Logo
Recenzje

Kopiować, żeby stworzyć coś własnego

9.10.2026, 10:14 Wersja do druku

„To Copy” Animal Religion z Katalonii na II Międzynarodowym Festiwalu Sztuk Performatywnych dla Dzieci i Młodzieży S·PLOT w Teatrze Pinokio w Łodzi. Pisze Wiesław Kowalski.

fot. mat. teatru

Najpierw jest oczekiwanie. Scena wygląda jak miejsce, w którym za chwilę powinno wydarzyć się coś precyzyjnie zaplanowanego. Jest światło, dźwięk, performer. Jest też publiczność, która — jak to zwykle bywa w teatrze — przychodzi oglądać. A potem granica między oglądającymi i występującymi zaczyna się rozpływać. W To Copy katalońskiej grupy Animal Religion nic nie jest tak oczywiste, jak mogłoby się wydawać. Najważniejszym elementem spektaklu okazuje się bowiem nie to, co zostało wcześniej wyćwiczone, ale to, co wydarza się tu i teraz. Performer zaprasza na scenę dzieci wybrane spośród publiczności. Nie są przygotowanymi aktorami. Nie znają choreografii. Nie wiedzą dokładnie, co za chwilę nastąpi. Mają jedno zadanie: patrzeć i powtarzać. To wystarcza. A właściwie okazuje się, że to aż nadto.

To Copy jest spektaklem, który bierze na warsztat czynność tak zwyczajną, że niemal przezroczystą. Kopiujemy innych od pierwszych miesięcy życia: gesty, sposób poruszania się, intonację, zachowania, reakcje. Później kopiowanie zaczynamy wartościować. Oryginalność stawiamy wysoko, naśladownictwo traktujemy podejrzliwie. Animal Religion odwraca ten porządek. Pokazuje, że zanim pojawi się „oryginał”, musi istnieć coś, co można przejąć, przekształcić i podać dalej. To, co wydaje się wtórne, może stać się początkiem czegoś zupełnie nowego. Najciekawsze jest jednak to, że spektakl nie wygłasza tej tezy. On ją uruchamia. Dzieci na scenie uczą się przez obserwację. Powtarzają ruchy performera, ale nigdy nie powtarzają ich całkowicie identycznie. W najmniejszym odstępstwie od wzoru pojawia się indywidualność. Z jednego gestu rodzi się kolejny, z kolejnego następny, aż z prostego mechanizmu naśladowania powstaje zbiorowa choreografia. Każde dziecko staje się jednocześnie uczniem i twórcą, a publiczność obserwuje moment, w którym przejęty gest zaczyna nabierać własnego znaczenia.

To właśnie tutaj To Copy osiąga swoją największą siłę. Spektakl staje się rodzajem scenicznego eksperymentu społecznego, ale nigdy nie przybiera formy wykładu ani demonstracji. Ryzyko jest realne: przecież dzieci mogą zareagować inaczej, niż przewidziałby to twórca. Mogą się zawstydzić, pomylić, przyspieszyć, zwolnić, odmówić, rozśmieszyć innych albo zaskoczyć samego wykonawcę. I właśnie ta niepewność jest paliwem przedstawienia. W tym sensie Animal Religion proponuje teatr niezwykle ufny. Twórcy muszą zaufać dzieciom, dzieci — performerowi, a performer — publiczności i sytuacji, której nie da się w pełni kontrolować. To dużo. Szczególnie w spektaklu dla młodego widza, który łatwo byłoby przecież zamienić w bezpieczną, przewidywalną lekcję poprzez zabawę. Tutaj zabawa pozostaje zabawą, ale ma w sobie prawdziwe ryzyko artystyczne. Warto zwrócić szczególną uwagę na tę niezwykłą konstrukcję: performer jest jedyną osobą, która zna zasady gry, podczas gdy zaproszone na scenę dzieci stają się współautorami kolejnych przedstawień. To radykalne odejście od konwencjonalnego projektowania tańca dla dzieci, a zarazem rozwiązanie świadczące o dużej dyscyplinie artystycznej i wizualnym wyrafinowaniu realizacji.

