Logo
Recenzje

Każda praca hańbi

10.04.2026, 12:23 Wersja do druku

Każda praca hańbi wg książki Wiesławca Deluxe w reż. Miry Mańki w Teatrze im. Jana Kochanowskiego w Opolu. Pisze Jarosław Ciszek na blogu kulturalnykonferansjer.pl.

fot. fot. Edgar de Poray

Praca w korpopiekle to dla Ciebie udręka? A może zupełnie przeciwnie - praca stała się wyłącznym celem i sensem życia? Niezależnie od tego, czy dobrze znasz realia wielkich korporacji, czy też nic Ci nie mówi korporacyjna nowomowa, to myślę, że na spektaklu "Każda praca hańbi" w Teatrze im. J. Kochanowskiego w Opolu będziesz się dobrze bawić. Sztuka w reżyserii Miry Mańki powstała w oparciu o wydaną cztery lata temu książkę "Każda praca hańbi. Pozdrowienia z późnego kapitalizmu", której autor kryje się pod pseudonimem Wiesławiec Deluxe.

To po prostu komedia - ma nas bawić i robi to bardzo udanie. Nie chce wywracać nam świata i objawiać nowych prawd, ale jednocześnie umie się zatrzymać i podjąć jakąś refleksję. Dawno nie widziałem spektaklu będącego po prostu wielogłosem bohaterów w kolejnych sytuacjach (a nie zwartą, linearną fabułą), który miałby tak logicznie poukładaną strukturę. Wielkie brawa dla pani reżyser i zarazem autorki adaptacji, bo w półtorej godziny udało jej się stworzyć spójną opowieść podzieloną na logiczne segmenty, znakomicie równoważącą momenty komiczne z chwilami refleksji, doskonale balansującej na linii przerysowania tak, by nie popaść w głupi i nieśmieszny absurd i przede wszystkim pokazując nam bohaterów takich, których da się polubić.

Mam wrażenie, że na widowni było sporo ludzi, którzy lepiej ode mnie znają realia korpoświata. Ci śmiali się najgłośniej, ale właściwie każdy niezależnie od wieku i doświadczenia (no - może poza ludźmi z opisami "szlachta nie pracuje" na swoich social mediach) odnajdzie się w tym zbiorowisku osobowości i ich służbowych zależnościach. Bardzo podobała mi się też symboliczna scenografia i kostiumy (Katarzyna Sobolewska) oraz zbudowana na biurowych krzesłach choreografia, która momentami bywa naprawdę imponująca (odpowiada za nią Dominik Więcek). Także płynąca w tle rytmiczna muzyka Dawida Tasa podkreślała klimat. Zastanawiam się tylko, czy biurowe krzesła wytrzymają te akrobacje i tak intensywne eksploatowanie. No i życzę bezpieczeństwa, bo sam - przez odpadające z takowego krzesła kółko - mało nie fiknąłem nie tak dawno koziołka.

Świetnie w swoich rolach odnaleźli się aktorzy, którym udało się nie popaść mimo pewnej szarży w przesadę. Przede wszystkim świetnie sprawdzają się jako kolektyw - zwarta biurowa grupa młodych i starych, do której trafia nowy pracownik (którego gra Jakub Santarosa). To głównie z jego świeżej perspektywy poznawać będziemy rzeczywistość zakładu. Głównie, bowiem chęć na bycie narratorką ma także postać Zuzanny Meyer. Jej zaloty, zmyślone romanse, ale też szczera, feministyczna walka ze szklanym sufitem naprawdę robiły znakomite wrażenie. Największe wrażenie zrobił na mnie Paweł Dobek - może dlatego, że sam potrafię tak się wściekać i pokazywać obsceniczne gesty do telefonu po miłej rozmowie?

Szalonego świata dopełniają Cecylia Caban (ileż poświęcenia dla firmy jako supervisorka!), Judyta Paradzińska (dobry wątek radiowej loterii i pytania o sens pracy), Leszek Malec na kierowniczym stanowisku (zapamiętam przede wszystkim jego ucieczkę przed podwładnymi, choć także w kostiumie pana kanapki wypadał przekonująco) oraz Bartosz Dziedzic, którego nasz nowy pracownik nieświadomie wysadził ze stanowiska (ten spokój...).

Udało się tym spektaklem zrobić zwariowaną satyrę na korpoświat, ale i w ogóle na nasze zależności w pracy oraz ogólnoludzkie przywary. Mnie rozbawiła bardzo (przywracając nieco wiarę w teatralne komedie) - mam nadzieję, że Wam też się spodoba!

Ocena spektaklu: ⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐/10

Tytuł oryginalny

Każda praca hańbi

Źródło:

kulturalnykonferansjer.pl
Link do źródła

Autor:

Jarosław Ciszek

Data publikacji oryginału:

01.04.2026

Sprawdź także