Logo
9.12.2010 Wersja do druku

Kraków. Artyści bronią zwolnionej z Opery tancerki

Artyści, etycy i społecznicy uznali, że zwolnienie z pracy po przebytej chorobie to dla Emilii Lorenc kolejny cios. Nasz artykuł o 26-letniej balerinie, zwolnionej z Opery Krakowskiej po przejściu choroby nowotworowej, wywołał ogromne emocje, nie tylko w Krakowie.

- Koledzy zdziwili się, że odważyłam się głośno mówić o zwolnieniu - mówi tancerka. Artyści, etycy i społecznicy uznali, że zwolnienie z pracy po przebytej chorobie to dla Emilii Lorenc kolejny cios. Rajmund Jarosz aktor Starego Teatru stwierdził, że nigdy nie spotkał się z sytuacją, aby dyrekcja dołowała chorego człowieka. - Nie myślałem, że coś takiego może zdarzyć się w instytucji artystycznej. Ale w teatrze dyrektor jest wszechwładny. Może zwolnić najlepszego artystę, gdy mu nie odpowiada. Ustawa daje mu całkowitą swobodę działania. Im większa władza, tym większa powinna być kontrola - komentuje Jarosz. Aktorka i amazonka Jolanta Gibas zauważyła, że rak niszczy nie tylko ciało, ale i umysł, duszę. - Chorzy zamykają się w sobie, nie chcą wychodzić do ludzi - mówi. - A tutaj kobieta wraca do pracy, pełna zapału, chęci do życia. To musiała być dla niej trudna decyzja, wyzwanie. I nagle dostaje kopa od tych, którzy p

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Afera w krakowskiej Operze: artyści bronią zwolnionej tancerki

Źródło:

Materiał nadesłany

Polska Gazeta Krakowska nr 287 online

Autor:

A. Agaciak, K. Janiszewska

Data:

09.12.2010