Logo
Aktualności

Gdynia. Nie żyje Tomasz Fogiel, aktor i solista Teatru Muzycznego

15.10.2026, 13:53 Wersja do druku

Z głębokim smutkiem przyjęliśmy wiadomość o śmierci Tomasza Fogla – aktora, solisty i wieloletniego członka zespołu Teatru Muzycznego im. Danuty Baduszkowej w Gdyni.

fot. mat. teatru

Tomasz Fogiel był związany z naszym Teatrem od 1985 roku. Przez ponad cztery dekady współtworzył jego artystyczną historię, występując w licznych spektaklach i kreując role, które na długo pozostawały w pamięci widzów. Można było go oglądać między innymi w takich przedstawieniach jak „Skrzypek na dachu”, „Lalka”, „Chłopi”.

Był artystą oddanym scenie, dla którego teatr stanowił nie tylko miejsce pracy, ale również ważną część życia. Swoim talentem, doświadczeniem i zaangażowaniem przez lata wzbogacał nasz zespół. Jako pedagog dzielił się także wiedzą i scenicznym doświadczeniem z młodszymi pokoleniami artystów.

Dla wielu z nas pozostanie nie tylko znakomitym aktorem, ale przede wszystkim Kolegą, z którym dzieliliśmy codzienność teatralnej pracy, próby, spektakle i chwile spędzone poza sceną.

Jego odejście jest bolesną stratą dla całej społeczności Teatru Muzycznego w Gdyni. Pozostaną po Nim wspomnienia, niezapomniane role i trwałe miejsce w historii naszej sceny.

Rodzinie i Bliskim Tomasza Fogla składamy najszczersze wyrazy współczucia.

Zespół Artystyczny podzielił się osobistym wspomnieniem o Tomku: 

„Ranek 15 października okazał się dla nas najsmutniejszym w rozpoczętym niedawno sezonie teatralnym. Odszedł Nestor, wielki aktor, człowiek teatru, pedagog, przyjaciel, dobry duch teatralnych kulis Pan Tomasz Fogiel. Niewysłowiony jest ból naszego środowiska po tej stracie. Pan Tomek, bo tak najczęściej witaliśmy go na korytarzach, był chodzącą encyklopedią teatru. Jego role, anegdoty i przede wszystkim cenne uwagi odnośnie aktorstwa pozostaną na zawsze w naszej pamięci. Przez wielu uwielbiany Motel Kamzoil w legendarnej inscenizacji „Skrzypka na dachu” w reż. Jerzego Gruzy, Herod i Piotr z „Jesus Christ Superstar”, Doktor Szuman w „Lalce” czy Ślepiec w „Chłopach” Wojciecha Kościelniaka. Adepci Studium Wokalno - Aktorskiego im. Danuty Baduszkowej w Gdyni, w którym od wielu lat uczył między innymi wiersza, czy scen aktorskich traktowali go jak swego mentora, ale i przyjaciela, z którym i pogadać i pośmiać się trzeba. Jego relacja ze studentami często miała charakter ojcowski, niekiedy surowy, ale jednocześnie pełen ciepła i oddania. Od kilku lat organizował im obozy z szermierki, które zapewne wspominają i wspominać będą, jako coś niepowtarzalnego. Jego celne uwagi były dla nas młodych aktorów zawsze cennymi wskazówkami, do których nie wolno było się nie zastosować. Inaczej można było „nadziać się” na jego surowy wzrok, bądź lekki uśmiech pod nosem, mówiący „no Młody.. jeszcze wiele przed Tobą”. Ale w tym wszystkim nigdy nie miał złych intencji. Chciał dobrze dla każdego, a przede wszystkim dla Teatru.  Dziękujemy za wszystko Panie Tomku! Żegnaj i do zobaczenia gdzieś… tam… kiedyś…”

Źródło:

Materiał nadesłany

Sprawdź także