Logo
Recenzje

Gdynia mówi i czuje

18.03.2026, 17:02 Wersja do druku

„Gdynia. Fordewind” Artura Pałygi w reż. Darii Kopiec w Teatrze Miejskim im. Witolda Gombrowicza w Gdyni. Pisze Maria Sławińska, członkini Komisji Artystycznej 32. Ogólnopolskiego Konkursu na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej.

fot. Piotr Pędziszewski / mat. teatru

Gdynia. Fordewind to teatralna medytacja nad miastem, jego pamięcią i relacją człowieka z naturą. Artur Pałyga, adaptując reportaż Aleksandry Boćkowskiej Gdynia. Pierwsza w Polsce, napisał dramat o wyraźnie kontemplacyjnym charakterze. Reżyserka Daria Kopiec zaproponowała dla tego magicznego i surrealistycznego tekstu kolorowy świat sceniczny. Przedstawienie powstało z okazji setnych urodzin Gdyni (a właściwie z okazji stulecia nadania praw miejskich), a także jako pierwsza zrealizowana na dużej scenie premiera nowej dyrekcji Teatru Miejskiego im. Witolda Gombrowicza, którym zawiaduje obecnie Marta Miłoszewska.

Od początku swojego istnienia miasto Gdynia było symbolem aspiracji, prestiżu, nowoczesności i luksusu nad polskim morzem. Dziś pozostaje przestrzenią szczególną – miastem przyciągającym bliskością natury i szerokim horyzontem. Jego emblematy: zapach portu i plaży, odgłosy mew i szumiącego w tle morza, ale też gwar miejskich ulic, zostały przefiltrowane przez wrażliwość twórców. W efekcie otrzymaliśmy spektakl, który balansuje na granicy między reportażem a poetycką wizją. Obserwacje i opowieści o mieście, które zapisała Boćkowska, stały się dla Pałygi i Kopiec nie celem, a inspiracją.

Narracja koncentruje się wokół bohaterki imieniem Goldie (Marta Kadłub), która przyjeżdża do Gdyni, aby napisać o niej tekst. Dziennikarka wędruje przez miasto jak przez tajemniczą krainę, w której realność splata się z fantazją. Na swojej drodze spotyka Gospodynię (Elżbieta Mrozińska), która stopniowo odsłania przed nią kolejne warstwy miejskiej opowieści i ostatecznie okazuje się uosobieniem samej Gdyni. To ona poznaje bohaterkę między innymi z konstruktorem jachtów Mieczysławem Plucińskim (Grzegorz Wolf), który nie żyje od ponad czterdziestu lat. Wszystko dzieje się w sennej atmosferze, co sugeruje, że napotkane osoby nie muszą być realne, nawet jeśli wydają się bardzo żywotne – jak Deweloper Sebastian (Jacek Bała). Prawdziwy natomiast jest reżyser, czyli Silverman (Piotr Michalski), na którego Goldie nadepnęła podczas nocnego spaceru na plaży – w pierwszej scenie.

Struktura przedstawienia ma kilka poziomów. Pierwszy to wędrówka przez miasto. Historie spotkanych osób składają się na mozaikę lokalnych doświadczeń i portret Gdyni. Drugi poziom to bardziej osobisty wątek, czyli relacja między bohaterką a reżyserem – opowiedziana w melodramatycznym tonie miłość nad brzegiem morza. Trzecia płaszczyzna to musicalowe wystąpienia grupy aktorów (Krzysztof Berendt, Martyna Matoliniec, Weronika Nawieśniak), którzy grają wodę, fale, syreny albo marynarzy.

Całość rozgrywa się w scenerii wesołego miasteczka (za scenografię również odpowiada Daria Kopiec). Może się to wydawać nieoczywiste, jeśli pomyślimy o naturze i tożsamości opartej o kontakt z morzem. Połączenie poszczególnych elementów składa się jednak na spójny efekt. Twórcy proponują opowieść zawieszoną między dniem i nocą, morzem i lądem, historią a pamięcią.

Najmniej oczywisty jest wątek Silvermana, który reżyseruje zamówiony przez lokalne władze jubileuszowy musical. Reportaż Boćkowskiej to zbiór wielu subiektywnych narracji. Czy to stąd wzięła się potrzeba uwzględnienia także perspektywy artysty? To, co mówi reżyser, można również odnieść do pracy dramatopisarza. W tej sytuacji kwestią kluczowa była taka kompozycja mozaiki, w której wątki będą się wzajemnie uzupełniać, a nie wykluczać. Z atmosfery na widowni wnioskuję, że się udało. Mieszkańcy Gdyni są dumni ze swojego miasta i rozpoznali je na teatralnej scenie.

Gdynia. Fordewind łagodnie łączy wątki komediowo-musicalowe z tymi bardziej refleksyjnymi. Jeśli pomysłem nowej dyrekcji było rozpoczęcie kadencji od propozycji uniwersalnej – dla starych i nowych widzów – to misja zakończyła się sukcesem. Spektakl Kopiec jest poetyckim, melancholijnym a jednocześnie nowoczesnym pomnikiem miasta. Dopracowanym choreograficznie i wokalnie. Nie jest to jednak przedstawienie idealne. W niektórych scenach brakuje reżyserskiej uważności, która pozwoliłaby wyłapać bezcelowe gesty, a także dopracować montaż.

Duet Pałyga i Kopiec nie daje łatwych odpowiedzi, nie proponuje fabuły polegającej na konstruowaniu i rozwiązywaniu zagadek. W zamian za to oferuje doświadczenie zbliżone do patrzenia w morze o zmierzchu, gdy granica między rzeczywistością a wyobraźnią zaczyna się zacierać i trudno utrzymać klarowność myśli. Gdynia. Fordewind to opowieść o tym, co oferuje ludziom natura, ale i pytanie o to, jak kształtuje nas miejsce i jak zapisujemy się w jego pamięci.

Artur Pałyga GDYNIA. FORDEWIND na podstawie „Gdyni. Pierwszej w Polsce” Aleksandry Boćkowskiej. Reżyseria, scenografia: Daria Kopiec, muzyka: Aleksandra Gronowska, kostiumy: Patrycja Fitzet, choreografia: Michał Przybyła, prapremiera w Teatrze Miejskim im. Witolda Gombrowicza w Gdyni 7 marca 2026.

Źródło:

Materiał własny

Wątki tematyczne

Sprawdź także