EN

10.02.2021, 09:36 Wersja do druku

Kultura w kryzysie związanym z koronawirusem. “Branża umiera”

- Badania wskazują, że branże kreatywne z ich ponad trzydziestoprocentową stratą obrotów zostały mocniej dotknięte kryzysem związanym z koronawirusem niż turystyka czy przemysł samochodowy. Niezbędne jest ogromne wsparcie finansowe ze strony państwa – mówi Deutschlandfunk kompozytor Matthias Hornschuh, członek rady GEMA (niemiecki odpowiednik ZAIKSu, organizacja zbiorowego zarządzania prawami autorskimi w odniesieniu do dzieł muzycznych, związanych z ich odtwarzaniem i publicznym wykonaniem – przyp. tłum.).

fot. Grzegorz Michałowski / PAP

Z Matthiasem Hornschuh rozmawia Stefan Koldehoff

Kultura stanowi podstawę życia milionów ludzi. Pod względem obrotów sektor kultury w Europie wyprzedza telekomunikację, zaawansowane technologie, przemysł farmaceutyczny, a nawet motoryzacyjny. Kultura jest zatem ogromnym czynnikiem ekonomicznym – nie tylko dla tych, którzy się z niej utrzymują. Po raz pierwszy przeprowadzono w Unii Europejskiej badania, które pokazały, co pandemia oznacza dla ludzi związanych z kulturą. Wzięły w nich udział 23 organizacje zbiorowego zarządzania prawem autorskim, wśród niemieckich organizacji m.in. GEMA. Kompozytor Matthias Hornschuh jest członkiem jej rady.

Stefan Koldehoff: Co wynika z europejskiego badania zatytułowanego "Odbudowa Europy", jeśli chodzi o sytuację w kulturze? (chodzi o badanie “Rebuilding Europe: the cultural and creative economy before and after COVID-19”. Wyniki można znaleźć tutaj: https://www.rebuilding-europe.eu/ – przyp. tłum)

Matthias Hornschuh: Badanie pokazuje, że znaleźliśmy się w dramatycznej sytuacji. Myślę, że dla opinii publicznej może to być zaskakujące. Można powiedzieć, że artyści i artystki ciągle narzekają i nic z tego nie wynika, i myślę, że wiele osób nie bierze tego na poważnie. Ale mamy do czynienia z sytuacją, w której cała sfera eventowa, wymagająca fizycznej obecności, została kompletnie wyłączona. To znaczy, że wszyscy związani ze sceną – aktorzy, aktorki, autorzy sztuk czy cały obszar muzyki – że wszyscy oni nie mają żadnego dochodu. To oznacza także, że wydarzenia zbiorowe, które się nie odbywają, nie przynoszą dochodów z licencji. W konsekwencji wszystkie treści, które nie zostały przeniesione na scenę i wystawione na żywo w ubiegłym roku, nie przyniosą autorom żadnych dochodów (z licencji – przyp. tłum.) również w bieżącym roku i to też jest strata, a to jest to, czego opinia publiczna nawet nie widzi.

Nikt nie chce wziąć za to odpowiedzialności

Koldehoff: I dzięki temu badaniu można to bardzo dokładnie policzyć.

Hornschuh: Tak, można to ująć w liczbach.

Koldehoff: … 200 miliardów euro mniej w 2020 w porównaniu do 2019 roku – to oznacza spadek o 31 procent. To więcej niż na przykład w branży turystycznej czy motoryzacyjnej. Co to konkretnie oznacza? Czy słyszysz od kolegów, że zasiłki socjalne lub inne wsparcie, które otrzymują, wystarczy, żeby zrekompensować te straty?

