17.10.2019 Wersja do druku

Konglomerat polsko-francusko-rewolucyjny albo déja vu

Styl pracy Aignera stał się rodzajem patentu, który sprawdza się w przypadku każdego komediowego materiału - Szekspira, Fredry, współczesnej dramaturgii brytyjskiej, czy "operetty wielce narodowej" - o spektaklu "Karmaniola czyli od Sasa do Lasa" Stanisława Moniuszki w reż. Pawła Aignera w Teatrze Wybrzeże w Gdańsku pisze Wiktoria Formella z Nowej Siły Krytycznej.

Oglądając najnowszą premierę Teatru Wybrzeże w Gdańsku - "Karmaniolę, czyli od Sasa do Lasa" - trudno uwolnić się od wrażenia, że już gdzieś widziało się podobną inscenizację, mimo że operetka z librettem Joanny Kulmowej i muzyką Stanisława Moniuszki rzadko gości na polskich scenach. Mnóstwo gagów, pojedynków na szable i pistolety, do tego szalone tempo, sporo bieganiny oraz specyficzna konwencja gry aktorskiej (rozemocjonowana, brawurowa, postaci kreślone grubą kreską) - wszystko to sprawia, że podobieństw nie trzeba daleko szukać; wystarczy przypomnieć sobie którąś z poprzednich realizacji Pawła Aignera. Choć "operetta wielce narodowa" opowiada o losach kilku fikcyjnych Polaków, jej akcja jest osadzona w czasach Wielkiej Rewolucji Francuskiej. Trup ściele się gęsto, więc Joseph Ignace Guillotin (Adam Turczyk) prezentuje nam działanie "narodowej brzytwy, maszyny do dekapitacji człowieka" na przypadkowo przechodzącym arystokracie (Maciej Sz

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał własny

Materiał własny

Autor:

Wiktoria Formella

Data:

17.10.2019

Tematy w toku

Realizacje repertuarowe