EN
12.10.2018 Wersja do druku

Jak zarobić na kulturze? We Wrocławiu już wiemy, nie tylko dzięki Morawskiemu

Filharmonicy dorabiający jako taksówkarze, aktorzy chałturzący w przedszkolach, spektakle bez scenografii, teatry bez ogrzewania i ciepłej wody, czyli bieda w kulturze, wkrótce mogą zniknąć dzięki nowatorskim rozwiązaniom testowanym przez urząd marszałkowski. Wystarczy znaleźć właściwych ludzi, którzy wiedzą, jak zdobyć pieniądze i przyciągnąć ich do Wrocławia - pisze Beata Maciejewska w Gazecie Wyborczej - Wrocław.

Na razie przyciągnięto Marcina Nałęcz-Niesiołowskiego, który dostał operę, i Cezarego Morawskiego, troskliwie opiekującego się Teatrem Polskim. Obaj pokazali, że można być z pracy w kulturze zadowolonym, a ci, którzy narzekają na biedę, to osoby małego ducha i prawdopodobnie talentu. Jak stwierdził NIK, dyrektor Opery w 2017 r. otrzymał 158 tys. zł brutto, a dodatkowe 439 tys. zł zarobił na autorskich umowach o dzieło za dyrygowanie spektaklami. W każdym miesiącu opera wypłacała dyrektorowi dodatkowo ok. 26 tys. zł, co stanowiło równowartość zatrudnienia trzech-czterech dyrygentów na podstawie umowy o pracę oraz - w skali roku - blisko 200 proc. dyrektorskiej pensji z tytułu umowy o pracę. Dyrektor Teatru Polskiego Cezary Morawski dostał poza dyrektorską pensją (ok. 12 tys. miesięcznie) aż 186 tys. zł honorariów za występy na scenie, przygotowanie scenografii i reżyserię. Jego stawki też są imponujące - za przygotowanie roli - 22 tys

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Jak zarobić na kulturze? We Wrocławiu już wiemy, nie tylko dzięki Morawskiemu

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Wyborcza Wrocław online

Autor:

Beata Maciejewska

Data:

12.10.2018

Wątki tematyczne