27.08.2014 Wersja do druku

Lubelska kultura pod kreską

Lubelska oferta kulturalna jest coraz bogatsza. Jednak ratusz płaci za to słoną cenę. W ubiegłym roku na dotacje do instytucji kultury Urząd Miasta wydał ponad 37 mln zł. Większość jednostek przyniosła duże straty.

Gdyby nie miejskie dotacje za bilet do Teatru "Andersena" widzowie płaciliby nie 15 zł, a 150 zł. Na tak drogie przedstawienie zdecydowaliby się tylko nieliczni. Kto na plusie? Nie tylko dzięki dotacji (3,3 mln zł w 2013 roku), ale i dodatkowym środkom staromiejska scena zanotowała największy ze wszystkich zysk - ponad 150 tys. zł. - To zasługa w szczególności dwóch działów: organizacji widowni, dzięki której mamy najwyższą w Polsce frekwencję wśród teatrów lalkowych (około 97 proc.), a także działu promocji, który robi wszystko, żeby każdy usłyszał, że w "Andersenie" jest premiera - powiedział "Wyborczej" Arkadiusz Klucznik, dyrektor teatru. W tym roku dotacja dla "Andersena" wzrosła o 150 tys. zł. Ośrodek "Brama Grodzka - Teatr NN" i inni Na plus wyszedł też Ośrodek "Brama Grodzka - Teatr NN", który przyniósł ponad 21 tys. zł zysku. Dotacja z Urzędu Miasta wyniosła prawie 3 mln, ale ośrodek pozyskał dodatkowo ponad 600 tys.

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Miejska kultura pod kreską. Kto zaliczył największą stratę?

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Wyborcza - Lublin online/26.08

Autor:

ksu

Data:

27.08.2014

Wątki tematyczne