01.10.2007 Wersja do druku

Interesujące nic nowego

Reduce, reuse, recycle - wypisują na ścianach i samochodach amerykańscy rycerze ekologii, licząc na to, że przetwarzanie surowców wtórnych uratuje planetę od niebezpiecznych ekstrawagancji ludzkiej kreatywności. Przetłumaczmy zatem: redukcja, powtórzenie, przetworzenie - czyli interesujące nic nowego.

Rewolucje niezmiennie zaczynają się od czystki. W 1957 roku nowojorskie przedstawienie "7 New Dances" Paula Taylora dostało w "Dance Observer" recenzję będącą po prostu pustym, białym prostokątem, podpisanym u dołu inicjałami LH, od nazwiska znanego krytyka Louisa Horsta. W przedstawieniu "Epic", pierwszym tego wieczoru, wysoki i chudy mężczyzna w garniturze stał nieruchomo na scenie od momentu podniesienia kurtyny do jej opuszczenia. Czas, w dziesięciosekundowych interwałach, odliczał matowy głos pani z zegarynki. Trwało to dwadzieścia minut. Nietrudno zgadnąć, że większość publiczności wyszła, zaś artysta dokończył swój wieczór przed garstką przychylnych kolegów. Trochę wcześniej John Cage swoje cztery minuty i trzydzieści trzy sekundy cierpliwie wysiedział w ogromnej sali koncertowej, pianista we fraku odliczał czas... w ciszy. O jednym i drugim zaczęło być głośno. W tym samym 1957 roku Balanchine razem ze Strawińskim tworzy "Agon" -

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Interesujące nic nowego

Źródło:

Materiał nadesłany

Didaskalia-Gazeta Teatralna Nr 81

Autor:

Jadwiga Majewska

Data:

01.10.2007

Festiwale