07.08.2007 Wersja do druku

Festiwal Szekspirowski. Dzień czwarty

Robert Sturua z pewnością rozmyślnie przeplata błyskotliwe rozwiązania z ogranymi chwytami, trącającymi myszką już kilkadziesiąt lat temu, ta mieszanka, którą uzyskuje się sumując to wszystko, jest niestrawna - przypomina kogel-mogel z żółtka, białka i skorupki jajka. Po czwartym dniu Festiwalu Szekspirowskiego pisze Łukasz Rudziński z Nowej Siły Krytycznej.

Do trzech razy sztuka - mawiają. I mają rację. Dwa razy Robert Sturua stworzył wybitne inscenizacje "Hamleta", za trzecim razem się nie udało. Pierwsza z nich, z 1992 roku, uznana została za jedną z dziesięciu najlepszych realizacji "Hamleta" w ostatnim półwieczu. Druga, o 6 lat młodsza, zyskała uznanie w Rosji, zdobywając bardzo cenioną Wszechrosyjską Złotą Maskę. Trzecia wersja "Hamleta" (odświeżona rok temu sztuka z 2001 roku) w reżyserii wielkiego gruzińskiego specjalisty od wystawiania sztuk Szekspira, powstała na narodowej scenie Gruzji, w Teatrze Państwowym Rustaveli. "Hamlet", jakiego ujrzeli widzowie Festiwalu Szekspirowskiego, to interpretacja ponad trzygodzinna, oparta na absurdzie i paradoksie. Postaci od początku do końca grają w swoistej arytmii, staccato, co budzi niepokój nie mniej niż nieprzyjemne, bardzo głośne wstawki muzyczne, sprawiające wrażenie zapożyczonych z podrzędnego horroru. Dramat Hamleta jest przedstawiony jasno i wyr

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał nadesłany

Nowa Siła Krytyczna

Autor:

Łukasz Rudziński

Data:

07.08.2007

Tematy w toku

Festiwale