EN
9.07.2008 Wersja do druku

Feta na białym koniu

- Zjawią się naprawdę znakomite teatry, gwiazdorskie. Ruszą ogromne dźwigi i motorówki, zbudujemy basen, a nawet iglo, wkroczy biały koń. Do rozładowania wielkich dekoracji potrzebne będą sztaplarki. Jak zwykle zapłoną ognie, ale znacznie mniej będzie pirotechniki. Przyjadą oczywiście mimowie, szczudlarze, akrobaci - XII Międzynarodowy Festiwal Teatrów Ulicznych i Plenerowych Feta w Gdańsku zapowiada w Polsce Dzienniku Bałtyckim, jego szefowa Elwira Twardowska.

Za kilka dni Gdańsk, jak co roku, stanie się wielką sceną pod gołym niebem. 16 lipca startuje Feta. Lubię ten czas, gdy ulicami Gdańska wędrują tajemnicze postacie, błazenkowie, szczudlarze, a damy w maskach przemykają wśród widzów. Każda Feta jest inna. Bywała szalona, rozbuchana. Nie zapomnę, gdy na Targ Rybny z wyciem syreny wjechał wóz strażacki. Zachrypiał, zapiał jak kogut i... stanął. Niemieccy strażacy z zespołu Scharlatan, usiłując wóz uruchomić, wydobyli spod maski pierze, kurczaki i inne dziwne rzeczy. Udało się, ruszyli. Czerwony wóz "pluje" pomidorami, jajkami i leje wodą po zachwyconym tłumie. Szalony strażak Tom Lanzki piekł na wozie kurę. Bywała deszczowa, a artyści grali "Mazepę" mimo ulewy bo... wierna publiczność czekała. Dwa lata temu Feta była wyjątkowo całuśna. Smukli panowie na szczudłach (artyści z Austrii) namiętnie całowali wszystkie damy. Zmuszali także panów do całusków. Opornych i wierzgających donos

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Feta na białym koniu

Źródło:

Materiał nadesłany

Polska Dziennik Baltycki nr 159

Autor:

Grażyna Antoniewicz

Data:

09.07.2008