12.06.2009 Wersja do druku

Gdzie jest de Sade?

Porównałbym ten spektakl do stojącego na baczność garbusa, czyli do czegoś, co gdyby zdarzyło się naprawdę, warte byłoby zapamiętania - o spektaklu "Marat/Sade" w reż. Mai Kleczewskiej w Teatrze Narodowym w Warszawie pisze Antoni Winch z Nowej Siły Krytycznej.

Zdrowy rozsądek podpowiada, że gdy nie chce się robić spektaklu teatralnego, nie robi się go. Trudno jednak znaleźć artystę, który słuchałby zdroworozsądkowych rad i idąc za nimi postępował racjonalnie. Jeśli ktoś bardzo by chciał dopatrywać się w spektaklu Mai Kleczewskiej, "Marat/Sade", aluzji do bieżącej sytuacji w Polsce, mógłby to zrobić. Wszak obchodziliśmy niedawno dwudziestolecie pierwszych, częściowo wolnych wyborów, czyli, de facto, zwycięstwa rewolucji Solidarności. Reżyserka zdaje się mówić, że zarówno wygrana, jak i klęska jakiegokolwiek przewrotu, są bez znaczenia. W ich wyniku powstają bowiem ludzie-maszyny skrępowani przez kaftany bezpieczeństwa, pozwalające im na wykonywanie jedynie ściśle określonych, przeważnie rzeźniczo-morderczych, ruchów, ludzie, którym z równą łatwością przychodzi wykrzykiwanie haseł oraz idei, jak zabijanie swoich politycznych przeciwników. Podważona zostaje w tym spektaklu wartość re

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał nadesłany

Nowa Siła Krytyczna

Autor:

Antoni Winch

Data:

12.06.2009

Tematy w toku

Realizacje repertuarowe