Nie chodzi o to, że chcę być dalej dyrektorem, tylko że powinienem nadal przez chwilę tym dyrektorem być, żeby zakończyć pewne sprawy, żeby przygotować teatr na zbliżające się zdarzenia i przygotować następcę w tym teatrze - powiedział w środę PAP dyrektor Teatru im. Słowackiego Krzysztof Głuchowski.
Polska Agencja Prasowa: Pod koniec sierpnia Urząd Marszałkowski Województwa Małopolskiego poinformował o zamiarze ogłoszenia konkursu na nowego dyrektora Teatru im. Juliusza Słowackiego w Krakowie. Chcę zapytać, jakie są według pana wiedzy, losy tego konkursu i kiedy on się może odbyć?
Krzysztof Głuchowski: Z tego, co jest zapisane w uchwale, bo ja się o tym konkursie dowiedziałem z uchwały, tak samo pewnie jak wszyscy, to mogę tylko powiedzieć, że ten konkurs najpóźniej musi się odbyć do maja 2027 r. I tak pewnie będzie, bo to wynika z takiego kalendarza. Trzeba będzie go ogłosić, bo na razie wiadomo tylko o zamiarze zorganizowania konkursu, więc on nie jest jeszcze przesądzony.
Według prawa organizator instytucji, czyli Urząd Marszałkowski musiał najpierw ogłosić zamiar, a potem trzeba przeprowadzić konkurs i pewnie odbędzie się to w maju 2027 r., a to jest dosyć późno. To znaczy, nie żebym coś krytykował, ale po prostu takie konkursy, moim zdaniem, powinny się odbywać na rok przed upływem kadencji dyrektora, a nie na zaledwie 3 miesiące przed końcem tej kadencji.
PAP: Jakie obecnie ma pan relacje z Urzędem Marszałkowskim Województwa Małopolskiego, czyli z głównym organizatorem Teatru im. Słowackiego? Przypomnę, że trzy lata temu wynegocjowane zostało pewnego rodzaju porozumienie pomiędzy Ministerstwem Kultury i Urzędem Marszałkowskim, w rezultacie którego został pan dyrektorem na kolejne trzy sezony.
K. G.: Tak, byłem częścią tego porozumienia. Ja nie narzekam na te relacje, one układały się bardzo dobrze i wydaje mi się, że były obopólnie korzystne. Konkurs to wszystko zmienia, to znaczy zamiar ogłoszenia konkursu bez konsultacji z zespołem teatru, ze stowarzyszeniami twórczymi, ze związkami zawodowymi, czy też z publicznością. No i na końcu może też z moją skromną osobą. Organizator po prostu ogłosił taki zamiar. Zresztą ogłosili to obydwoje organizatorzy, również Ministerstwo Kultury, które przyzwoliło na ogłoszenie zamiaru zorganizowania konkursu.
Gdy pan pyta o te relacje, to nie wiem, jakie są. To znaczy w tej chwili nie wiem. Z mojej strony nic się nie zmieniło, to znaczy ja bym chciał utrzymać jak najlepsze relacje z Urzędem Marszałkowskim, bo nie widzę powodu, żeby je psuć. Ja zawsze działam w interesie teatru, a nie swoim. Dlatego zależy mi, żeby wszystko potoczyło się jak najlepiej przede wszystkim dla teatru. Chciałbym bardzo, żeby organizatorzy po prostu zaczęli ze wszystkimi najpierw rozmawiać - nie tylko ze mną, ale przede wszystkim ze wszystkimi zainteresowanymi, czyli z tymi, którzy naprawdę są istotni w całym tym układzie, czyli z pracownikami, z twórcami, z zespołem, z publicznością, ze związkami twórczymi, ze związkami zawodowymi.
PAP: Pańska kadencja dyrektorska kończy się z końcem sierpnia 2027 r. Czy jeśli ten konkurs zostanie ogłoszony, pan weźmie w nim udział?
K. G.: Już parę razy mówiłem, że nie. Życzę jak najlepiej temu teatrowi. To jest wspaniały, rozegrany zespół artystyczny, wspaniale funkcjonujący obecnie zespół pracowników, świetny teatr. Wydaje mi się, że to zdecydowanie jeden z czołowych polskich teatrów.
Chciałbym, żeby dyrektorem Teatru im. Słowackiego była jak najlepsza osoba i życzę mu jak najlepiej. Ja natomiast do konkursu nie stanę. Powiem delikatnie, najdelikatniej jak mogę, że moje zaufanie jako człowieka, który już brał udział w dwóch konkursach na dyrekcję tego teatru, zwłaszcza w tym ostatnim, którego miałem nie wygrać, jest dosyć mocno ograniczone. I nie mam specjalnie przestrzeni, żeby całe moje działanie, życie i ciężką pracę, którą teraz wykonuję w Teatrze im. Słowackiego podporządkować niepewnemu konkursowi, który się odbędzie za ponad pół roku.
