03.11.2018 Wersja do druku

Koncert życzeń

- Jak to działa? Jak uwalniamy się od ról, co się dzieje z naszym "prywatnym człowiekiem", kiedy schodzimy ze sceny, w różnych rolach, czy zagrane postaci odkładają się w nas czy nie? - przedpremierowy fragment rozdziału pt. "Nikt nie wierzy, że stanie się już" poświęcony dokonaniom teatralnym Danuty Stenki z ostatnich pięciu lat. Nowe wydanie "Flirtując z życiem" Stenki i Maciejewskiego niebawem w księgarniach.

Łukasz Maciejewski: Opowiadając o twoich najważniejszych dokonaniach zawodowych w ostatnich latach, nie można pominąć wspominanego już Koncertu życzeń, sztuki autorstwa Franza Xaviera Kroetza, koprodukcji nowohuckiej Łaźni Nowej i Teatru Rozmaitości. W tym przedstawieniu nie pada ani jedno słowo, a ma się wrażenie, że powiedzieliśmy sobie wszystko. Twoja bohaterka, kobieta w średnim wieku, wraca z pracy. Oglądamy jej funkcjonalne mieszkanie, z pralką, mikrofalówką, łóżkiem, prysznicem, laptopem. Dookoła lokum krążą widzowie, nie ma foteli, nie można rozsiąść się wygodnie, nabrać dystansu do opowiadanej historii. Widz ma obowiązek współuczestnictwa w bardzo małym, wielkim dramacie bohaterki. Nic zresztą nie zapowiada fatum. Dzień jak co dzień. Kobieta ogląda rajstopy, sprawdza, czy nie poszło oczko, myje zęby, przebiera w sportowy dres, przygotowuje skromną kolację, słuchając tytułowego Koncertu życzeń, a kiedy spiker głosem Wojciecha

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Koncert życzeń

Źródło:

Materiał własny

www.aict.art.pl

Data:

03.11.2018