Hornschuh: Nie. Trzeba sobie jasno powiedzieć, że to w ogóle nie wystarczy i to na kilku poziomach. Aby to zrozumieć, musimy jeszcze zrobić krok w tył: mówimy o kulturze i ściśle z nią powiązaną branżą mediów, a oba te obszary w naszym systemie federalnym są silnie zależne od landów. To znaczy, że z jednej strony w gestii rządu federalnego są właściwie tylko zadania koordynacyjne (reszta leży w gestii landów – przyp. tłum.), a jednocześnie ten rząd nakłada na nas zakaz pracy związany z pandemią. W momencie, kiedy cała branża związana z eventami jest sparaliżowana, nie ma nikogo, kto chciałby wziąć pełną odpowiedzialność za tę sytuację.

Trzeba podkreślić, że po 9 miesiącach tego kryzysu wielu poszkodowanych do tej pory nie otrzymało żadnej pomocy. Dlatego wzywamy w tej chwili do jednolitych, ogólnokrajowych rozwiązań i nie chcemy już pocieszać się faktem, że w federalizmie za kulturę odpowiadają kraje związkowe. Nie mamy tu do czynienia ze wspieraniem kultury, ale z zapewnieniem socjalnego bezpieczeństwa i status quo umierającej branży, w której artyści i całe środowisko z nimi związane, jak realizatorzy dźwięku, inspicjenci, pracownicy techniczni, pośrednicy z agencji, kuratorzy – stoją w obliczu końca. Nie wiemy, czy kiedy wyjdziemy z kryzysu, to czy te miejsca, w których będą się mogły odbywać wszystkie te wydarzenia, w ogóle będą jeszcze istniały. I przede wszystkim, tak jak powiedziałem, już teraz wiemy, że kryzys dla części branży dopiero się zaczyna z powodu utraty tantiem, ponieważ problem z dystrybucją zaczyna się w bieżącym roku.

Kultura to czynnik gospodarki

Koldehoff: Mówimy o 7,6 milionach ludzi w całej Europie, o branży, która jest większa niż telekomunikacja, zaawansowane technologie, branża farmaceutyczna czy przemysł samochodowy. Czy w badaniu, o którym mówimy, pojawiają się jakieś postulaty? Wspomniał Pan o jednym dla Niemiec, ale czy są jakieś ogólne żądania?

Hornschuh: Postulaty dotyczą trzech kluczowych obszarów. Opowiem o nich krótko w kolejności, w jakiej pojawiają się w badaniu: po pierwsze, potrzebne jest ogromne, publiczne wsparcie finansowe dla całego sektora. Następnie, chodzi o przetrwanie branży, a więc po drugie potrzebujemy solidnych ram prawnych, które mieszczą się w haśle “prawa autorskie”. Musimy wreszcie doprowadzić do tego, żeby korzystanie z naszej pracy łączyło się z wynagrodzeniem. Taka sytuacja prawna ciągle nie jest możliwa, bowiem w przeważającej większości państw europejskich, w tym w Niemczech, nie weszła jeszcze w życie dyrektywa unijna z 2019 roku dotycząca praw autorskich. I w końcu ostatni punkt, nawiązujący do pojęcia tzw. Soft Power i wskazujący na tak zwaną podwójną definicję czy podwójny charakter dóbr kultury. W przypadku dóbr kultury z definicji mamy do czynienia z tym, że są one nie tylko towarami rynkowymi, ale także należą do samej kultury. Ten trzeci postulat odnosi się do faktu, że należy wykorzystać miękką siłę kultury po to, aby wspierać rozwój społeczeństwa i jego spójność oraz łączy się on z wymogiem zaangażowania ekspertów kultury w administrowanie nią.

Cały system został zakwestionowany

Koldehoff: Mówi Pan o umierającej branży, to mocne słowa. Jak Pan myśli, ile czasu zostało, zanim będziemy musieli zatrzasnąć wieko trumny?

