Prapremierowy spektakl „Arkadius is dead” Michała Kmiecika i Marcina Libera zaprezentuje w sobotę Teatr Jaracza w Łodzi. Realizatorzy opisują widowisko jako fantazję inspirowaną życiem jednego z najsłynniejszych na świecie polskich kreatorów mody. W jego rolę wcieli się Paweł Paczesny.
W świecie wielkiej mody na początku XXI w. urodzony w 1969 r. w Parczewie Arkadiusz Weremczuk, znany międzynarodowej publiczności jako Arkadius, zasłynął z odwagi i oryginalności. Zaprojektowane przez niego ubrania oraz dodatki nosiły gwiazdy muzyki i kina: Christina Aguilera, Ashanti, Björk, Janet Jackson, Pink czy Adrien Brody, a w Polsce m.in. Kora. Porównywany był do Johna Galliano i Alexandra McQueena.
Nazwisko Arkadiusa pojawiało się na łamach największych magazynów poświęconych modzie. Inspirowane porodem i połogiem, polską wsią, religiami, pracą seksualną czy amerykańską inwazją na Irak kolekcje, prezentowane na widowiskowych pokazach, będących swoistymi spektaklami, stanowiły prowokacyjny komentarz do rzeczywistości.
W 2015 roku – oszukany przez wspólników, zawiedziony fiaskiem biznesu w Polsce i światem wielkiej mody – ogłosił swoją śmierć i odrodzenie jako AFKAA (Artist Formerly Known As Arkadius). Artysta zrezygnował ze świata mody i od kilkunastu lat mieszka w tropikalnej części Brazylii.
W 2024 r. Centralne Muzeum Włókiennictwa w Łodzi, które jest właścicielem największej kolekcji projektów Arkadiusa, przygotowało wystawę prezentującą jego twórczość. Artysta przyjechał na jej otwarcie, a sama ekspozycja okazała się prawdziwym hitem frekwencyjnym.
Teraz po historię „Arka z Parczewa” sięgnęli autor tekstu Michał Kmiecik i reżyser Marcin Liber. Efekty ich pracy będzie można po raz pierwszy obejrzeć w sobotę na scenie Teatru Jaracza w Łodzi.
- To historia inspirowana życiem, pracą i twórczością Arkadiusa, ale jednocześnie jest to fantazja. Pokazujemy wszystko to, co jest prawdopodobne, postaci przychodzące do naszego bohatera istniały naprawdę, ale reszta to fikcja, zmyślenie, po prostu - teatr. Historia Arkadiusa staje się uniwersalna, dlatego że jest opowieścią o pracy i o tym, czy istnieje życie po pracy. Czy mamy w sobie balans, czy jesteśmy zdeterminowani odpowiedzialnością, oczekiwaniami, które na nas zostają nakładane? - pytał Liber na wtorkowej próbie medialnej.
Dodał, że spektakl porusza też problematykę nadprodukcji różnego rodzaju dóbr i ich obfitości, która przeszkadza nam w komunikowaniu się z bliskimi.
- Siłą napędową tej opowieści były wyobrażenia: głównego bohatera na swój temat i innych na temat głównego bohatera. Iskry, które się sypały na styku tych wyobrażeń, i pożar, który wybuchł w pewnym momencie. Nie na końcu, bo ta historia nie ma końca. Arkadiusz Weremczuk żyje i ma się dobrze. Arkadius is dead, ale żyje w wyobrażeniach i fantazjach - zaznaczył Michał Kmiecik.
Odtwórca głównej roli w „Arkadius is dead” Paweł Paczesny przyznał, że na etapie przygotowań do spektaklu poświęcono wiele uwagi biografii twórczości polskiego kreatora.
- Arkadius wciąż jest postacią inspirującą. Zawalczył o coś niesamowicie. Wyszedł z Parczewa do Krakowa, do Londynu, na cały świat. Zmieniał trendy tylko na podstawie tego, co miał w sobie. (...) Ale w scenariuszu autor tekstu i reżyser puścili wodze fantazji, to nie jest tylko opowieść o znanej postaci. Mamy tu mocne archetypy dotyczące kapitalizmu, nadprodukcji, współczesnych standardów biznesu, uwikłanej w tym wszystkim sztuki i presji wywartej na indywidualności - podkreślił.
Oprócz Paczesnego na scenie pojawią się: Mikołaj Chroboczek, Katarzyna Cynke, Mateusz Czwartosz, Natalia Klepacka, Mariusz Siudziński i Łukasz Stawowczyk.
W spektaklu nie zabraknie czerwonego dywanu, wybiegu, modelek i modeli; pełną rozmachu scenografię zaprojektował Mirek Kaczmarek, kampowe kostiumy to dzieło Marii Mordarskiej, a surrealistyczny klimat spektaklu podkreśla darkwave’owa muzyka Hiroszymy i klubowa choreografia duetu Hashimotowixa.
Arkadius został zaproszony na premierę, ale na razie nie wiadomo, czy się na niej pojawi.
- Mieszka w Brazylii i patrzy na swoją historię z perspektywy tej odległości i czasu, który upłynął. Wiemy, że bardzo nam kibicuje. I mamy wrażenie, że my też jesteśmy wobec niego uczciwi, nie chcemy go w naszym spektaklu ośmieszyć czy urazić - podkreślił reżyser.