29.06.2009 Wersja do druku

Krystyna Janda o ulicznych teatrach

- Ostatnio nawet nasi parlamentarzyści, wychodząc z Sejmu, siadają sobie podczas naszych spektakli na ławeczkach wśród publiczności i w ten sposób odpoczywają, jednocześnie zbliżając się do "ludu" i sztuki - mówi KRYSTYNA JANDA, aktorka, dyrektor Teatru Polonia w Warszawie.

Skąd wziął się pomysł darmowych letnich spektakli wystawianych na ulicy? - Pierwszego lata, kiedy wiedziałam, że my, w przeciwieństwie do innych teatrów, musimy grać i z powodów finansowych, i wszelkich innych, także strategicznych (byliśmy nowym teatrem, musieliśmy zdobywać widzów), przyszło mi do głowy, że moglibyśmy grać w wakacje również na zewnątrz. Że po pierwsze, teatr literacki na ulicy jest możliwy, że ludzie są bardzo otwarci i gotowi na zatrzymanie w biegu. Po drugie, przeczuwałam, że korzyści z pokazania naszego teatru nawet w tak trudnych warunkach na zewnątrz, są nie do przecenienia. Po trzecie, przeczuwałam, że znajdę partnerów we władzach miasta. Czym się różni teatr prezentowany w przestrzeni miejskiej od tego w murach? Czy ludzie inaczej go odbierają, czy twórcy inaczej go traktują? - Musi to być wyrazista historia, sugestywnie grana, broniąca się w szumie i zamieszaniu miasta. Za każdym razem jest to teatr mów

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Krystyna Janda o ulicznych teatrach

Źródło:

Materiał nadesłany

www.emetro.pl

Autor:

eb [Edyta Błaszczak]

Data:

29.06.2009

Wątki tematyczne