EN
16.03.2022, 09:47 Wersja do druku

Herstory power #1, czyli o pierwszej dyrektorce Teatru Polskiego w Poznaniu_1875

Jak to się stało, że dyrekcja Szczurkiewiczów dokonała przełomu w historii Teatru Polskiego w Poznaniu?

fot. mat. teatru

POCZĄTKI

Nuna (czyli Maria Antonina) Młodziejowska-Szczurkiewiczowa urodziła się 11 listopada 1918 roku w Żytomierzu (obecna Ukraina). Pochodziła z rodziny ziemiańskiej. Gry aktorskiej uczyła się u Wandy Siemaszkowej w Krakowie, następnie w Klasie Dramatycznej przy Warszawskim Towarzystwie Muzycznym, pobierając nadto prywatne lekcje u Marii Przybyłko-Potockiej. 

Debiutowała w 1903 r. w Teatrze Miejskim w Krakowie rolą Anieli w Ślubach panieńskich Aleksandra Fredro. Na stronie encyklopediateatru.pl można przeczytać, że była wysoka, zgrabna, o twarzy subtelnej i regularnych rysach, grała początkowo role amantek, jednak bez większego powodzenia. Wyżej ceniono wykonywane w późniejszych okresach role charakterystyczne, nacechowane z reguły dużą kulturą. Grała m.in. Amelię (Mazepa), Goplanę (Balladyna), Idalię (Fantazy), Marię (Warszawianka), Rachelę (Wesele), Infantkę (Cyd), Rollisonową (Dziady), Gertrudę (Hamlet), Beatrix (Siostra Beatrix), Panią Erlynne (Wachlarz lady Windermere), Raniewską (Wiśniowy sad), Bałtową (Fortepian), Pannę Wimmer (Matura), Panią Soerensen (Niemcy)

W 1906 objęła dyrekcję teatru polskiego w Wilnie i prowadziła go do 1910 roku. W 1908 roku wyszła za mąż za Bolesława Szczurkiewicza, aktora. Później przeniosła się znów do Krakowa, zostając częścią zespołu Teatru Słowackiego przez dwa lata. Aż w końcu w 1912 roku… objęła z mężem dyrekcję Teatru Polskiego w Poznaniu!

PARADOKS WYBORU

Stefan Drajewski tak o tym wydarzeniu napisał: wybór padł na Bolesława Szczurkiewicza. Chociaż z nim podpisano umowę jako dyrektorem, w powszechnej świadomości utarło się, że dyrektorami byli małżonkowie: Nuna Młodziejowska-Szczurkiewiczowa i Bolesław Szczurkiewicz. W tamtych czasach w konserwatywnej Wielkopolsce kobieta mogła przewodzić co najwyżej towarzystwom dobroczynnym, ale nie poważnej instytucji. Paradoksem jest, o czym pisze Ewa Guderian-Czaplińska, że <we wszystkich protokołach z posiedzeń Rady Nadzorczej i Zarządu Spółki, na których dyskutowano o sprawach teatru, Szczurkiewiczowie figurują razem>. Wyjąwszy nieformalne dyrektorowanie Nuny Szczurkiewiczowej i Ireny Byrskiej, w 140-letniej historii Teatru Polskiego w Poznaniu kobieta nigdy nie zasiadała w fotelu dyrektora.

PRZEŁOM DLA TEATRU POLSKIEGO

Dyrekcja Szczurkiewiczów w latach 1912-1914 oraz 1918-1932 była przełomowa w historii Teatru Polskiego w Poznaniu. Jak pisze Monika Nawrocka-Theus: ,,Szczurkiewiczowie zmienili charakter pracy aktorów, wprowadzili stałą reżyserię, a przede wszystkim zadbali o repertuar, mając prawdopodobnie zamiar uczynić z Poznania miasto prapremier polskiej dramaturgii współczesnej. Ich pracę przerwał wybuch I wojny światowej. Wojna zastała ich na wakacjach, które spędzali na Wołyniu, i powrót do Poznania okazał się niemożliwy. Kiedy tylko jednak z „Zachodu zaczęły nadchodzić interesujące wieści”, podjęli starania, aby wrócić do Poznania. Pierwszy – jak wynika z przytoczonych notatek – przybył tu Bolesław Szczurkiewicz w kwietniu 1918 r.

ZASTALI PROWINCJONALNĄ RUTYNĘ

Po pierwszej wojnie światowej kontynuowali swoją prace, starając się połączyć repertuar poważny ze sztukami lekkimi. Encyklopediateatru.pl tak to opisuje: W Poznaniu zreformowała z mężem teatr pogrążony w prowincjonalnej rutynie. Dzięki niej scena poznańska otrzymała nowoczesne oświetlenie i panoramiczny horyzont; miejsce starych kulis zajęły wówczas oryginalne kompozycje scenograficzne, m.in. projektu Józefa Mehoffera, Ferdynanda Ruszczyca, Stanisława Wyspiańskiego (w 1912 wystawiono Bolesława Śmiałego w dekoracjach skopiowanych z jego inscenizacji krakowskich). Dobry zespół liczący ogółem 120 osób wystawiał oprócz utworów dramatycznych operetki i opery. W repertuarze szczególny nacisk padł na utwory polskich autorów współczesnych, m.in. Adolfa Nowaczyńskiego, Stanisława Przybyszewskiego, Ludwika Hieronima Morstina, Karola Huberta Rostworowskiego, Tadeusza Rittnera. Od czasów tej dyrekcji teatr poznański zaczął się liczyć w ogólnopolskim życiu teatralnym.