W Łodzi ta konstrukcja zadziałała równie mocno, ponieważ szybko okazuje się, że prawdziwym tematem nie jest wcale „kopiowanie”. Tematem jest relacja. Ktoś wykonuje gest. Ktoś go przejmuje. Ktoś inny nadaje mu kolejny kształt. W ten sposób powstaje wspólnota. To bardzo prosta metafora, ale Animal Religion nie pozostawia jej na poziomie deklaracji. Buduje z niej dramaturgię całego przedstawienia. Widzowie przestają być zewnętrznymi obserwatorami. Scena staje się przedłużeniem widowni, a widownia zaczyna odczuwać odpowiedzialność za to, co dzieje się na scenie. Dlatego określenie „spektakl immersyjny” nie jest tu jedynie promocyjnym hasłem. To Copy rzeczywiście zanurza odbiorcę w procesie powstawania przedstawienia. Nic nie jest całkowicie zamknięte. Każdy kolejny pokaz może wyglądać inaczej, ponieważ jego istotną częścią są inni młodzi uczestnicy.

Ale To Copy nie byłoby tak efektowne, gdyby opierało się wyłącznie na interakcji. Animal Religion od lat rozwija język, w którym ciało, światło i muzyka nie są dodatkami do spektaklu, lecz równorzędnymi elementami jego dramaturgii. W tym przedstawieniu ta zasada jest szczególnie wyrazista. Światło nadaje przestrzeni niemal futurystyczny, geometryczny charakter, momentami przywodzący na myśl scenografię science fiction. Świetlne struktury nie tylko oświetlają wykonawców — organizują ich obecność, wyznaczają rytm i przekształcają scenę w zmieniające się środowisko. Równie ważny jest dźwięk. Muzyka nie pełni funkcji ilustracyjnej. Nadaje ruchowi napięcie, porządkuje jego dynamikę, czasem przejmuje inicjatywę. Dzięki temu przedstawienie, mimo swojej prostoty, ma niezwykle precyzyjną konstrukcję audiowizualną. To Copy jest teatrem dla dzieci, ale jego forma nie jest „dziecięca” w banalnym znaczeniu tego słowa. To spektakl zaprojektowany z artystyczną powagą, bez obniżania poziomu języka scenicznego tylko dlatego, że odbiorcami są młodzi ludzie. I właśnie dlatego To Copy działa również na dorosłych.

Dorośli widzowie mogą oczywiście patrzeć na przedstawienie jak na zabawną przygodę grupy dzieci. Mogą podziwiać ich spontaniczność, śmiać się z nieoczekiwanych reakcji, czekać na kolejne zadania. Ale pod tą warstwą rozgrywa się znacznie ciekawsza opowieść o tym, jak właściwie powstaje kultura. Każdy gest jest zapożyczony. Każda reguła kiedyś została ustanowiona przez kogoś innego. Każda tradycja jest serią powtórzeń. A każda kolejna generacja dokonuje drobnych zmian, przez które powstaje coś nowego. Można więc powiedzieć, że To Copy proponuje bardzo przewrotną definicję oryginalności: oryginalność nie musi oznaczać wymyślenia czegoś z niczego. Może być sposobem, w jaki powtarzamy coś po swojemu. To myśl szczególnie cenna w teatrze dla młodego widza. Zamiast mówić dziecku: „bądź oryginalne”, spektakl pokazuje coś znacznie bardziej wyzwalającego: możesz zacząć od naśladowania. Możesz się pomylić. Możesz nie być pierwszy. Możesz przejąć cudzy gest i zrobić z nim coś własnego.

W efekcie To Copy okazuje się przedstawieniem o edukacji, ale bez szkolnego tonu; o wspólnocie, ale bez moralizowania; o sztuce, ale bez stawiania jej na piedestale. I przede wszystkim — jest przedstawieniem o zaufaniu. Po zejściu dzieci ze sceny pozostaje wrażenie, że właśnie wydarzyło się coś, czego nie da się powtórzyć dokładnie w tej samej postaci. To paradoks tego spektaklu: jego podstawową zasadą jest powtarzanie, a jednak jego rezultatem jest niepowtarzalność. Animal Religion bierze więc czynność, którą zwykle przeciwstawiamy oryginalności, i zamienia ją w narzędzie artystycznej swobody. Pokazuje, że między kopią a oryginałem nie ma przepaści. Jest ruch. Jest obserwacja. Jest relacja. Jest drugi człowiek.

I może właśnie dlatego po tym spektaklu najtrudniej zgodzić się z tym, że kopiowanie jest czymś wtórnym. W To Copy staje się ono pierwszym krokiem do stworzenia własnego świata.

 

Źródło:

Materiał nadesłany

Sprawdź także