Rozumiem, że idea Alternatywnego Kongresu polegała na tym, aby spotkać się dokładnie w rocznicę tamtego Kongresu sprzed 28 lat przerwanego wprowadzeniem stanu wojennego. Niestety, czas i miejsce okazały się nieszczęśliwe. Dyskusja niespecjalnie się kleiła w wielkiej sali - pisze Roman Pawłowski w Gazecie Wyborczej - Stołecznej.
Felieton Romana Pawłowskiego z cyklu "Kronika wypadków kulturalnych" Nie zdążyłem na sobotnią inaugurację Alternatywnego Kongresu w Teatrze Dramatycznym, nie słyszałem więc krótkiego wystąpienia Joanny Szczepkowskiej, które, jak opowiadają świadkowie, wywołało konsternację wśród zebranych animatorów niezależnej kultury. Szczepkowska poproszona o zabranie głosu na rozpoczęcie imprezy miała powiedzieć, że jest przeciwna organizacji podobnych dyskusji w teatrze w sobotni wieczór, bo scena tego dnia powinna służyć aktorom do grania. Po czym opuściła salę Dramatycznego. (...) Patrzyłem na pustawą salę Dramatycznego i zastanawiałem się, czy jednak Szczepkowska nie ma racji. Niedawno oglądałem tu "Borysa Godunowa" - pełna widownia, nawet balkony zapełnione, na scenie szał rosyjskiej awangardy inscenizacyjnej, beczki po nafcie, rury, deski, konstrukcje, w tym gąszczu rozgrzany zespół aktorski odtwarzający historię rosyjskiego "tronu we