Prus wykorzystał biografię lubelskiego kupca Jana Mincla do stworzenia postaci nie tylko warszawskiego kupca o tym nazwisku, ale także Stanisława Wokulskiego – zwrócił uwagę badacz lubelskich dziejów pisarza Marcin Fedorowicz. Autentyczny Mincel pochowany jest na cmentarzu przy ul. Lipowej w Lublinie.
Organizator spacerów po Lublinie śladami Bolesława Prusa Marcin Fedorowicz przypomniał, że tworząc „Lalkę” – której akcja rozgrywa się w Warszawie – Bolesław Prus czerpał inspiracje z Lublina i na kartach swojej powieści unieśmiertelnił lubelskiego kupca, którego sklep mieścił się w zachowanej do dzisiaj kamienicy przy Krakowskim Przedmieściu 6.
Urodzony w 1795 r. Jan Mincel pochodził z północnych Czech. Przyjechał do Lublina jako młodzieniec nauczyć się zawodu kupieckiego od swojego rodaka Józefa Antoniego Wenzla. Po śmierci jego syna Antoniego, Mincel związał się z wdową po nim – Teklą z domu Fengler. Ślub wzięli w nieistniejącym już kościele farnym pw. św. Michała na Starym Mieście. Mieli ośmioro dzieci. Jan Mincel był znanym obywatelem Lublina, osobą szanowaną i zaufaną, pełnił funkcję Starszego Zgromadzenia Kupców Miasta Lublina.
Zdaniem Fedorowicza życiorys głównego bohatera „Lalki” Stanisława Wokulskiego wzorowany był na historii lubelskiego kupca. - Prus wykorzystał biografię Jana Mincla do stworzenia postaci nie tylko warszawskiego kupca o tym samym imieniu i nazwisku, ale także Stanisława Wokulskiego. Można powiedzieć, że Prus inspirował się jedną biografią do stworzenia dwóch bohaterów – zaznaczył badacz lubelskich dziejów pisarza.
Sprecyzował, że powieściowy Mincel ma wygląd, wiek, zachowanie autentycznego kupca z Lublina, natomiast elementami jego życiorysu – kariery, sposobu dojścia do pieniędzy – Prus obdarzył Wokulskiego.
Jako przykład Fedorowicz wskazał m.in., że Wokulski w podobny sposób – czyli biorąc za żonę wdowę po kupcu – zostaje właścicielem sklepu galanteryjnego. – W książce Wokulski jest pracownikiem w sklepie Jana Mincla, a jego kariera przyspiesza, gdy umiera jeden z synów jego pracodawcy, który odziedziczył sklep, Wokulski bierze ślub z wdową, przez co staje się właścicielem sklepu – opisał badacz.
Zwrócił uwagę, że bohater literacki – podobnie jak autentyczny Mincel – jest na tyle operatywny, przedsiębiorczy, że nie tylko utrzymuje sklep na dotychczasowym poziomie, ale go dalej rozwija.
Zdaniem badacza takie podobieństwa nie są przypadkowe, gdyż Prus pamiętał starego Mincla, a jego losy śledził z bliska podczas pobytu u ciotki Domiceli w Lublinie. – Jako uczeń szkoły realnej w Lublinie, a później gimnazjum – z pewnością przychodził do sklepu Mincla, stąd tak szczegółowe opisy wnętrza sklepu, jak i samego właściciela w „Lalce” – dodał.
Z ustaleń Marcina Fedorowicza wynika, że Prus mógł się też znać z najmłodszym synem Mincla – Zygmuntem Janem ze względu na to, że w dorosłości zamieszkał on w kamienicy ciotki przy ul. Olejnej. – Pisarz po ślubie nadal do niej przyjeżdżał i być może wtedy też rozmawiał z młodym Minclem albo ciotka opowiadała mu więcej szczegółów o tej rodzinie. Drugą przesłanką jest to, że panowie byli rówieśnikami, więc mogli znać się z czasów szkolnych – wyjaśnił badacz.
Grób Jana Mincla znajduje się w najstarszej części cmentarza przy ul. Lipowej w Lublinie (sekcja 4c). Na tej nekropolii pochowani są także bliscy i krewni Bolesława Prusa, m.in. brat Leon Głowacki, przyjaciel Gustaw Doliński i Aleksander Janiszewski, członkowie rodziny Cymanów i Boczkowskich.
Na cmentarzu pochowana jest także Franciszka Zagrobska, u której młody Aleksander Głowacki mieszkał na stancji przy ul. Szewskiej w czasie nauki w lubelskim gimnazjum. Zaś Julian Ochorowicz, pierwowzór Ochockiego z „Lalki” wspomina „ciocię Zagrobską i jej cienkie herbatki w Lublinie”.
Badacz zauważył też, że Wokulski załamany zdradą Izabeli Łęckiej parafrazuje dwuwiersz Narcyzy Żmichowskiej („Niegdyś wierzyłem, że są tu, na ziemi. Białe anioły z skrzydłami jasnemi…”), której siostra jest pochowana na cmentarzu przy ul. Lipowej. Sama Narcyza przebywała u niej w areszcie domowym, w którym została umieszczona przez władze rosyjskie za swoją działalność społeczną.
Fedorowicz przypomina również, że Prus bywał na lubelskim cmentarzu. Wiąże się z tym m.in. młodzieńczy zakład z czasów gimnazjalnych z przyjacielem Gustawem Dolińskim. Chłopcy mieli wykazać się próbą odwagi i – niezależnie od siebie - odwiedzić o północy cmentarz i zostawić dowód w postaci podpisania się imieniem i nazwiskiem na wznoszonym grobie.
- Ten młodzieńczy zakład miał jednak niefortunny finał. Okazało się, że jeszcze ktoś inny był na cmentarzu i umieścił na grobie „nieobyczajne treści”. Głowacki i Doliński zostali aresztowani pod zarzutem znieważenia grobów. Śledczy jednak uwierzyli tłumaczeniom chłopców, że nie mogli być autorami pozostałych napisów, bo przecież nie byliby na tyle niemądrzy, żeby się pod nimi podpisywać – opisał badacz.
W najbliższą sobotę (7 listopada) zaplanowany jest spacer „Zaduszki z Prusem” po cmentarzu przy ul. Lipowej w Lublinie, który poprowadzi Marcin Fedorowicz. Początek o godz. 11.00 przed głównym wejściem.