„Piotruś Pan i Wanda” Szymona Godziemby-Trytka w reż. Agnieszki Płoszajskiej w Operze Nova w Bydgoszczy. Pisze Anita Nowak.
Emil Płoszajski oparł scenariusz do bydgoskiej inscenizacji „Piotrusia Pana” na motywach powieści Jamesa Matthew Barriego, nie trzymając się jednak niewolniczo tekstu. Jedne z postaci, niezależnie od ich pozycji w oryginale, są bardziej wyeksponowane, inne mają skromniejsze zadania. Np. pies Nana, ktoś bardzo dla dzieci ważny w książce, tu spełnia funkcję marginalną; choć Dzwonka, pojawiająca się w opowieści niezbyt często, w bydgoskim przedstawieniu rzadko schodzi ze sceny, a to dlatego, że zaangażowano do tej roli zawodową tancerkę- akrobatkę, mistrzynię świata w aerial Hoopie, obecnie artystkę Akrobatycznego Teatru Tańca Mira- Art Annę Czarniecką, której cyrkowe wręcz wyczyny nad sceną przysparzają inscenizacji efektownych wrażeń i wielkich emocji.
A w tym musicalu największy nacisk został położony na efekt, przez co wątki psychologiczne są trochę przytłumione. Zwłaszcza w relacjach rodzinnych. Ale ta efektowność ma dwie warstwy. Pierwsza to wspaniała warstwa muzyczna, na którą składają się przepiękne kompozycje Szymona Godziemby- Trytka, tu pod doskonałą dyrekcją Jagody Brajewskiej. Na dobiegające z orkiestronu brzmienia instrumentów chwilami nakładają się też efekty typu pluski wody, czy odgłosy burzy, generowane tu z miksera, przez Jakuba Śliwińskiego a dzięki mistrzowskiej reżyserii dźwięku Adriana Michalskiego i perfekcyjnemu nagłośnieniu przez zespół techniczny Opery Nova, spływająca do uszu słuchaczy ze wszystkich stron sali. Ciekawych efektów brzmieniowych przydają spektaklowi znakomicie przygotowane przez Kaję Potrzebską i prowadzącą grupę Nova Voci Agnieszkę Sowę, wejścia chóru.
Drugą stroną przydającą efektu inscenizacji jest warstwą wizualna. Przewspaniałe choreograficznie przez Paulinę Andrzejewską- Damięcką przygotowane i perfekcyjnie wykonane przez Balet Opery Nova i dzieci z tutejszego Studia Baletowego Aleksandry Mioduskiej, układy taneczne.
Mimo najszczerszych chęci nie potrafię zgodzić się z wizją scenografa, Mariusza Napierały. Nawał sztucznych tworzyw, kiczowate kształty i agresywne kolory to styl, którego wystarczająco wiele dostarcza dzieciom Internet. Teatr powinien kształtować od najmłodszych lat w widzach wysublimowany gust. Ciekawie natomiast prezentują się kostiumy chóru zaprojektowane przez Emila Wysockiego.
Jeśli chodzi o wykonawców, to w absolutny zachwyt wprawił mnie nie tylko pięknie śpiewający, ale doskonały też aktorsko i ruchowo Janusz Żak jako Kapitan Hak. Wokalnie jak zwykle doskonale sprawdza się w roli Wandy Darling Dorota Nowak. Aktorsko i wokalnie dobrze wypada też w tytułowej roli Piotrusia Pana, Maciej Tomaszewski.
Spośród tancerzy znacząco wyróżnia się fruwający niemal po scenie z lekkością i miękkością targanego wiatrem delikatnego owada, Artem Rybalchenko jako Cień.