Teatr Powszechny w Łodzi przygotował nową premierę. To komedia „Dom niespokojnej starości", autorstwa Michała Buszewicza.
„Dom niespokojnej starości" to pierwsza premiera łódzkiego Teatru Powszechnego w sezonie artystycznym 2026/2027. To zabawna i inteligentna przypowieść o tym, że nigdy nie jest za późno, by wprowadzić szalone zmiany do swojego życia, spróbować nieznanych rozwiązań, zbudować nowe relacje. A także o wolności, na którą niezależnie od statusu i wcześniejszych doświadczeń, każdy z nas zasługuje.
Jak wyjaśnia Teatr Powszechny, wszystko zaczyna się od pewnej listy. Jedna z bohaterek postanawia zaprosić do wspólnego życia ludzi, z którymi - jak sama uważa - da się wytrzymać aż do śmierci. To przyjaciele, których łączy hippisowska przeszłość, dawne ideały i przekonanie, że o swoim losie warto decydować samodzielnie. Zamiast czekać, aż ktoś inny zorganizuje im przyszłość, postanawiają stworzyć własną wspólnotę mieszkaniową, inspirowaną ideą cohousingu (każdy ma prywatny lokal, ale jednocześnie przestrzeń, którą współdzieli i zarządza z sąsiadami). Wspólne mieszkanie ma być sposobem na bliskość, niezależność i spełnianie marzeń. Szybko jednak okazuje się, że życie pod jednym dachem to nie tylko piękna idea, ale także codzienne kompromisy, różnice zdań i sytuacje, w których trudno zachować powagę.
- „Dom niespokojnej starości" to bardzo ważny krok w stronę rozumienia i oswajania zmian, które zachodzą w naszym społeczeństwie i mentalności. Michał Buszewicz z dystansem, wrażliwością i odwagą szkicuje portret ludzi niezależnych, pełnych apetytu na życie. Ich cechą charakterystyczną nie jest wiek, ale pasja życia. Bohaterowie nie uciekają od swojej metryki, są jej świadomi i właśnie z tą świadomością budują swoją przyszłość. Świadomie szukają szczęścia i spełnienia - mówi Ewa Pilawska, dyrektorka Teatru Powszechnego w Łodzi.
Reżyserii przedstawienia podjął się Tomasz Man, który pracował już w Teatrze Powszechnym w Łodzi, realizując m.in. „Lament" Krzysztofa Bizio (w naszym mieście dał się też poznać jako twórca znakomitego przedstawienia „Włókniarki" wg książki Marty Madejskiej w Teatrze Lalek Arlekin im. Henryka Ryla).
- To będzie spektakl o tym, jak gramy ze śmiercią i jak śmierć gra z nami - wyjaśnia Tomasz Man. -Przyjaciele postanawiają zamieszkać razem na starość, ale można powiedzieć, że ta ich wspólna przygoda przypomina grę, której zasady ustala ktoś jeszcze. Jest w tym trochę wzruszenia, trochę uśmiechu, a także taniec ze śmiercią, momentami przypominający danse macabre. Aktorzy śpiewają, tańczą i szukają rytmu, który połączy humor z refleksją. Muzyka staje się ważną częścią tej opowieści, a śmierć - choć stale obecna - nie odbiera bohaterom ochoty do życia. Uważam, że komedia jest w życiu bardzo ważna. Jeśli człowiek przestaje się śmiać, coś w nim gaśnie. My próbujemy śmiać się ze śmiercią, żeby nie przyszła do nas zbyt szybko.
Scenografię przygotowała Anetta Piekarska-Man, a w obsadzie znaleźli się: Monika Kępka, Diana Krupa/Małgorzata Goździk, Paulina Nadel, Magda Zając-Zawadzka, Beata Ziejka, Sebastian Jasnoch, Jakub Kryształ, Artur Majewski, Adam Marjański, Artur Zawadzki oraz Wojciech Łapiński (pianino). Premiera spektaklu zaplanowana jest na piątek 6 listopada od godz. 19, na scenie Pięter Smit Theater Rock Polska (ul. Nowogrodzka 2b). Przedstawienie będzie można zobaczyć również 7, 8, 10, 12, 13, 14, 15 listopada.