Najbardziej ciekawi mnie wchodzenie na teren, którego jako aktor jeszcze nie znam – powiedział aktor Łukasz Simlat, laureat Nagrody im. Poli Negri za aktorstwo wszechstronne, wręczonej podczas festiwalu BellaTOFIFEST w Toruniu.
Nagroda Filmowa marszałka województwa kujawsko-pomorskiego została ustanowiona w 2022 roku. Wyróżnienie przyznawane jest twórcom filmowym zarówno debiutującym, jak i uznanym artystom. Obejmuje przedstawicieli różnych zawodów filmowych.
Simlat przyznał, że wyróżnienia traktuje bardziej jako potwierdzenie dialogu z publicznością i środowiskiem niż zwieńczenie kariery. – Nagrody dają poczucie, że nie jest się samotnym w swoim myśleniu. To budujące, kiedy okazuje się, że jakiemuś kręgowi ludzi podoba się to, co robisz – powiedział PAP.
Jak zaznaczył, od lat funkcjonuje także przekonanie, że mogą stać się początkiem zawodowej pułapki. Sam pamięta podobne obawy po otrzymaniu pierwszego wyróżnienia na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni.
Zdaniem aktora lęk przed utożsamieniem z jedną rolą lub jednym typem bohaterów jest uzasadniony, ale może działać mobilizująco. Zamiast utrwalać dotychczasowy wizerunek, warto szukać nowych środków wyrazu i świadomie zmieniać kierunki swojej pracy. Według Simlata, właśnie dlatego nie przywiązuje się do gatunków i nie uznaje podziału na kino artystyczne i komercyjne.
– Najbardziej ciekawi mnie, gdy wchodzę na areał, którego kompletnie nie znam albo go nie praktykowałem od wielu lat. Każda nowa rola tworzy się tak naprawdę od zera – powiedział.
Simlat przyznał, że szczególnie bliska jest mu formuła komediodramatu, w której śmiech i tragedia nieustannie się przenikają.
W jego ocenie właśnie balansowanie między skrajnymi emocjami najlepiej oddaje doświadczenie codziennego życia. Dlatego interesują go role, które nie pozwalają widzowi pozostać w jednym stanie emocjonalnym i potrafią zaskakiwać nagłą zmianą tonu.
– Ciekawi mnie zgłębianie absurdu do granic prawdy, żeby on się stał śmieszny. Najbardziej interesuje mnie moment, kiedy widz jest zanurzony w dramatyczną akcję, a po chwili wybucha śmiechem – podkreślił.
Aktor przyznał, że niepokoi go ostrożność części młodych adeptów zawodu. Jak relacjonował, spotkał się z opiniami studentów szkół teatralnych, którzy obawiają się w pracy podejmowania emocjonalnego ryzyka, gdyż chcą uniknąć ocen w internecie, a także publikacji wyrwanych z kontekstu nagrań.
Sam deklaruje odwrotne podejście. Jego zdaniem właśnie gotowość do odsłonięcia własnej wrażliwości jest jednym z fundamentów aktorstwa.
Na festiwalu BellaTOFIFEST pokazano film „Sezony” Michała Grzybowskiego z Simlatem w jednej z głównych ról. Aktor zwrócił uwagę, że choć obraz nie miał szerokiej dystrybucji kinowej, wciąż jest obecny na festiwalach i w ten sposób spotyka się z publicznością.
Podkreślił, że siłą filmu jest prawdziwe pokazanie codzienności środowiska teatralnego – bez mitologizowania zawodu, sentymentalizmu i upiększeń. Opowieść o kryzysie małżeńskim aktora osadzona została w realiach teatru, ale mówi przede wszystkim o relacjach i emocjach, a humor nieustannie przeplata się z dramatem.
– Dzięki „Sezonom” widzowie mogą zobaczyć, że my tam, za kulisami, jesteśmy normalnymi ludźmi. Nie dzieją się żadne sceny dantejskie. Tam po prostu toczy się życie, bardzo powszednie życie – wyjaśnił aktor.
Simlat od niedawna ponownie pracuje na etacie w Teatrze Ateneum w Warszawie, zagrał obok Mileny Suszyńskiej i Olgi Sarzyńskiej w spektaklu „Eks” w reżyserii Artura Tyszkiewicza opartym na dramacie Mariusa von Mayenburga. Jednocześnie kontynuując działalność filmową. Jak przyznał, łączenie obu światów wymaga dobrej organizacji, ale nie wyobraża sobie rezygnacji z któregoś z nich.