Hornschuh: Nie mamy już więcej czasu, trzeba to sobie niestety wyraźnie powiedzieć. Dzisiaj rozmawiałem z posłami z Bundestagu zajmującymi się obszarem kultury, którzy powiedzieli, że próbują tu i tam, i jest problem. Rzecz w tym, że nie możemy sobie pozwolić, aby dłużej czekać. Od miesięcy starałem się tłumaczyć kolegom, że administracja rządowa jest tak samo przytłoczona sytuacją jak my, że to też są ludzie, którzy są zamknięci, mają rodziny i się boją. Ale na dłuższą metę nie możemy dłużej akceptować tego, że nie otrzymujemy pomocy i że odpowiedzialność jest nieustannie przenoszona na innych. Nie możemy dłużej akceptować tego, że rząd federalny twierdzi, że specyfika kultury jest związana z landami i to landy muszą rozwiązać te problemy, ale potrzebujemy po prostu natychmiastowych rozwiązań, ponieważ, jak wiemy na przykład z badań w Berlinie, obecnie od jednej czwartej do jednej trzeciej zawodowych muzyków i muzyczek rozważa rezygnację z zawodu. A są to ludzie, którzy prowadzą biznes nie tylko dla siebie, ale oczywiście utrzymują też rodziny, a przede wszystkim zatrudniają innych ludzi w swoim otoczeniu. Utrzymują handel muzyczny, handel nutami, nauczają, są tanimi nauczycielami w szkołach muzycznych i tak dalej.

Innymi słowy, mamy do czynienia z współzależnościami systemowymi, które są naprawdę kwestionowane i nie możemy już dłużej akceptować tego, że – zwłaszcza na szczeblu federalnym – niejednokrotnie zakładało się, że kultury nie trzeba traktować tak poważnie jak biznesu. Jesteśmy czynnikiem ekonomicznym, a do tego również kulturą i zawsze tak było, być może w którymś momencie warto to sobie uświadomić.

Brak tantiem znacząco zmniejsza przychody

Koldehoff: Jeśli wrócimy jeszcze na chwilę do czynnika gospodarczego, do kultury i środków utrzymania, zwłaszcza dla ludzi związanych z tą branżą zawodowo, co obecna sytuacja oznacza dla ciebie? Jesteś kompozytorem, nawet jeśli nie odbywają się wykonania muzyczne twoich utworów, to czy nie możesz komponować?

Hornschuh: Miałem akurat szczęście, bo w zeszłym roku, na samym jego początku dostałem dodatkową pracę, której się nie spodziewałem i to mnie uratowało. Ale faktem jest, że wielu kompozytorów, którzy współpracują z branżą filmową czy radiową, miało problem z tym, że produkcje filmowe nie zostały ukończone. W tym sensie zamówienie nie zostało zrealizowane. A jeśli zamówienie nie zostanie zrealizowane, wpływy z tantiemów nagle zaczynają się wahać i tu już jesteśmy przy GEMA. Dlatego bardzo ważne jest, aby zdać sobie sprawę, jak wynika innego badania – z badania przemysłu muzycznego z grudnia ubiegłego roku, że ​77 procent całkowitego dochodu autorów muzycznych w Niemczech pochodzi z GEMA. To trochę wyjaśnia, jaki to abstrakcyjny model biznesowy i jak bardzo niebezpieczna jest sytuacja w chwili, gdy GEMA i inne organizacje zbiorowego zarządzania prawami autorskimi zwacają uwagę na załamanie dochodów. Oznacza to, że widzimy przed sobą falę problemów wraz z wynikającymi z niej konsekwencjami systemowymi.

Wypowiedzi naszych rozmówców odzwierciedlają ich własne poglądy. Deutschlandfunk nie traktuje wypowiedzi swoich rozmówców w wywiadach i dyskusjach jako własnych.

Tytuł oryginalny

Kultura w kryzysie związanym z koronawirusem. “Branża umiera”

Źródło:

www.deutschlandfunk.de/kultur
Link do źródła

Autor:

Stefan Koldehoff, tłum. Magdalena Szpak

Data publikacji oryginału:

10.02.2021

Wątki tematyczne