„Rejs. Historia” wg Witolda Gombrowicza w reż. Radosława Stępnia w Teatrze Nowym w Poznaniu. Pisze Monika Pilch, członkini Komisji Artystycznej XI Konkursu na Inscenizację Dawnych Dzieł Literatury Polskiej i Europejskiej „Klasyka Żywa”.
Witold Gombrowicz traktowany niegdyś jak obrazoburca czy pisarz awangardowy dziś stał się jednym z najchętniej wystawianych autorów. Jego teksty są stale prezentowane na polskich scenach, bo niemal od półwiecza istnieją przede wszystkim w teatrze. Sam pisarz nie godził się przecież na publikację swych tekstów do momentu wydania nieocenzurowanej wersji jego Dziennika. Może właśnie dlatego z Gombrowiczem mierzyli się najwięksi twórcy w historii teatru polskiego, tacy jak: Jerzy Jarocki, Kazimierz Dejmek, Jerzy Grzegorzewski, Krystian Lupa, Janusz Opryński, Maciej Wojtyszko czy Mikołaj Grabowski. Na warsztat brali zarówno dramaty jak i prozę pisarza, tworząc również sceniczne kolaże na podstawie jego tekstów. Okazuje się, że stawianie czoła bogatej scenicznej tradycji Gombrowicza i przeglądanie się w jego utworach wciąż jest ambicją wielu twórców teatralnych.
W tegorocznej, jedenastej już edycji Konkursu „Klasyka Żywa” na wystawienie dawnych dzieł literatury polskiej i europejskiej Gombrowicz jest najchętniej wystawianym autorem (zgłoszono aż pięć przedstawień opartych na kanwie jego tekstów), szczególnie oryginalna wydała mi się propozycja Radosława Stępnia – spektakl Rejs. Historia z Teatru Nowego w Poznaniu.
Młody reżyser i autor scenariusza znalazł wytrych do zbudowania własnej teatralnej opowieści, opartej na Gombrowiczowskich tekstach. Nie tylko używa jego słów, ale też sprawnie naśladuje sposób budowania dialogów i konstruowania napięcia, zderzenia powagi z absurdem. Powstało przedstawienie nie tylko opowiadające czy relacjonujące biografię pisarza, ale też dotyczące podyktowanych przez historię wyborów życiowych oraz fenomenu jego twórczości.
Spektakl ma dwie części. Pierwsza dotyczy młodości pisarza, jego wycieczki do Argentyny w 1939 roku. Gombrowicz udał się na transatlantyku „Chrobry” do Ameryki Południowej, ale z powodu wybuchu wojny został tam nie dwa tygodnie, lecz dwadzieścia cztery lata. W postać młodego Witolda wciela się Jan Romanowski. Cezurę drugiej części stanowi rok 1963, kiedy cieszący się uznaniem pisarz opuszcza Argentynę, by przyjąć stypendium Forda i wykładać na uniwersytecie w Berlinie. Ten powrót do Europy to także podróż statkiem – tym razem włoskim „Federico Costa”. Tu młode Ja w postaci Jana Romanowskiego zostaje pożegnane a opowieść dojrzałego artysty prowadzi Mikołaj Grabowski. Można zatem powiedzieć, że spektakl ten jest opowieścią o ucieczce z Europy w przededniu II wojny światowej i o powrocie na Stary Kontynent.
Radosław Stępień tworząc scenariusz skorzystał z wielu tekstów Witolda Gombrowicza, odmiennych gatunkowo: wypowiedzi prasowych, Transatlantyku, Ferdydurke (użył wczesnego, publikowanego w miesięczniku poetyckim „Skamander” wydania), Operetki, Listów do rodziny, Zdarzenia na brygu Banbury, Testamentu, Dzienników, Wspomnień polskich, niedokończonego, powstałego na początku lat pięćdziesiątych dramatu Historia. Choć Radosław Stępień „nie używa” Ślubu, postać Witolda niczym Henryk w tym dramacie przywołuje rodzinny dom i jego mieszkańców. Oniryczny charakter opowieści podkreśla zawieszona nad sceną cienka, transparentna materia, za którą niejednokrotnie rozgrywają się poszczególne sceny. Niczym dawne klisze, zamazane w pamięci zdarzenia, przywoływane są kolejne postaci.
Już sama scenografia autorstwa Łukasza Mleczaka przykuwa uwagę. Scena to pokład statku z dwiema jasnymi burtami po prawej i lewej stronie. Makieta transatlantyku umieszczona została nad proscenium, za sceną zaś zawieszono płótno, na którym wyświetlane są dopełniające scenografię projekcje (autorstwa Marii Majewskiej), będące udaną ilustracją zdarzeń historycznych i rozgrywającej się na scenie opowieści.
