EN

24.03.2021, 15:45 Wersja do druku

Japońska fantazja

"Kazuko" Laury Sonik i Anny Wieczorek w reż. Laury Sonik w Bałtyckim Teatrze Dramatycznym w Koszalinie. Pisze Barbara Pitak-Piaskowska, członkini Komisji Artystycznej Ogólnopolskiego Konkursu na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej.

fot. Izabela Rogowska

Podwodny świat urzeka swą niezwykłością. Bogactwu morskich głębin nie sposób odmówić tajemniczości. Niczym zanurzona w innych rejonach czasu, urokliwa przestrzeń pobudza zmysły. Wyobrażam sobie, że przykładam twarz do tafli wody, starając się dojrzeć to co znajduje się pod nią. Przyswoić to, co odmienne, poznać nieznane. A co, gdyby ktoś po drugiej stronie tejże tafli zapragnął tego samego?

Laura Sonik i Anna Wieczorek stworzyły teatralno-bajkową opowieść o wzajemnej relacji natury i ludzi. Opowieść pełną metafor i symboli dotykających tego co tak naprawdę oznacza być człowiekiem, co znaczy kochać i być kochanym, wreszcie jak podejmowane decyzje mogą wpływać nie tylko na nas, ale także naszych najbliższych. Kazuko inspirowana japońskimi podaniami i legendami, zaprasza do świata fantazji i marzeń, w którym bogowie postrzegani bywają mniej lub bardziej antropomorficznie, a światy rzeczywisty i wyobrażony przenikają się nawzajem.

Historia, wystawiona na deskach Bałtyckiego Teatru Dramatycznego w Koszalinie w reżyserii Laury Sonik, jest skierowana do najmłodszych widzów. Całość zasadza się na perypetiach tytułowej bohaterki – małej rybki (Bernadetta Burszta) – która wiedzie spokojne życie w wodnych głębinach. Pewnego dnia Kazuko dopływa pod taflę wody i dostrzega świat dotychczas jej nieznany. Oświetlone słonecznym blaskiem kontury znajdujących się na plaży ludzi i pobliskich budynków zajmują ją tak bardzo, że nie zauważa nadchodzącej fali, która wyrzuca ją na brzeg. Nagle okazuje się, że fascynujący świat nie jest przyjazny, gdyż na powierzchni rybka nie może oddychać. Będącą w niebezpieczeństwie Kazuko dostrzega chłopiec imieniem Yosuke (Adam Lisewski), który wrzuca ją z powrotem do wody. Od tego momentu, pełna wdzięczności rybka marzy tylko o tym, by stać się człowiekiem i móc spędzać czas ze swym nowym przyjacielem. Ojciec Kazuko, król mórz Susanoo (Jacek Zdrojewski) jest jednak przeciwny pragnieniom córki – stara się odwieść ją od marzeń nieustannie przypominając, że kto decyduje się sprzeciwić prawom natury zawsze ponosi tego poważne konsekwencje.

Determinacja rybki jest na tyle silna, że ostatecznie udaje jej się (z pomocą wieloryba) przemienić w dziewczynkę i zamieszkać z Yosuke. Radość nie trwa długo, gdyż konsekwencją złamania przez Kazuko praw natury staje się widmo tsunami, które może nawiedzić wyspę zamieszkałą przez Yosuke, jego babcię i innych ludzi. W tym miejscu bajkowa opowieść odchodzi od klasycznego schematu szczęśliwego zakończenia. Ostateczna decyzja zostaje powierzona głównej bohaterce, która świadoma odpowiedzialności musi wybrać między dobrem swoim, a swoich najbliższych.

fot. Iza Rogowska

Zawarte w spektaklu symbole i metafory, a także dalekowschodnie motywy stają się zrozumiałe i przyswajalne dla dzieci, za sprawą obecności Narratorki (Beata Niedziela) kroczącej dostojnie w żółtym kostiumie przypominającym kimono i zwracającej się bezpośrednio do widzów. Swoją drogą, wszystkie kostiumy prezentowane w spektaklu rozbudzają wyobraźnię, gdyż zmyślnie przemycone są w nich różne japońskie motywy takie jak wachlarze, imitacje gety czy kanzashi.

Nadto koszalińskie przedstawienie utrzymane w stylistyce marzenia sennego, pozwala najmłodszym na utożsamienie się z bohaterami za sprawą prostego, choć w żadnym momencie nie infantylnego, języka. Opowiadana historia jest przeplatana muzycznymi wstawkami (Filip Sternal), ale ich partie wokalne to najsłabszy element przedstawienia.

Poza tym spektakl jest dopracowany i wzbogacony o imponujące rozwiązania sceniczne, na które składają się między innymi projekcje multimedialne i oprawa graficzna (Krzysztof Szatkowski, Marianna Korman i Piotr Szatyłowicz). Z jednej strony niejako poszerzają one przestrzeń historii, a z drugiej wprowadzają elementy symboliczne. Wrażenie robi scenografia Sylwii Maciejewskiej, która stworzyła unoszącą się nad sceną ogromną ludzką dłoń. Czytać to można jako symbol króla mórz Susanoo – wszechogarniającej siły potężnego bóstwa, który sprawuje pieczę nad całym morskim światem. W pamięć zapada także ogromnych rozmiarów ogon wieloryba przesuwający się po scenie i mieniący w blasku reflektorów, jak gdyby faktycznie wystawał ponad taflę wody. Dodatkowo efektownym zabiegiem było użycie przezroczystej folii rozciągniętej niczym kurtyna i falującej na całej połaci czwartej ściany. W połączeniu z umiejętną grą światłem (Piotr Szatyłowicz) udało się twórcom zaaranżować podwodny świat o delikatnej i baśniowej aurze, w którym czas płynie swoim rytmem.

Kompozycja przestrzeni to wielobarwna sieć łącząca ze sobą wszystkich bohaterów, pozwala czytać relacje między nimi, ich emocje i uczucia. Jednocześnie łączy w sobie przeciwieństwa: eteryczność i fantastykę bóstw morskich. Zatapiam się w tej misternie tkanej delikatności. Mimowolnie poddaję się fakturom i barwom reinterpretującym japońskie motywy, od których nie sposób oderwać oczu. I tak jak duch teatru przekracza czas i przestrzeń, tak koszalińska Kazuko opowiada historię ponad podziałami, ponad granicami. To (nie)zwyczajnie czarujący spektakl, który z pełnym przekonaniem mogę polecić nie tylko dzieciom, ale także ich dorosłym opiekunom.

Laura Sonik, Anna Wieczorek KAZUKO. Reżyseria: Laura Sonik, scenografia: Sylwia Maciejewska, muzyka: Filip Sternal, choreografia: Monika Witkowska, multimedia Marianna Korman i Piotr Szatyłowicz. Premiera w Bałtyckim Teatrze Dramatycznym w Koszalinie 13 marca 2021.

Źródło:

Materiał własny

Wątki tematyczne