Najważniejszą rzeczą, którą zrozumiałam przez lata pracy, jest wybór reżysera, a nie sztuki. Scenograf i reżyser muszą być jednym zespołem – powiedziała PAP Krystyna Zachwatowicz-Wajda. W warszawskiej Galerii Kordegarda można oglądać wystawę o ponad siedmiu dekadach jej pracy artystycznej.
Na ekspozycji „Trzeba być stale obecnym. Teatr Krystyny Zachwatowicz-Wajdy” zgromadzono autorskie szkice projektów scenograficznych, oryginalne kostiumy sceniczne oraz kadry ze spektakli. Wystawa przypomina ponad siedem dekad dorobku artystycznego polskiej scenograf.
– Najważniejszą rzeczą, którą zrozumiałam przez te lata pracy, jest wybór reżysera, a nie sztuki. Jeżeli jest zły reżyser, najciekawszą sztukę schrzani. To jest nauka pierwsza, którą od samego początku znałam, że muszę raczej starać się pracować z ludźmi, którzy wiedzą, co robią, mają zdecydowane poglądy i talent – powiedziała PAP Krystyna Zachwatowicz-Wajda.
Zachwatowicz oceniła, że miała szczęście stosunkowo szybko rozpocząć pracę z wybitnymi reżyserami. Oprócz Andrzeja Wajdy wśród najważniejszych dla niej artystów wymieniła Konrada Swinarskiego, Jerzego Jarockiego, Jerzego Krasowskiego, Krystynę Skuszankę oraz Jorge Lavelliego, z którym pracowała w Argentynie i Francji.
Jak podkreśliła, współpraca z reżyserem była dla niej rzeczą podstawową. – To takie ogólne słowo – współpraca – ale scenograf z reżyserem musi naprawdę być jednym zespołem. To jest bardzo ważne. Jeżeli nie dogadają się, to nic z tego nie wychodzi – podkreśliła.
Zaznaczyła, że nie postrzegała swojej twórczości jako budowania własnego „teatru”. Przypomniała, że pracowała dla różnych scen i z różnymi twórcami.
– Jeżeli ktoś robi cały czas coś podobnego, to znaczy, że to jest stylizacja. Że nie szuka w teatrze tego, co naprawdę jest ważne, tylko szuka wyrażenia swojego ego. To mnie nigdy nie obchodziło. Starałam się zawsze zrealizować to, co ustaliliśmy z reżyserem, żeby to była naprawdę wspólna praca – zaznaczyła.
Mówiąc o wieloletniej współpracy z Andrzejem Wajdą, scenografka podkreśliła, że ich wspólne realizacje były zawsze dziełem obojga. – Praca z Andrzejem była pracą wspólną – to był zawsze nasz teatr – dodała.
Wskazała, że praca w teatrze i filmie wymaga pełnego zaangażowania oraz codziennej współpracy z licznym gronem specjalistów.
– Wymaga absolutnie stuprocentowej obecności. Nie może być tak, że scenograf coś narysuje, zostawi i pojedzie do innej pracy albo na wakacje, a ktoś wykona projekt. To jest praca na co dzień, praca przede wszystkim z ludźmi. Teatru nie da się robić samemu – podkreśliła. – Pamiętam, jak moja mama, architekt, pracując tylko z budowlańcami, zawsze dziwiła się, z iloma specjalistami mam do czynienia: szewcem, krawcem, perukarzem, charakteryzatorem, stolarzem, malarzem – nie mówiąc o całym zespole technicznym sceny. To jest mnóstwo osób. Oczywiście z reżyserem jest pierwsza współpraca, najważniejsza – dodała scenograf.
Od rozpoczęcia pracy zawodowej w 1958 r. Krystyna Zachwatowicz-Wajda zrealizowała około 150 scenografii dla teatru, opery i filmu jako współtwórczyni najważniejszych realizacji teatralnych i filmowych drugiej połowy XX wieku.
Współpracowała z wieloma reżyserami w polskich i zagranicznych teatrach. Stworzyła scenografie do większości teatralnych inscenizacji Andrzeja Wajdy, w tym „Biesów” „Zbrodni i kary” (zrealizowanych także w USA i Moskwie) oraz adaptacji „Idioty” Dostojewskiego (także w Japonii), „Nocy listopadowej” i „Wesela” Wyspiańskiego, „Białego małżeństwa” Różewicza (w USA), „Makbeta” Szekspira. Zaprojektowała też kostiumy do filmów Andrzeja Wajdy, m.in. do „Smugi cienia”, „Biesów” oraz „Zemsty”.
Jedną z najważniejszych współprac pozostaje filmowa wersja „Wesela” w reżyserii Andrzeja Wajdy, której premiera odbyła się 9 stycznia 1973 r. Krystyna Zachwatowicz była odpowiedzialna za kostiumy.
Wystawę „Trzeba być stale obecnym. Teatr Krystyny Zachwatowicz-Wajdy” można oglądać do 11 października. Towarzyszyć jej będą oprowadzania kuratorskie oraz działania edukacyjne, zaplanowane na wrzesień i październik.