Logo
Recenzje

Każda praca hańbi

1.04.2026, 17:40 Wersja do druku

„Każda praca hańbi” Wiesławca Deluxe w reż. Miry Mańki w Teatrze im. Jana Kochanowskiego w Opolu. Pisze Rafał Turowski na swoim blogu.

fot. Edgar de Poray / mat. teatru

Mamy oto naszego głównego bohatera, Wiesławca (Jakub Santarosa), który dostępuje zaszczytu zatrudnienia w pewnej firmie. Ale cóż – jeśli ktoś przychodzi, ktoś inny musi odejść: jeden z kolegów, zresztą z dużym stażem (Bartosz Dziedzic). Jest również bezwzględnie podporządkowany logice korporacji szef (Leszek Malec), wymagająca supervisorka (Cecylia Caban), doświadczająca mansplainingu i próbująca walczyć o równouprawnienie finansowe, nieco kochliwa koleżanka (Zuzanna Meyer), a – także całkowicie oddana swojej pracy bohaterka (Judyta Paradzińska), od lat biorąca udział w radiowym konkursie z wysokimi nagrodami (ten wątek wprost mnie rozczulił).

I jesteśmy świadkami codzienności korporacyjnej – od rugania przez supervisorkę, przez pożegnanie odchodzącego kolegi, po wyjazd integracyjny (który zawsze bywa wydarzeniem mniej lub bardziej parateatralnym). Nawet jeśli te rozmaite firmowe rytuały są przez twórców ździebko wyśmiewane, nawet jeśli główną figurą spektaklu pozostaje hiperbola, to i tak owej codzienności Mira Mańka przygląda się z dużą dawką i czułości, i wyrozumiałości.

Znalazłem w sieci ładne zdanie o tym przedstawieniu, że mianowicie – „porusza istotne tematy związane z kondycją współczesnego człowieka”. Proszę jednak nie sądzić, że mamy do czynienia z moralitetem. 

Owszem, pojawiają się pytania o głębszy sens tego, co robimy zawodowo, ale zasadniczo jest to rzecz zupełnie zabawna. Choć – z drugiej strony – czy na pewno jest się z czego śmiać? Korporacje to przecież coś, co ludzie zgotowali ludziom, a ktoś, kto na co dzień funkcjonuje w takich strukturach, mógłby – poznawszy bohaterów i ich perypetie – wzruszyć tylko ramionami: to jego albo jej codzienność, nie ma w niej nic śmiesznego, przecież to właściwie nasze własne biurka, nasze openspejsy i – niestety – niekiedy również milczące zgody, których czasami trzeba się wstydzić.

To, co efektowne na małym ekranie (trudno uciec od skojarzeń z „The Office”), zadziałało także na opolskiej scenie, choć tytuł potraktowałbym prowokacyjnie. Każda praca nie tyle może hańbi, co - potrafi nas niekiedy mocno zużyć. Ten spektakl potraktowałbym jako próbnik tegoż nieuchronnego przecież zużycia. 

Źródło:

www.rafalturow.ski/teatr

Link do źródła

Sprawdź także