„Wieczne rodeo” w reż. Anny Karasińskiej we Wrocławskim Teatrze Pantomimy im. Henryka Tomaszewskiego. Pisze Przemek Gulda na swoim koncie instagramowym.
Metaforę życia jako tytułowego wiecznego rodea Karasińska obrazuje serią performatywnych scen indywidualnych i zbiorowych, w których spora obsada wciela się w dzikie, antropomorficzne konie. Znakomicie grającym aktorom i aktorkom udaje się bardzo trafnie uchwycić różne niuanse ludzkich emocji i relacji, np. toksyczną męskość, która skłania do zapalczywej próby forsowania ściany czy deptania własnego kapelusza. W finale Karasińska przygląda się bardzo krytycznie zbiorowym rytuałom, religijnym i ludycznym: może i operuje w rejestrach bliskich ironii, ale udaje jej się stworzyć nieoczywistą wspólnotę.
Autor jest konsultantem literackim w warszawskim Teatrze Studio (red).