Narrację rozpoczyna młody Witold, który nosi jasnobrązowy garnitur i białą koszulę. Jest bosy. Brak butów to jego postawa życiowa, daje mu siłę i niezależność. Postać grana przez Jana Romanowskiego jest taka właśnie – pełna buntu i nieprzejednania. Przedstawia swoje poglądy i opowiada własną historię wobec innych bohaterów. Obrazy z pamięci i wyobraźni pisarza płynnie przechodzą jedne w drugie. Rodzinny obiad przekształca się w egzamin nie-dojrzałości, ten znów zmienia się w komisję poborową. Aktorzy przypominają marionetki lub aktorów Teatru Śmierci Tadeusza Kantora. To postaci z przeszłości, może nawet z sennych koszmarów. Choć początkowo zdają się być wrogo nastawieni, ostatecznie bratają się z bohaterem i w geście jedności zdejmują z nóg buty i skarpetki. Postaci w Rejsie. Historii stale ulegają transformacji. Członkowie rodziny Gombrowicza zmieniają się w postaci historyczne, bohaterowie mający rzeczywiste pierwowzory w bohaterów literackich. Ojciec Witolda to również marszałek Rydz-Śmigły czy Józef Piłsudski, brat Jerzy to z kolei Pan Smith i Wieniawa Długoszowski a Matka Witolda (świetna, celowo egzaltowana Antonina Choroszy) to także Cesarzowa i Milionerka. Aktorzy zgrabnie przeistaczają się w kolejne role, zawierające zarówno cechy wyśnionych zjaw jak i wiarygodnych psychologicznie bohaterów. W Historii Gombrowicz zawarł przecież rozrachunek z własną młodością i z najbliższymi.
Szczególnie dojmująca w zbiorowym portrecie bohaterów jest symboliczna, rozbudowana choreograficznie scena, którą od cyklu grafik Goi można by nazwać Okropnościami wojny. W długotrwałym, mechanicznym, rytmicznym tańcu aktorzy ilustrują krzywdy i zagrożenia, jakie wojna ze sobą niesie. Są walczącymi i poległymi, oprawcami i ofiarami, żywymi i umarłymi. Przez moment stanowią jeden organizm, by chwilę później zyskać indywidualne osobowości sceniczne.
Dojrzały Gombrowicz to ubrany w ciemną koszulę i połyskującą marynarkę rozpoznawalny już pisarz. Imponuje kobietom a uznanie innych łechce jego ego. Opowieści w wykonaniu Mikołaja Grabowskiego wprowadzają do przedstawienia Radosława Stępnia naturalność i prawdę. Aktor od wielu lat obcuje z Gombrowiczem niemal bezpośrednio, mówiąc ze sceny jego językiem. W narracji dojrzałego Witolda jest także wiele humoru, choć w dużej mierze opowiada on o napięciu między pisarzem a światem.
Historia ma długą i ciekawą recepcję na polskich scenach. Niedokończony dramat połączył ze wspomnieniami Witolda Gombrowicza dotyczącymi rodziny Grzegorz Jarzyna. Kilkukrotnie sięgał też do Historii Ryszard Major, a nie tak dawno libretto na jej podstawie napisał Michał Dobrzyński. Librecista postać Witolda także podwoił, przedstawił jako sopran i kontratenor. Podobnie jak w operze, gdzie dwa głosy ciekawie ze sobą korespondowały, także i w przedstawieniu Radosława Stępnia głosy Witolda młodzieńczego i dojrzałego toczą ze sobą ożywiony, interesujący dialog.
Czesław Miłosz widział w spostrzeżeniach Gombrowicza trafną diagnozę kryzysu współczesności, rozpadu tradycyjnego porządku wartości, niemożności odnalezienia autentycznego Ja przez jednostkę. Zapisane w Ziemi Ulro konstatacje zdają się być inspiracją do poetyckiego zakończenia spektaklu: dwoje solistów po przeciwnych stronach pokładu wykonuje pieśń Albertynki i Alberta z Operetki a Witold zostaje sam „w bezmiarze świata”.
Rejs. Historia to rzetelnie skonstruowane przedstawienie, gdzie gra aktorska, projekcje i muzyka stanowią dla siebie nawzajem komentarz i punkt odniesienia. To także spektakl o tym, co stanowi o naszej tożsamości, jakie miejsce w jej kształtowaniu zajmuje historia a także o tym, do jakiego stopnia bieg dziejów może zmienić osobiste wspomnienia w senne koszmary. To też opowieść o nieuchronności podejmowanych decyzji, trudnej miłości do kraju a także o tym, ile z porywów młodości zostaje w nas dojrzałych. Wszystko to składa się na rozbudowaną epopeję, w której przenika się życie pisarza z historią świata i jego twórczością. Spektakl jest niczym życiopisanie Gombrowicza na scenie.
***
Rejs. Historia
na podstawie tekstów Witolda Gombrowicza
adaptacja, scenariusz i reżyseria: Radosław Stępień
scenografia i kostiumy: Łukasz Mleczak
muzyka: Bartosz Dziadosz
wizualizacje: Maria Majkowska
reżyseria światła: Monika Stolarska
ruch sceniczny: Kinga Bobkowska
występują: Dorota Abbe, Antonina Choroszy, Gabriela Frycz, Malina Goehs
Olga Lisiecka, Filip Frątczak, Mikołaj Grabowski (gościnnie), Sylwester
Piechura, Jan Romanowski, Waldemar Szczepaniak, Bartosz Włodarczyk
Teatr Nowy w Poznaniu, Scena im. Tadeusza Łomnickiego
premiera: 27 września 2025