EN
28.04.2022, 08:45 Wersja do druku

Herstory power #3: Irena Byrska

Kolejna odsłona cyklu herstoria power #3! Tym razem o Irenie Byrskiej, nieoficjalnej dyrektorce Teatru Polskiego, nietuzinkowej (nawet jak na teatralne standardy) postaci poznańskiego powojennego teatru.

fot. mat. teatru

Przez ogrody do teatru

Irena Byrska urodziła się 9 października 1901 roku w Warszawie. Po zakończeniu I wojny światowej rozpoczęła studia w Wyższej Szkole Ogrodniczej, zyskując tytuł w 1921. Już w 1920 roku próbowała swoich sił w Szkole Dramatycznej Aleksandra Zelwerowicza, ale sytuacja materialna zmusiła ją do rezygnacji. W 1925 roku Zelwerowicz umożliwił jej ponowne rozpoczęcie studiów. Tym razem w 1927 roku ukończyła uczelnię z wyróżnieniem. W latach 1927–29 była aktorką w Placówce Żywego Słowa, gdzie poznała swojego przyszłego męża, Tadeusza Byrskiego. W 1929 roku zadebiutowała jako reżyser inscenizując W noc lipcową Bolesława Gorczyńskiego. Następnie pracowała w Teatrze Ateneum. W latach 1929-1930 występowała na scenie Teatru Polskiego w Rydze. Następnie związała się Rozgłośnią Polskiego Radia w Wilnie, gdzie stworzyła Studio Teatralne. Przed wybuchem II wojny światowej wróciła do Warszawy. Działała w Polskim Radiu. Jej mąż Tadeusz Byrski był dyrektorem Teatru Polskiego Radia, a Irena Byrska reżyserem.

II wojna światowa i czasy powojenne

Tak Witold Sadowy wspomina działalność Ireny Byrskiej w czasie II wojny światowej i w okresie powojennym: ,W czasie wojny i okupacji niemieckiej działała w podziemiu. Prowadziła tajne kursy teatralne i niosła pomoc więźniom Pawiaka. Po wojnie otworzyła wraz z mężem Instytut Artystyczny w Kazimierzu Dolnym nad Wisłą. Nie przetrwał długo. Brak zrozumienia ze strony władz zmusił Byrskich do rezygnacji. Wróciła razem z mężem do Warszawy. Do Teatru Polskiego Radia. Ich losy przez całe życie były nierozerwalne. Tadeusz Byrski został ponownie dyrektorem, a Irena Byrska aktorką i reżyserem. Radio jednak nie dawało jej pełnej satysfakcji. Od roku 1949 pełniła kierownicze stanowiska w teatrach Opola, Torunia, Radomia i Kielc. W Kielcach w roku 1955 otworzyła wraz mężem Studio Teatralne przy Teatrze im. Stefana Żeromskiego. Mówiło się wówczas dużo i dobrze o nich i ich dokonaniach. Słuchacze Studia Teatralnego oprócz aktorstwa uczyli się wszystkiego, co związane jest z przygotowaniem przedstawienia. Szyli kostiumy, robili dekoracje i poznawali pracę inspicjenta oraz suflera. W tym okresie Irena Byrska reżyserowała w teatrze Pluskwę Majakowskiego, Uciekła mi przepióreczka Żeromskiego i Komentarz Giraudoux. A ze studentami Studia Teatralnego przygotowała Pokój Arystofanesa, Dzieje Tristana i Izoldy oraz nową sztukę Krystyny Berwińskiej Ocalenie Antygony. Po raz pierwszy w Polsce po wojnie na kieleckiej scenie grane były fragmenty Dziadów Adama Mickiewicza, zanim w całości pokazał je w roku 1955 warszawski Teatr Polski w reżyserii Aleksandra Bardiniego. W czasie odwilży, w roku 1956 tylko w teatrze kieleckim udało się wystawić Kaligulę, głośną na zachodzie sztukę Camusa przywiezioną przez Tadeusza Byrskiego z Paryża i przetłumaczoną przez Wojciecha Natansona. Tadeusz Byrski wystąpił w roli tytułowej. Początkowo władze reżimowe krzywiły się i kwestionowały jej wystawienie. Uważając jej przesłanie za wrogie ideologicznie. Upatrując w postaci Kaliguli – Stalina. Wreszcie uległy i pozwolono na wystawienie. Ale w Warszawie Kaliguli w reżyserii Czesława Szpakowicza z udziałem Jana Nowickiego (nie tego z Krakowa) w Teatrze Powszechnym nie puszczono i zablokowano tuż przed premierą.

