05.06.2017 Wersja do druku

Konkurs z przytupem

To był najbardziej kuriozalny konkurs na ważne publiczne stanowisko w Toruniu w ostatnich latach. Całości dopełnia fakt, że na jego końcu wróciliśmy w zasadzie do punktu wyjścia. Bo dyrektorem został przecież najbliższy współpracownik poprzedniej szefowej teatru, czyli Andrzej Churski - komentuje Marek Nienartowicz w Nowościach.

Z przytupem działał w kwestii wyboru dyrektora Teatru Horzycy wicemarszałek Zbigniew Ostrowski. W lutym 2015 roku odpalił pocisk - w czasie konferencji prasowej w Bydgoszczy poinformował, że będzie konkurs na to stanowisko. Tak wieloletnia szefowa teatru Jadwiga Oleradzka została odesłana przez zarząd województwa na emeryturę. Potem była zadyma może nie na miarę Krakowa czy Wrocławia, ale taka z protestami aktorów, sprawą w sądzie i zmieniającymi się koncepcjami władz województwa. Aż w piątek, tuż przed północą, wicemarszałek ogłosił na Facebooku, przed oficjalną informacją Urzędu Marszałkowskiego, kto wygrał nowy konkurs, okraszając to zdjęciem z kolacji z prezesem Związku Artystów Scen Polskich Olgierdem Łukaszewiczem. Widać odezwała się jego dziennikarska przeszłość, idąca jednak w parze z duchem nowych czasów. To był najbardziej kuriozalny konkurs na ważne publiczne stanowisko w Toruniu w ostatnich latach. Całości dopełnia

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Konkurs z przytupem

Źródło:

Materiał nadesłany

Nowości nr 129

Autor:

Marek Nienartowicz

Data:

05.06.2017

Wątki tematyczne