Tak o roli Nuny pisze Nawrocka-Theus: Omawiając dyrekcję Teatru Polskiego po odzyskaniu wolności, nie można ominąć roli żony Bolesława Szczurkiewicza – Nuny Młodziejowskiej. Podobno w jedno zrastały się dwa te nazwiska. Mimo iż formalnie dyrektorem Teatru Polskiego był Bolesław Szczurkiewicz – to on podpisywał kontrakt ze Spółką – zawsze mówiło się o dyrektorskiej parze, o Szczurkiewiczach. Nuna Młodziejowska cieszyła się dużą sympatią publiczności jako aktorka. Jerzy Koller – krytyk teatralny związany z Poznaniem w okresie międzywojennym, znający ją osobiście, napisał o niej po latach: <Całe życie tej kobiety koncentrowało się na jednym słowie – teatr. […] Jako dyrektorka teatru w Poznaniu pierwsza przychodziła do teatru i ostatnia zeń wychodziła>. Bolesław i Nuna Szczurkiewiczowie tworzyli jedną z najbardziej znanych małżeńskich dyrektorskich par w Polsce. Panowała pomiędzy nimi swoista harmonia i zrozumienie. Jerzy Koller w swoich Gawędach teatralnych napisał: <Dyrektorowa reprezentowała polot i fantazję, a dyrektor Szczurkiewicz – zdrowy rozsądek, liczący się z prozaicznymi, materialnymi, ale i nieuniknionymi postulatami teatru>.

DOKONANIA

A tak podsumowuje dokonania Szczurkiewiczów Ewa Guderian-Czaplińska: wydaje się, że niewątpliwą zasługą Szczurkiewiczów było wytworzenie szczególnej więzi teatru i miasta. Nie tylko patriotycznej, snobistycznej, towarzyskiej – ale takiej więzi, która powoduje, że całkiem zwyczajni widzowie są dumni ze swojego teatru, że teatr nagle staje się dla wszystkich czymś więcej, niż dochodowo-rozrywkowym przedsiębiorstwem. Pewnie, że Szczurkiewiczowie za swojej kadencji wystawiali obok wielkiego repertuaru straszne szmiry, zdarzały się się spektakle inscenizacyjnie znakomite i zupełnie puszczone, że ostatecznie nie wypracowali żadnego takiego programu, który pozwoliłby uciec od prowincjonalizmu i zmurszałej tradycji tego mieszczańskiego teatru – ba, nawet nie bardzo się o to starali, wiedząc, że takie działanie naruszyłoby poznańską równowagę. Ale zdołali osiągnąć to, że teatr cieszył się szacunkiem i zainteresowaniem, że żadna wartościowa inscenizacja nie przeszła w nim bez echa, że związek miasta i jego głównej sceny stał się związkiem ważniejszym i mniej przypadkowym, niż to bywało i dawniej – w czasie dyrekcji następnych. W te mury, które już samym ,,salonowym” wnętrzem zdawały się odpychać wszelkie nowatorstwo, zdołali wprowadzić trochę ruchu i artystycznego ożywienia – to nie tak mało, jeśli pomyśleć, że i dziś nie zawsze się udaje…

KONIEC CIEKAWEGO ŻYCIA

W 1933 r. umarł Bolesław Szczurkiewicz. Po jego śmierci Nuna Młodziejowska-Szczurkiewiczowa występowała tylko w gościnnych spektaklach. Okres II wojny światowej spędziła w Warszawie. Po pokonaniu wojsk okupacyjnych powróciła do Poznania, gdzie znalazła zatrudnienie jako aktorka w Teatrze Polskim w Poznaniu. Zapoczątkowała starania o stworzenie tzw. Studia Dramatycznego, mającego na celu uzupełnienie braków kadrowych wśród artystów scen poznańskich. W latach pięćdziesiątych poważnie zachorowała. Przez to coraz rzadziej występowała na scenie. Ostatnia premiera, w której wzięła udział to Balladyna Juliusza Słowackiego w reżyserii Władysława Woźnika z 6 marca 1952 r. 

7 marca 1954 na deskach Teatru Polskiego Nuna Młodziejowska-Szczurkiewiczowa świętowała jubileusz pięćdziesięciolecia pracy artystycznej. Jej stan zdrowia już wówczas był bardzo zły. Zmarła w Poznaniu 23 stycznia 1958 w wieku 73 lat. 

Autor: Jakub Romaniak

Źródło:

Materiał nadesłany