12.06.2021, 13:23 Wersja do druku

Historia opowiedziana śpiewająco!

"Bitwa o tron. Musicalowy talent show" Tomasza Filipczaka i Jacka Mikołajczyka w reż. Jacka Mikołajczyka w Teatrze Syrena w Warszawie. Pisze Maciej Gogołkiewicz na stronie musicalowe.info.

fot. Michał Heller

Blisko dwie godziny doskonałej zabawy, humor z najwyższej półki, muzyczne hity, niebanalne osobowości, hipnotyzujące stroje i wibrujące choreografie to najnowsza premiera warszawskiego Teatru Syrena - "Bitwa o tron. Musicalowy talent show" z librettem i w reżyserii Jacka Mikołajczyka, z przebojową muzyką Tomasza Filipczaka.  

NIE MASZ CZASU NA CZYTANIE? POSŁUCHAJ TEJ RECENZJI TUTAJ

Otwierając premierę reżyser powiedział bardzo krótko: "Bawcie się historią" i jest to chyba najlepsza zachęta do obejrzenia najnowszej produkcji Teatru Syrena. Zarys libretta jest prosty - w show biorą udział wybrani królowie elekcyjni, którzy o głosy publiczności rywalizują swoimi wokalnymi popisami (przy okazji każdy z nich zapewnia, że odzyska dla nas Inflanty). Walczącym o uznanie widowni przygląda się jury - to matki, żony, siostry i kochanki polskich królów - Bona Sforza (Beatrycze Łukaszewska), Anna Wazówna (wspaniała w tej roli Katarzyna Walczak), Marysieńka (Magdalena Placek - Boryń) oraz caryca Katarzyna Wielka (zabójcza Marta Walesiak). Jurorki może nie mają czerwonych i złotych przycisków, tabliczek z cyferkami, ale za to ich głos w spektaklu jest bardzo ważny; mówią o parytecie, o roli kobiet w życiu królów oraz o ogromnym wpływie kobiet na rozwój Polski. "Narysujmy nowy poczet, niech się mieni kolorami tęczy... Królowe ostre jak wasabi".

Wybierając się na "Bitwę o tron" miałem obawy dotyczące tego, w jaki sposób reżyser zmiksuje dzieje historyczne z popkulturą i światem współczesnych mediów. Obawy okazały się niepotrzebne, a dziś zastanawiam się czy nie złożyć wniosku do Ministerstwa Edukacji Narodowej (znajdującego się 250 metrów od Teatru Syrena), o powierzenie Jackowi Mikołajczykowi napisania na nowo podręczników historii. Język jakim opowiada o wydarzeniach z lat 1573-1795, jest czytelny, zrozumiały, lekki. Daleko mu o podręcznikowego, naukowego tonu.

Historia w "Bitwie od tron" jest nie tylko odkurzona. Nie ma w niej patosu i nadęcia. Postaci królów - odarte są z majestatu - w niczym nie przypominają person z obrazów (choć pewne podobieństwa fizjonomii zauważyłem). Chcąc walczyć o głosy widzów, muszą pokazać się od ludzkiej strony, muszą się nam przypodobać, więc wychodzą z monarszej roli. Choć są celebrytami swoich czasów, którzy robią sobie autoportrety (czytaj selfie) i wpuszczają nas do zakamarków swojego życia, to do rywalizacji o głos widza podchodzą bardzo ambicjonalnie...

"Bitwa o tron" to talent show, który pokazany w primetime komercyjnych stacji telewizyjnych mógłby osiągać rekordy oglądalności. Formuła spektaklu budzi skojarzenia z takimi formatami jak "Mam talent" czy "The Voice of Poland" i to już od samego początku, gdy na scenie pojawia się para prowadzących program (niczym Prokop i Hołownia w "MT"), komentatorów w super modnych białych glanach wystających spod... sutanny i habitu.  Tak, bo to celebryci tamtych czasów - przeor Augustyn Kordecki (rewelacyjny Piotr Siejka) oraz ksiądz Piotr Skarga (genialny w tej roli Jacek Pluta).

"Bitwa o tron" nie różni się od telewizyjnych programów typu talent show. Są światła (wspaniała praca Artura Wytrykusa), budząca skojarzenia z rewią scenografia (Jake Smart), są projekcje (Tomasz Grimm), dymy i absolutnie najlepsza, dopracowana w szczegółach oprawa muzyczna.  Jest "bit podtrzymujący napięcie", są świetne jingle, również te z wyśpiewanym "Elekcyjny show. Bitwa o tron". Tomasz Filipczak wyczarował z nut fantastyczne przeboje. Muzyka cały czas utrzymuje odpowiednie tempo. Szalenie podobał mi się utwór zagrany podczas ukłonów artystów, który był miksem wszystkich songów wieczoru. Prawdziwy majstersztyk!

