Data:

22.07.2021