PAP: W Krakowie 14 września odbyła się konferencja prasowa z udziałem ministry kultury i dziedzictwa narodowego Marty Cienkowskiej oraz pana, podczas której podsumowano drugi etap remontu Teatru im. Słowackiego, czyli np. odbyła się prezentacja wyremontowanego dachu teatru. W czasie tego spotkania ministra kultury Marta Cienkowska powiedziała: „uważamy, że w trosce o kontynuację tego repertuaru, który jest teraz, ale przede wszystkim w trosce o inwestycję, która jest prowadzona z Funduszy Europejskich, którą prowadził jeden dyrektor, powinien ją po prostu dalej kontynuować”. „Dla mnie to jest kwestia oczywista, natomiast jak powiedziałam, nie mamy żadnych możliwości prawnych do tego, żeby zmienić decyzję Urzędu Marszałkowskiego” - wyjaśniła. Wydaje się, że otwarcie wyraziła poparcie dla pańskiej dyrekcji.
K. G.: Co mogę powiedzieć. Zauważył pan to, co się wydarzyło, bo to się rzeczywiście zdarzyło. Myślę, że pani minister Cienkowska zaczyna rozumieć specyficzną sytuację, w jakiej jest Teatr im. Słowackiego. I zaznaczam, że naprawdę nie chodzi tu o mnie. Bo to, że pani minister mówi, że wyraża poparcie dla mojej dyrekcji, bardzo mi miło z tego powodu, ale myślę, że to po pierwsze w ogóle nie chodzi o mnie jako osobę dyrektorską czy stanowisko dyrektorskie. Nikt nie jest przyspawany do stołka na wieczność, ja też nie jestem, ale tu w tej sytuacji mamy dosyć specyficzny, niezbyt fortunny moment. Delikatnie mówiąc, nie czas na zmianę lidera. To nie chodzi o to, że ja chcę być dalej dyrektorem, tylko o to, że powinienem nadal przez chwilę tym dyrektorem być, żeby zakończyć pewne sprawy, żeby przygotować teatr na zbliżające się zdarzenia i być może przygotować następcę w tym teatrze.
Nie jest to właściwy moment i zawsze uważam, że takie rzeczy najpierw trzeba zbadać, dokładnie się dowiedzieć, jaka jest sytuacja, a potem podejmować decyzję o zmianie dyrektora, zrobieniu konkursu czy przedłużenia kadencji. My cały czas myślimy, że tak trzeba, bo kadencyjność, że trzeba robić konkursy. Uważam, że tak nie jest. Trzeba postąpić mądrze i właściwie, tak, jak powinno się postąpić w danym jednostkowym przypadku.
PAP: Mówi pan o procesach inwestycyjnych w teatrze?
K. G.: Tak, chodzi mi o procesy inwestycyjne i przede wszystkim logistyczne, bardzo skomplikowane, jakie teatr będzie przeżywał. To między innymi konieczność znalezienia nowej zastępczej sceny, rozpoczęcia całych cyklów koprodukcji, zabezpieczenia teatru w momencie wyłączenia dużej sceny, wreszcie dokończenia tych wszystkich inwestycji, które, czy chcę czy nie chcę, ja spowodowałem i ja nimi kieruję. Dosłownie kieruję każdym procesem inwestycyjnym i teraz, w trakcie dokonywania takiej zmiany, jest po prostu skrajnie niebezpieczne.
Cały czas publicznie mówię o moim odejściu, że jest niefortunne, ponieważ jestem człowiekiem odpowiedzialnym. Poza tym chcę dokończyć to, czego się podjąłem. Jeżeli zapadnie inna decyzja, podporządkuję się. Życzę mojemu następcy jak najlepiej i chciałbym, żeby to się wszystko udało. Chętnie nawet zadeklaruję jakąś pomoc, żeby to miało ręce i nogi, ale nie rozumiem tych decyzji.
PAP: A kiedy te procesy inwestycyjne mają się zakończyć?
K. G.: Myślę, że tutaj potrzebujemy jeszcze jakichś czterech lat na wszystko. Żeby dokończyć to, co rozpoczęliśmy i co nas jeszcze czeka, bo my jesteśmy w środku tych zmian. Teraz skończyliśmy dach, ale za chwilę będziemy robić cały backstage, czyli całą scenę. Musimy dokończyć wszystkie piony kanalizacyjne i rynny w teatrze. Musimy wybudować bibliotekę, musimy dokonać konserwacji iluś tysięcy okien w Teatrze im. Słowackiego.
Jest też następny projekt, termomodernizacyjny, w teatrze. Wymiana drzwi, okien, ocieplenia, wreszcie przyłączenia do sieci cieplnej miasta Krakowa.
To jest cała masa projektów, a my jesteśmy w trakcie ich planowania i realizacji. Przyznam się szczerze, że znaczną część z nich sam spowodowałem i właśnie dlatego czuję się za to odpowiedzialny.
Krzysztof Głuchowski od 2016 r. kieruje Teatrem im. Juliusza Słowackiego w Krakowie. Początkowo jego kontrakt trwał trzy lata, następny został przedłużony na kolejnych pięć sezonów. Pod koniec sierpnia 2024 r. Urząd Marszałkowski powołał go na stanowisko dyrektora krakowskiego teatru na następne trzy sezony.
Od 1 stycznia 2025 r. Teatr im. Juliusza Słowackiego jest współprowadzony przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego.