14.01.2013 Wersja do druku

Jan Winny i Jan Wdzięczny

Pięć lat rekolekcji? Nie wierzę. Pięć lat lustracji? Już prędzej. Klata nie objął dyrekcji Starego Teatru w Krakowie, by oddać głos mistrzom, do których grona sam zaczął być ostatnio zaliczany - pisze Joanna Derkaczew w Dialogu.

Nowy dyrektor jest dokładnie w takim miejscu własnej kariery, by wrócić do początków - do swoich pierwszych spektakli, diagnoz, wrogów i nadziei. Pięciu artystów, których powołał na patronów kolejnych sezonów w krakowskim teatrze, ma mu posłużyć za świadków, sędziów i podejrzanych. Jan Klata zaczął od Gierka. Wraca do Swinarskiego. Zaczął od Solidarności. Wraca do Wajdy. Opowiadał o rozrastającej się Unii Europejskiej, co zaciera granice, i przesiedleńcach wypędzonych z ojczyzn - przyjrzy się Kantorowi, który wszystkim, co odeszli, wciąż kazał powracać do jednego zrujnowanego miasteczka. Klata wyciągał na scenę baronów lewicy i Zbigniewa Ziobrę. Poświęci dwa lata Krystianowi Lupie i Jerzemu Jarockiemu, którzy w ostatniej dekadzie zajmowali się czymś zupełnie innym? Pięciu reżyserów tworzyło w czasach, które Jan Klata rozliczał i oskarżał. Wyobrażam sobie Jana Klatę, który stawia tamtym artystom pytanie "jak można?". Jak możn

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Jan Winny i Jan Wdzięczny

Źródło:

Materiał nadesłany

Dialog nr 12/12.2012

Autor:

Joanna Derkaczew

Data:

14.01.2013

Tematy w toku