Obietnica swobody artystycznej…

W 1959 r. Tadeusz Byrski objął fotel dyrektora Teatr Polskiego w Poznaniu. Irena Byrska stała się (tak samo jak Nuna Młodziejowska-Szczurkiewiczowa) nieformalną dyrektorką. O atmosferze przyjazdu Byrskich do Poznania pisze Konrad Eberhardt w czasopiśmie ,,Film” z 1959 r.: jest to historia krótka acz wielce pouczająca. Charakteryzują ją wystarczająco dwa fakty: przyjazd Byrskich do Poznania w atmosferze entuzjazmu, poprzedzany uroczystymi obietnicami Miejskiej Rady Narodowej dotyczącymi zarówno swobód artystycznych jak i istnienia Studia Dramatycznego, a następnie niecały rok później rezygnacja i wyjazd dyr. Byrskiego w aurze zmowy milczenia, niedopowiedzeń, nieujawnionych pretensji, nie dokonanego jasno bilansu, nieokreślonych urazów miejscowych Osobistości Kompetentnych. O wyjeździe Byrskich z Poznania będziemy jeszcze opowiadać.

Ich krótka kadencja (bo trwająca tylko jeden sezon) przyniosła świeży, twórczy oddech w Poznaniu. Na deskach Teatru Polskiego i Teatru Nowego pojawiło się 16 premier, w tym 5 premier o ogólnopolskim znaczeniu. Do tego grona trzeba zdecydowanie zaliczyć Wesele w reżyserii Tadeusza Byrskiego ze scenografią Piotra Potworowskiego i z muzyką Tadeusza Szeligowskiego. Weronika Czyżewska-Poncyliusz doskonale puentuje sedno poznańskiego Wesela: Inscenizacja Byrskiego była aktem odwagi w świecie teatralnym Poznania i Polski, manifestacją postawy artystycznej kontestującej tradycjonalistyczne gusta dużej części publiczności. Oburzyła ona zarówno poznańskich konserwatystów, jak i lewicę, zarzucającą Byrskim elitaryzm koncepcji teatralnych. Sam Byrski, przy okazji ankiety przeprowadzonej przez „Teatr” w 1969 roku, napisał o poznańskiej inscenizacji: Dla jednych był to sukces i odkrycie – dla innych skandal. Dla mnie – zwycięstwo Poety, który przełamał bariery epok. Podczas trwania tego sezonu Irena Byrska wyreżyserowała jedną sztukę – Nie igra się z miłością według Alfreda de Musseta (premiera 3 września 1959 roku) z muzyką Witolda Lutosławskiego.

…i antypatie wobec repertuaru

Mimo sukcesów i ogromnego zaangażowania Byrscy stale byli dla reżimowej władzy niepewni. Stale mieli problemy. Nigdy nie poszli na kompromis. Byli stanowczy. Wierni swoim ideałom – napisał Sadowy. A o relacji Byrskich z władzami Poznania tak pisze Eberhardt: i to nie widownia bynajmniej domagała się usunięcia dyr. Byrskiego, bądź co bądź jednego z ciekawszych reżyserów w Polsce. Widownia została uszczęśliwiona zaocznie przez Wydział Kultury MRN (Miejska Rada Narodowa – dop. autora), nikt nigdy nie pytał o jej zdanie. Gdy już po przyjęciu rezygnacji Byrski zorganizował spotkanie z widzami, aby dokonać publicznego rozliczenia zysków i strat z minionego sezonu – władze miejskie do spotkania tego nie dopuściły. Szczegół wielce charakterystyczny, być może najistotniejszy w całej sprawie. Nie dyskusja bowiem, wymiana argumentów i racji zdecydowała o likwidacji takiej, a nie innej linii artystycznej teatru. Bynajmniej. Niesprecyzowane antypatie wobec repertuaru teatru (któremu daleko było przecież do śmiałości eksperymentalnej Teatru Ludowego Skuszanki w robotniczej Nowej Hucie!), podrażnione gusta tych lub innych osób, źle rozumiane kryteria moralności, insynuacje – wszystko to kwasiło się, macerowało na korytarzach, w zamkniętych gabinetach MRN, za zatkniętymi drzwiami nigdy nie zostało jasno ujawnione, przedyskutowane. Władze miejskie stosowały system uników, przemilczeń. Miałem możność zapoznać się z korespondencją dotyczącą scen poznańskich. Ze strony teatru – memoriały, petycje, z drugiej – milczenie, czasem jakieś nieistotne pretensje. (…) Jak więc się rzekło nie było dyskusji, nie było publicznego ujawnienia zarzutów. Widownia została wyłączona z zakulisowych walk z teatrem, a przecież jej interesy tu się liczą, tym bardziej że prywatne gusta urzędników Miejskiej Rady Narodowej mogą być dalekie od doskonałości. Dlaczego nie dopuszczono do swobodnej wymiany poglądów? A może okazałoby się, że ta publiczność, o której najdziwniejsze wieści krążą po gabinetach urzędów i redakcjach – właśnie pragnęła być narażona na nowoczesność, nawet na swój własny sprzeciw wobec tradycyjnych upodobań?

Czasy późniejsze

Po perypetiach poznańskich Irena Byrska była dyrektorką Teatru im. Juliusza Osterwy w Gorzowie Wielkopolskim. W 1967 r. przeszła na emeryturę, choć nadal reżyserowała sztuki dla wielu teatrów w całej Polsce. Ostatnie lata swego życia spędziła w Skolimowie w Domu Artysty Seniora. Zmarła 27 stycznia 1997 roku.

Źródło:

Materiał nadesłany