13.12.2016 Wersja do druku

Manewry niezbyt kulturalne

Województwo kujawsko-pomorskie wyrasta na taki region w Polsce - obok Wrocławia - gdzie urzędnicy próbują boleśnie zaszkodzić kulturze. Wprawdzie we Wrocławiu chodzi o polityczne zmiany w Teatrze Polskim, gdzie odkąd dyrektorem został PiS-owski pomazaniec Cezary Morawski, aktorzy zamiast sztuką zajmują się polityką; jednak i u nas teatry w Bydgoszczy i w Toruniu przechodzą poważne turbulencje - pisze Karina Obara w Gazecie Pomorskiej.

Gdy urzędnicy zaczynają grzebać w kulturze, to zwykle więcej w niej psują niż poprawiają Władza nie wie, że dobry artysta jest wściekle subiektywny. To odróżnia sztukę od banału Zaczęło się od pożegnania ponad rok temu wieloletniej dyrektor Horzycy Jadwigi Oleradzkiej, która do dziś nie może odżałować straty, jaką było dla niej przymusowe odejście na emeryturę. Chciała jeszcze kierować teatrem, ale okazało się, że marszałkowscy urzędnicy mają ochotę na lifting tej instytucji. Ogłosili konkurs, którego rozstrzygnięcia nie honorowali. Wygrał bowiem Romuald Wicza-Pokojski, który jawi się urzędnikom jako osobnik zbyt awangardowy, aby robić teatr, jakiego potrzeba w regionie. Marszałek Piotr Całbecki określił ów teatr jako "mieszczański", mając na myśli przedstawienia pt. "i Panu Bogu świeczkę i diabłu ogarek". Nie podejrzewał jednak, że po wyznaniu, jakiego teatru oczekuje, w środowisku artystycznym zawrze. Teatr mieszc

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Manewry niezbyt kulturalne

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Pomorska nr 290

Autor:

Karina Obara

Data:

13.12.2016

Wątki tematyczne