25.02.2009 Wersja do druku

Kilka dni z Mądzikiem w Teatrze Lalek

Drugie Mądzikiana we Wrocławskim Teatrze Lalek najbardziej ortodoksyjnych zwolenników jego twórczości mogły rozczarować. W tym roku na minifestiwalu lubelskiego artysty dominowało podkreślenie: "pierwszy raz" - pisze Krzysztof Kucharski w Polsce Gazecie Wrocławskiej.

W "Bruździe" [na zdjęciu] Leszek Mądzik pokazał swoją teatralną przestrzeń pierwszy raz przy pełnych światłach. Pierwszy raz sam wziął, i to znaczący udział, w spektaklu, jako swego rodzaju kreator czy nawet więcej - demiurg. Każdy spektakl "Bruzdy" jest inny, a sam autor nawet nie jest w stanie przewidzieć, jak on się rozwinie. Występujący w nim aktorzy, a raczej ludzkie fantomy, za każdym razem są inni i do końca niewtajemniczeni w czym biorą udział. Prezentowaną we Wrocławiu "Wilgoć" (z 1979 r.) oglądałem w różnych miastach, krajach i na różnych festiwalach siedem albo osiem razy. Ta wrocławska "Wilgoć" zrealizowana w normalnej sali teatralnej z widownią i płytką sceną też nie wypadła imponująco. Styl Mądzika polega na złudzeniu i kuszeniu naszej wyobraźni. Gdy głowy w skrzynkach przemieszczają się w dużej głębi, efekt jest o wiele większy. Tu wypadło to znacznie skromniej. Ograniczona przestrzeń zmusiła też artystę do

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Kilka dni z Mądzikiem w Teatrze Lalek

Źródło:

Materiał nadesłany

Polska Gazeta Wrocławska nr 46 online

Autor:

Krzysztof Kucharski

Data:

25.02.2009

Realizacje repertuarowe