18.06.2007 Wersja do druku

Jak w miesiąc zostać dyrektorem teatru i nie zginąć

Po kraju pielgrzymuje od lat grupa reżyserów i byłych dyrektorów, którzy w kolejnych konkursach starają się o dyrekcje teatrów, a to w Bydgoszczy, a to w Kaliszu, a to w Łodzi. Ostatnio stoją w kolejce w Zielonej Górze, gdzie zwolniło się właśnie stanowisko szefa miejscowej sceny. Niestety, ich starania na ogół są bezskuteczne, władza wybiera bowiem własnych kandydatów spoza konkursu, ignorując teatralnych wyjadaczy, którzy z niejednego bufetu herbatę pili. Co robić, aby zdobyć upragnioną dyrekcję? - radzi Roman Pawłowski w Gazecie Wyborczej Stołecznej.

Jak wkraść się w łaski władzy i zmylić przeciwników? Jak spacyfikować cholernych recenzentów, którzy zadają głupie pytania? O tym będzie traktować poradnik "Jak w miesiąc zostać dyrektorem teatru i nie zginąć", który przygotowują wspólnie Jan Buchwald i Janusz Pietkiewicz [na zdjęciu]. Ci dwaj utalentowani menedżerowie wygrali niedawno walkę o dyrekcję dwóch ważnych scen, choć wydawało się, że nie mają żadnych szans. Pietkiewicz objął kierownictwo Teatru Wielkiego, mimo że parę lat temu został z niego odwołany przez ówczesnego ministra kultury, Buchwald w ubiegłym tygodniu dostał nominację na szefa Teatru Powszechnego, chociaż wcześniej musiał odejść z innego warszawskiego teatru - Rozmaitości - po konflikcie z jego dyrektorem artystycznym. Dla innych kandydatów taka przeszłość byłaby kulą u nogi, ale nie dla Buchwalda i Pietkiewicza. W swoim poradniku dyrektorzy zdradzają tajemnice, jak pokonać te i inne trudności. Jednym ze sp

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Jak w miesiąc zostać dyrektorem teatru i nie zginąć

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Wyborcza - Stoleczna nr 140

Autor:

Roman Pawłowski

Data:

18.06.2007

Tematy w toku