EN
04.02.2022, 08:37 Wersja do druku

Łódź. Czy Szkoła Filmowa będzie miała konkurencję?

Łódzkiej, zasłużonej Szkole Filmowej może wyrosnąć poważna konkurencja. Podobną uczelnię pragnie mieć również Kraków. Stolica Małopolski argumentuje, że za takim rozwiązaniem przemawiają między innymi przesłanki historyczne.

fot. mat. Szkoły Filmowej

Co ciekawe, Kraków w swoich działaniach „podpiera” się nazwiskami mocno związanego z tym miastem Andrzeja Wajdy oraz Romana Polańskiego, absolwenta i sztandarowej postaci również Szkoły Filmowej w Łodzi, a także Wojciecha Jerzego Hasa - wieloletniego wykładowcy i rektora Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej im. Leona Schillera w Łodzi. Kraków, od pewnego czasu ambitnie zabiegający o miano prawdziwie filmowego miasta, nie chce kończyć na utworzeniu uczelni, ale marzy mu się zarazem centrum zarządzające produkcją filmową w Małopolsce. Instytucja prawie jak wytwórnia filmowa.

Krakowskie przedsięwzięcie popiera między innymi związany obecnie z Łodzią Rafał Syska, historyk filmu, wykładowca Uniwersytetu Jagiellońskiego, od 2015 roku dyrektor ciągle powstającego łódzkiego Narodowego Centrum Kultury Filmowej. Zaangażowani w sprawę przedstawiciele krakowskiego środowiska filmowego przypominają, że wiele wskazywało na to, iż po 1945 roku to właśnie pod Wawelem powstanie centrum produkcji filmowej. Ich zdaniem także Szkoła Filmowa miała się mieścić w Krakowie - tam zwożono z całego kraju odpowiedni sprzęt.

- Względy ideologiczne i polityczne zdecydowały, że centrum produkcji filmowej przeniesiono z Krakowa do Łodzi. Dzisiaj historia zatacza koło. Kraków znów ma ten potencjał, aby odgrywać taką rolę w Polsce. To nie tylko Andrzej Wajda, Roman Polański i Wojciech Jerzy Has. To także wielu innych filmowców. Kraków jest otwarty na przyszłość - podkreśla Rafał Syska.

- To Łódź, jako jedyne polskie miasto naprawdę jest kojarzone z filmem - podkreśla Rafał Syska, dyrektor łódzkiego Narodowego Centrum Kultury Filmowej. Ostatnio coraz intensywniej o podobne miano zabiega Kraków.

W Krakowie powinna powstać szkoła filmowa oraz centrum zarządzające produkcją filmową w Małopolsce. To postulaty środowiska filmowego spod Wawelu, które zostały sformułowane podczas dyskusji w ramach programu Kraków Culture zainicjowanego przez miasto.

- Inicjując, jako Narodowe Centrum Kultury Filmowej, 19 stycznia Rok Jerzego Kawalerowicza, w związku ze stuleciem jego urodzin, zaczęliśmy od spotkania w Krakowie, gdzie ten artysta rozpoczynał karierę - mówi Rafał Syska. - Poproszono mnie o udział w debacie oraz przedstawienie funkcjonowania i możliwości branży kreatywnej z perspektywy Łodzi. Okazało się, że Kraków ma wiele pomysłów. Wśród nich jest utworzenie, jak wyjaśnił rektor tamtejszej Akademii Sztuk Pięknych, wydziału filmowego przy tej uczelni. Lecz to wymaga poważnych nakładów.

Kraków wierzy jednak w swoją dobrą passę. Od 2008 roku działa tam Krakow Film Commission, która - podobnie, jak Łódź Film Commission - pomaga filmowcom w realizacji produkcji na swoim terenie. Różnica jest taka, że w Krakowie, zaangażowanie miasta w Film Commission wspomaga Urząd Marszałkowski, czego w Łodzi jeszcze nie udało się dokonać. Kiedy wybuchła pandemia, w Krakowie powołano komisarza, którego zadaniem jest pomoc filmowcom pracującym w nowych warunkach. Został nim Szymon Witkowski.

- Kiedy wprowadzono lockdown, zorganizowaliśmy spotkanie, podczas którego zapytaliśmy filmowców, czego się obawiają i jakie mają oczekiwania wobec miasta - mówi.

W dyskusji o przyszłości filmowego Krakowa uczestniczą Magdalena Sroka, dyrektorka generalna studia filmowego Alvernia Planet pod Krakowem i Aneta Zagórska, producentka.

- Kraków ma potencjał, ale aby go uruchomić, trzeba patrzyć w przyszłość - twierdzi Magdalena Sroka. - Alvernia Planet, Łęg czy hale stacji TVN to mało. Trzeba rozpocząć budowę nowych studiów filmowych, gdyż to w nich skupia się dziś produkcja kinowa. Ciągle niedofinansowane jest szkolnictwo artystyczne. Jego ożywienie pozwoli na wykształcenie w zakresie nowych zawodów związanych z filmem.

Aneta Zagórska zaś dodaje: - Zagraniczni producenci chcący pracować w Krakowie są uzależnieni nie tylko od tego, co się dzieje w samym mieście, ale również od sytuacji w Polsce. Dobrze, że wiele rzeczy w ostatnich latach zostało uruchomionych - choćby zachęty podatkowe. Nadal brakuje w naszym kraju wielu systemowych rozwiązań, przez co za granicą filmowcy uznają, że produkcja w Polsce jest „high risk”.

Plany dotyczące rozwoju branży kreatywnej w Krakowie ma tamtejsza Akademia Sztuk Pięknych i związane z nią Centrum Animacji.

- Po pierwsze, powołanie do życia szkoły filmowej w Krakowie - wylicza Robert Sowa, prorektor Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie i dyrektor artystyczny tamtejszego Centrum Animacji. - Jesteśmy wręcz do tego zobowiązani takimi nazwiskami jak Wajda, Polański czy Has. Po drugie - utworzenie przez miasto centrum filmowego, zarządzającego produkcją filmową. I po trzecie: zainwestowanie w technologie.

Na razie władze Krakowa zapowiedziały przyjęcie tych postulatów i rozeznanie możliwości ich realizacji.

Kraków nadrabia zaległości w tym zakresie, Łódź ma wciąż silną, rozpoznawalną filmową markę. Ostateczne wypracowanie precyzyjnej, poważnej, wielozakresowej strategii dotyczącej przyszłości Łodzi filmowej jest jednak już niezbędne.

Tytuł oryginalny

Czy łódzka Szkoła Filmowa będzie miała konkurencję?

Źródło:

Dziennik Łódzki online
Link do źródła

Wątki tematyczne