A! Jednego nie ma w spektaklu Teatru  Syrena. Przerw reklamowych! Są za to przepiękne stroje, które stworzył dla władców Tomasz Jacyków (wspaniała dbałość o detale, przepiękne kolory!) i lekki, rewiowy ruch w choreografiach Santiago Bello. Przyjrzyjcie się choreografii otwierającej spektakl, albo na przykład tej w songu Stanisława Augusta Poniatowskiego czy .  Im dalej siedzi się od sceny tym większa przyjemność w oglądaniu ruchu ułożonego przez Bello.

I choć to bitwa elekcyjnych królów, nie brakuje subtelnych zwrotów w kierunku obecnej polskiej rzeczywistości, gdy na przykład jest mowa o "500 denarach na każde szlacheckie dziecko" czy wspominany jest król, który za free "może poszusować na nartach". O wyborze zwycięzcy talent show decydują widzowie (realizatorzy przygotowali 8 wariantów zakończenia spektaklu), korzystając z apki do mierzenia wyborczego aplauzu, którą zakupiono "za 70 milionów... denarów". Jakieś skojarzenia?

A królowie elekcyjni? "Habemus superstars!" - to absolutnie gwiazdy. Każdy kolejny występ to wyśpiewany kawałek historii, a jednocześnie musicalowy hit. Henryk Walezy w wykonaniu Łukasza Szczepanika kupuje publiczność każdym gestem. Stefan Bator Anny Terpiłowskiej zrobił na mnie ogromne wrażenie! Pełnokrwisty wampir, a może nietoperz... nie sądziłem, że oglądanie artystki, która śpiewa wisząc głową do dołu, może być tak ekscytujące. Piosenka Batorego – wspaniała!  W tej roli zobaczycie również Agnieszkę Tulutki.

Zygmunt III Waza i Maciej Dybowski niczym Elton John na (dosłownie na) swoim białym pianinie daje nam najlepsze show.  Bardzo radiowy utwór, od razu wpada w ucho. A Dybowskiemu wróżę, że kiedyś jego zdjęcie też będzie wisiało w Syrenie obok wielu gwiazd tej sceny. Władysław IV (Albert Osik) zaśpiewał poruszający utwór, ale to Jan Kazimierz Waza prawie wzruszył mnie do łez. Niczym Conchita Wurst, okryty piękną czerwienią płaszcza, Przemysław Glapiński wciąga widza w swój świat. Przepiękny utwór! Nawet wizualizacje podczas utworu budzą skojarzenia z koncertem podczas Eurowizji. Dodam, że podczas premierowego pokazu, to właśnie ten król zdobył musicalowe Grand Prix!

Jan III Sobieski wyśpiewany przez Michała Konarskiego zachwyca głównie damską część publiczności i jego ukochaną Marysieńkę (Magdalena Placek – Boryń i Karolina Gwóźdź). Song Stanisław Augusta Poniatowskiego (przepiękne wykonanie Agnieszki Rose) bardzo emocjonalny („... co spieprzyłem?”) i smutny; w sumie nic dziwnego, skoro za panowania tego króla doszło do trzech rozbiorów Polski.

Został nam jeszcze jeden król - August Mocny zagrany przez Marcina Wortmanna. Jak dla mnie największe zaskoczenie „Bitwy o tron”. Dwóch królów w jednym, dwie osobowości w jednej, dwie piosenki w jednej, połączenie Rammsteina (!) i... laleczki z saskiej porcelany. Świetny pomysł, jeszcze lepsze wykonanie. Jestem przekonany, że utwór „We mnie jest moc” na długo zostanie w Waszej pamięci.  Pozwolę sobie na małą dygresję. Marcina Wortmanna kilka lat temu słuchałem podczas jego koncertu doktoranckiego w Olsztynie, gdzie śpiewał songi Stephena Sondheima. Było pięknie. Ale to co Wortmann buduje od jakiegoś czasu na scenie Syreny („Next to normal”, „Rock of Ages”)  to niesamowity progres tego artysty. I wspaniały sposób na to by nie zostać zaszufladkowanym... Gratuluję! Królu Auguście Mocny życzę wygranej w kolejnych wydaniach „Bitwy o tron”.

 „Bitwa o tron. Musicalowy talent show” to odpowiedź na pytanie czy powinny powstawać polskie musicale. Jacek Mikołajczyk i Tomasz Filipczak rozbudzili mój apetyt na kolejne, polskie produkcje. Panowie zdecydowanie wyznaczają - oczekiwany przez publiczność - kurs na nowe musicale. Oby nic Was nie zatrzymało na tej drodze.

Bardzo mnie cieszy, że jest szansa na wydanie płyty z piosenkami z „Musicalowego Talent Show”. Dorzucając denary do zrzutki każdy z nas może przyczynić się do jej powstania!  Tu zapraszam:  https://zrzutka.pl/xhr9tt

Źródło:

www.musicalowe.info
Link do źródła