13.08.2014 Wersja do druku

Jak dzieci ratowały miasto

Czy jest dobry sposób na zainteresowanie dzieci (lokalną) historią? Jest. Należy sięgnąć po znaną w regionie czy mieście legendę lub podanie, następnie przemieszać motywy, swobodnie wikłać wątki, dobrze obmyślić perypetie i gotowe. Można spodziewać się sukcesu, jak w przypadku "Chłopca z Gliwic", sztuki autorstwa Grzegorza Krawczyka, luźno osnutej na kanwie legendy o bohaterstwie i przemyślności kobiet, które w czasie wojny trzydziestoletniej uratowały miasto przed protestanckim najazdem - pisze Agnieszka Grzywaczewska-Kurpierz w Śląsku.

Według podań w 1626 r., kiedy to duński hrabia Emst von Mansfeld oblegał Gliwice, dzielne kobiety wylały na wspinających się po miejskich murach żołnierzy gorącą kaszę jaglaną, skutecznie uniemożliwiając im zdobycie Białej Bramy. Przedstawienie zaprezentowano podczas tegorocznej Nocy Muzeów w Willi Caro. Duży udział w przygotowaniu spektaklu m. in. przy produkcji oprawy scenograficznej, budowie lalek miał toruński Teatr Baj Pomorski. Aktorzy wybrani w drodze castingu pochodzili z Wrocławia, Krakowa i Katowic. Autor sztuki, korzystając z licentia poetica i odwołując się do znanego toposu literatury dziecięcej uczynił głównym bohaterem nie dziewczynę, lecz chłopca, zwykłego szewczyka Przemka, który dzięki swemu dobremu sercu może w krytycznej chwili liczyć na pomoc... mrówek, które onegdaj uratował przed okrutnym Mansfeldem. Z jednej strony nic nowego. Niektóre motywy jakby skądś już znamy. Rzeczywiście, autorzy inscenizacji umieszczają

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Jak dzieci ratowały miasto

Źródło:

Materiał nadesłany

Śląsk nr 7/07-14

Data:

13.08.2014

Tematy w toku